Wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

EURO 2004: Francja - Anglia 2:1

To nie był najładniejszy mecz, ale na pewno najbardziej dramatyczny z dotychczas rozegranych podczas finałów piłkarskich mistrzostw Europy w Portugalii. W starciu gigantów, którego stawką zapewne było zwycięstwo w grupie B, Francuzi pokonali Anglików 2:1. Potrzebowali na to trzech minut doliczonego czasu gry i prawej nogi fenomenalego Zinedine'a Zidane'a.

Fani obu zespołów mieli przeczucie, że na Estadio da Luz będą dziać się ciekawe rzeczy, bo na stadion dostawali się... przeskakując ogrodzenie obiektu.

Chaos był tak wielki, że część chętnych spóźniła się na mecz, ale nie miała czego żałować. Największe emocje piłkarze obu drużyn zostawili na deser. Anglicy, dla których spotkanie z mistrzami Europy miało wielkie znaczenie prestiżowe (synowie Albionu ostatni wielki sukces odnieśli 38 lat temu, zdobywając tytuł mistrza świata), w 38 min zdobyli pięknego gola. Głową strzelił Frank Lampard, który za pięć dni będzie obchodził 26. urodziny. Aż dziw bierze, że Francuzi pozwolili mu tak łatwo uderzyć piłkę. Wszak aż 12 francuskich kadrowiczów grało, bądź gra w angielskiej Premier League. Mimo to Lampard klasycznie, po angielsku, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, zdobył drugiego gola w reprezentacji.

Gdy w 73 min w polu karnym został sfaulowany Wayne Rooney, a do wykonania jedenastki podszedł David Beckham, wydawało się, że jest już po meczu. Megagwiazda popkultury, a w dalaszej kolejności kapitan reprezentacji Anglii, przestrzeliła jedenastkę. - Gdybym go wykorzystał, mecz byłby skończony. Francuzi by się nie podnieśli. Uderzyłem dobrze, ale Fabien wyczuł moje intencje i odbił piłkę - mówi rozgorycznoy Becks.

Pozwolenie pomocnikowi Realu Madryt na wykonywanie karnego było największym błędem Erikssona. Wszak Barthez doskonale wie, jeszcze z czasów wspólnych treningów w Manchesterze United, jak Beckham uderza z wapna. - Przy karnym bramkarz ma tylko 10 procent szans na obronę. Dużą rolę odgrywa także instynkt, który mam - powiedział ekcentryczny marsylczyk. - Oglądaliśmy na wideo wiele rzutów karnych Beckhama. Fabien dobrze odrobił lekcje - dodał Mickael Silvestre. Od tego momentu niemrawi "Trójkolorowi" uwierzyli, że ich passa 19 meczów bez porażki z rzędu nie musi być przerwana. Najbardziej wierzył Zinedine Zidane, który w 91 minucie kapitalnie wykonał rzut wolny, a dwie minuty później dobił sąsiadów zza kanału La Manche zamieniając na gola rzut karny. Po meczu pozostał skromny. - Największe słowa uznania należą się Barthezowi. Fabien podtrzymał w nas wiarę w odwrócenie losów meczu - zauważył zdobywca 23 i 24 gola w kadrze Francji.


Francja - Anglia 2:1 (0:1)
Stadion: Estadio da Luz (Lizbona).
0:1 Lampard (38-głową), 1:1 Zidane (90+1-wolny), 2:1 Zidane (90+3- karny).
Sędziował: Merk (Niemcy).
Widzów: 63.000.

FRANCJA: Barthez - Thuram, Gallas, Silvestre Ż (79 Sagnol), Lizarazu - Pires Ż (76 Wiltord), Vieira, Makelele (90 Dacourt), Zidane - Henry, Trezeguet.
ANGLIA: James Ż - G. Neville, King, Campbell, Cole - Beckham, Lampard Ż, Gerrard, Scholes Ż (76 Hargreaves) - Rooney (76 Heskey), Owen (69 Vassell).

Francja - Anglia.
Strzały celne: 9 - 2.
Strzały niecelne: 10 - 4.
Rzuty rożne: 5 - 2.
Spalone: 3 - 1.
Faule: 15 - 19.
Żółte kartki: 2 - 3.
Rzuty wolne: 20 - 18.
Interwencje bramkarzy: 1 - 4.
Posiadanie piłki (w procentach): 53 - 47.
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »
Okiem eksperta

Najczęściej czytane