fot. Piotr Pędziszewski/Trojmiasto.pl
19-letnia Magdalena Ziętara (z piłką) zadebiutowała w seniorskiej reprezentacji Polski.
Święto kobiecej koszykówki za nami. W hali sportowo-widowiskowej przy ulicy Górskiego reprezentacja Polski pokonała drużynę gwiazd ligi 74:70 (20:21, 21:13, 16:15, 17:21), a w zwycięskiej drużynie zaprezentowała się m.in. Magdalena Ziętara. MVP spotkania została powracająca na boisko po urlopie macierzyńskim Agnieszka Bibrzycka, która w latach 2001-2006 reprezentowała barwy gdyńskiej drużyny, a obecnie gra dla CCC Polkowice.
POLSKA: Bibrzycka 16, Skobel 8, Kobryn 8, Pawlak 7 Majewska 2 - Leciejewska 8, Molik 6, Idczak 5, Szott 5, Koc 5, Chomać 4, Ziętara 0
GWIAZDY FGE: Musina 8, Philips 7, Zoll 4, Bjelica 2, Powell 0 - Robert 19, Henry 10, Anderson 5, Maksimovic 5, Kochubei 4, Koehn 3, Harris 3.
W sobotnim spotkaniu reprezentacja Polski prowadzona przez trenerów Jacka Winnickiego i Dariusza Raczyńskiego zmierzyła się z zespołem złożonym z najlepszych zagranicznych zawodniczek Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet. Obaj szkoleniowcy w przeszłości prowadzili Lotos, a dzisiaj zadebiutowali jako opiekunowie biało-czerwonych.
Natomiast po przeciwnej stronie parkietu wystąpiły najlepsze koszykarki polskiej ligi. W tym gronie znalazły się trzy koszykarki Lotosu: Jolene Anderson, Geraldine Robert i Aneika Henry.
- We Francji, skąd pochodzę i gdzie grałam, nie ma czegoś takiego jak mecz gwiazd kobiet. Zupełnie nie rozumiem czemu, bardzo się cieszę, że w Polsce mogłam zagrać w takim spotkaniu - przypomniała Robert.
Biało-czerwone do zwycięstwa poprowadziła dobrze znana w Gdyni Agnieszka Bibrzycka, która z miejscowymi kibicami przywitała się "trójką", otwierającą wynik spotkania. "Biba" w pierwszej kwarcie zza łuku trafiała aż trzykrotnie.
Polki dobrze rozpoczęły spotkanie, ale ich przeciwniczki nie pozostawały dłużne i po pierwszych dziesięciu minutach prowadziły jednym punktem. Spora w tym zasługa Walerii Musiny z CCC Polkowice, która do trafienia za trzy dołożyła cztery bezbłędne rzuty wolne.
Początek drugiej kwarty to dominacja polskich zawodniczek, które prowadziły już 32:26, ale Jolene Anderson przypomniała rywalkom, że jest u siebie i "sypnęła" za trzy punkty. Reprezentantki kraju trzymały jednak "Gwiazdy" na dystans.
Tymczasem obecni w hali kibice zastanawiali się, kiedy na parkiet wkroczy Magdalena Ziętara. Doczekali się w połowie kwarty. Wtedy to trenerzy kadry pozwolili gdyńskiej 19-latce zadebiutować w seniorskim zespole narodowym. Ziętara punktów nie zdobyła, ale biało-czerwone podtrzymały prowadzenie wygrywając kwartę ośmioma punktami. Na przerwę schodziły z przewagą 41:34.
W połowie widowiska przyszedł czas na pojedynek w rzutach za 3 punkty, bez którego trudno wyobrazić sobie gwiazdorski wieczór. Tradycyjny konkurs wygrała Amerykanka z Matizol Lider Pruszków, Laurie Koehn. Jedna z najlepszych "trójkowych" w Ford Germaz Ekstraklasie w finale wyprzedziła grającą na co dzień w Gdyni Ivanę Jalcovą. Wcześniej w kwalifikacjach odpadła między innymi Anderson.
Powrót do meczu to kontynuacja dobrej gry ze strony Polek, które utrzymywały dziesięciopunktowej prowadzenie i niespecjalnie pozwalały sobie na momenty rozluźnienia. Na dziesięć minut przed końcem spotkania biało-czerwone prowadziły 57:49.
Ostatnia część sobotniego pojedynku rozpoczęła się od mocnego uderzenia gwiazdorskiej ekipy, która najwyraźniej spięła się na końcówkę meczu. Między innymi na skutek bardzo dobrej gry gdyńskiego duetu Henry - Robert, zespół dowodzony przez trenerów Jose Hernandeza i Javiera Forta Puente zdobył 10 punktów z rzędu.
Tempo gry skoczyło wyraźnie - "Gwiazdy" ostro zabrały się do pracy, a widowisko nabrało rumieńców. Po celnych rzutach Bibrzyckiej i Martyny Koc Polki zdołały odzyskać prowadzenie (66:62). Straciły je na krótko po 5 punktach kolejnej eks-zawodniczki Lotosu, urodzonej w Australii Erin Philips. Po chwili prowadziły jednak 3 punktami (73:70), a do końca spotkania pozostawała nieco ponad minuta.
Biało-czerwone nie dały jednak wyrwać sobie zwycięstwa i tym samym po raz pierwszy pokonały swoje rywalki (Mecz Gwiazd w obecnej formule rozegrany został po raz trzeci). Porażką nie przejął się współprowadzący międzynarodowy zespół Javier Fort Puente. Podkreślił natomiast organizacyjny aspekt sobotniego meczu i jego rolę w promocji kobiecej koszykówki.
- Koszykówka sama w sobie to nie jest to, o czym powinniśmy mówić przy okazji tego meczu. Zwróćmy uwagę na organizację tego przedsięwzięcia. Telewizja, kibice, promocja koszykówki. Mam nadzieję, że takie mecze wpłyną na rozwój polskiej ligi. Cieszę się, że mogę być tego częścią - powiedział Hiszpan na pomeczowej konferencji.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.