Nie udało się koszykarzom, którzy polskie mistrzostwa Europy skończyli poza ćwierćfinałem, ale siatkarki są na najlepszej drodze, aby wziąć przykład z kolegów po fachu. Biało-czerwoni niespełna trzy tygodnie temu zostali championami Europy w Turcji. W czwartek Polki awansowały do półfinałów. W sobotę o 17.30 o finał zagrają z dotychczas niepokonaną w turnieju Holandią
.Koszykarskie mistrzostwa Europy mieliśmy okazje posmakować w Gdańsku, bo jedna z grup rozgrywała swoje mecze w "Olivii", a w tamten turniej zaangażowanych było aż siedem miast. Siatkarski championat rozgrywany był tylko w czterech następujących halach - Łódź (Atlas Arena), Katowice (Spodek), Wrocław (Hala Stulecia) i Bydgoszcz (Łuczniczka).
Polskie siatkarki wydają się być na dobrej drodze, aby powtórzyć osiągnięcie siatkarzy. Między tymi dwoma drużynami jest wiele analogii. Obie przed turniejem traciły największe gwiazdy. Nasze panie muszą sobie wszak radzić bez Małgorzaty Glinki (jeśli nie zakończenie kariery, to urlop macierzyński), Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty i Joanny Mirek (kontuzje), czy Doroty Świeniewicz, która zrezygnowała z kadry po niewybrednych atakach na nią w internecie.
Na domiar złego w trakcie turnieju drużynę musiał zostawić Jerzy Matlak. Selekcjoner pojechał do szpitala wraz z żoną, która doznała udaru mózgu. Od drugiej tury biało-czerwone prowadzi nominalny asystent w kadrze, trener Centrostalu Bydgoszcz, Piotr Makowski.
Polki najwyraźniej potrzebowały czasu, aby znaleźć się w nowej rzeczywistości, zaufać sobie nawzajem w nowym ustawieniu, znaleźć nowe liderki... Z cienia wyszła m.in. Joanna Kaczor, która miniony sezon przesiedziała na ławce Muszynianki, a w kadrze stała się główną egzekutorką, czy Aleksandra Przybysz-Jagieło, która była już w pierwszej polskiej mistrzowskiej drużynie (2003), ale potem miała wieloletni rozbrat z reprezentacją. W Łodzi kapitalnie zagrała zwłaszcza z Rosjankami.
Biało-czerwone po raz czwarty z rzędu znalazły się w najlepszej czwórce mistrzostw Europy. W 2003 i 2005 roku wracały ze złotem, w 2007 roku zadowoliły się czwartym miejscem. Teraz, mimo turnieju u siebie, nie były faworytkami do gry tak wysoko. Zresztą tak naprawdę dopiero w dwóch ostatnich meczach zagrały kapitalnie. Wcześniej nie olśniewały bowiem formą.
W pierwszej eliminacji Polska męczyła się z Hiszpanią, wygrywając 3:2 (25:15, 25:20, 19:25, 23:25, 15:11), a w kiepskim stylu przegrała z Holandią 0:3 (18:25, 13:25, 23:25) i z tą porażką weszła do drugiej tury. Tylko z Chorwacją, w meczu który przedzielił wspomniane pojedynki, było wówczas gładkie zwycięstwo 3:0 (25:18, 25:13, 25:16).
Aby awansować do półfinałów w drugiej turze, gdzie doszło do gier najlepszych zespołów grup A i C, nasze panie musiały wygrać wszystkie mecze i jeszcze liczyć na sprzyjające wyniki w spotkaniach innych faworytów. Biało-czerwone jeszcze bez rewelacyjnych recenzji rozprawiły się z Belgią 3:1 (25:16, 21:25, 25:19, 25:12).
Drużyna na miarę medalu wykreowała się w środę. Po kapitalnym meczu biało-czerwone ograły Rosjanki 3:1 (24:26, 25:22, 25:22, 25:22). Tym samym przed ostatnim dniem rozgrywek w grupie E sytuacja wyglądała tak, że musieliśmy oczekiwać pomocy... Holandii. Ta drużyna zapewniła sobie już pierwsze miejsce i z Rosją grała dla Polski. Sukces "sbornej" 3:1 lub 3:0 eliminował naszą reprezentację z półfinałów.
I Holenderki, choć straciły pierwsze sety na tych mistrzostwach, pomogły nam, wygrywając 3:2 (25:19, 19:25, 23:25, 25:19, 15:12). Ten wynik oznaczał, że Polkom do półfinałów jest potrzebny sukces nad Bułgarią i to obojętnie w jakich wymiarach. Cel został zrealizowany po czterech setach, a mecz wygrany 3:1 (18:25, 25:20, 25:21, 25:23).
Biało-czerwone podziękować Holandii nie będą mogły, bo los te drużyny zetknął już w ćwierćfinale. W Łodzi, gdzie hala mieści 13 tysięcy widzów, te drużyny zagrają w sobotę o godzinie 17.30. W drugim półfinale Włoszki (na razie komplet zwycięstw) zmierzą się z Niemkami.
Co prawda siatkarskie mistrzostwa ominęły Gdańsk, a i w reprezentacji nie mamy zawodniczki Gedanii, jak w 2003 roku, gdy Izabela Bełcik zdobywała dla tego klubu złoto w Turcji, ale z pewnością w Trójmieście nie brakuje sympatyków "Złotek". Zresztą nadal można kibicować wspomnianej Bełcik, czy wywodzącej się z Gdańska Eleonorze Staniszewskiej-Dziękiewicz, choć w tej kadrze były na razie rezerwowymi.
POLSKA:
rozgrywające: Milena Sadurek i Izabela Bełcik
środkowe: Agnieszka Bednarek-Kasza, Katarzyna Gajgał, Dorota Pykosz, Eleonora Dziękiewicz
przyjmujące: Anna Barańska, Aleksandra Jagieło, Klaudia Kaczorowska, Anna Witczak-Woźniakowska
atakujące: Joanna Kaczor, Natalia Bamber
libero: Mariola Zenik, Paulina Maj
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.