Wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Gdzie jest czyściec?

Polonia Gdańsk

Mętnie przedstawiają się perspektywy porozumienia OSP Lechia z SSA Lechia-Polonia w sprawie połączenia sił i środków, aby kibice w Gdańsku mogli cieszyć się chociażby skromną trzecią ligą.

Wydział Gier Pomorskiego ZPN, którego nowym przewodniczącym jest Henryk Zieńczuk, dał obu stronom czas do czwartku. Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego ma wycofać pismo z żądaniem powrotu jego zawodników ze spółki, natomiast Lechia-Polonia ma zdecydować się na przeniesienie działalności sportowej do Lechii. Jeśli będzie inaczej, to prawdopodobnie IV-ligowe rezerwy spółki nie zostaną dopuszczone do rozgrywek, a Lechia-Polonia, przeżywająca ogromne kłopoty kadrowe i pozbawiona kasy, zostanie przybita do ściany, pod którą stoi. Już się mówi, że marzą o tym w Stargardzie Szczecińskim. Błękitni czekają bowiem, aż ktoś uchroni ich przed degradacją i ponoć mają coś do zaoferowania. Przy Marynarki Polskiej i tak jest IV-ligowa Polonia.

- Znowu ktoś chce nas na siłę uszczęśliwiać - mówi Marek Bąk, dyrektor OSP. - Jak trzy lata temu Polonia naciskała na fuzję, tak teraz Lechia-Polonia pragnie wszystko odkręcić, tylko dlaczego mamy płacić jej długi. Z wyliczenia, które otrzymaliśmy, wynika suma ponad 400 tysięcy, ale nie zawiera ono na przykład 170 tysięcy dla Pogoni za Chwastka. Naszym zdaniem, zobowiązania spółki wynoszą około miliona złotych. Za tę kwotę i jeszcze co najmniej jej połowę, co jest niezbędne na nowy sezon, mielibyśmy utrzymać III ligę. Tymczasem, jeśli spółka oraz okręg wykażą się dobrą wolą i pozwolą Lechii grać w IV lidze, potrzebowalibyśmy 300 tysięcy do awansu do III ligi. Zatem gdzie tu interes dla nas? Kto chce pomóc, niech pomoże. Ci, co chcą krytykować, niech się zajmą czym innym. Lechia zamierza zacząć od początku.

Henryk Klocek, prezes okręgu, wciąż wierzy w porozumienie. - Gdyby sprzedać dobrze Milę, kiedy PZPN odblokuje pieniądze od Canal+, a jest tego jeszcze 30 tysięc marek, jeśli uda się zrealizować tranfer Kubsika, długi powinny zostać zlikwidowane.

To jednak nie jest rzeczą łatwą. Połowa z transferu Mili należy się stronie koszalińskiej, tak jak na Mierzejewskim i Nawotczyńskim zarobił Ciechanów (łącznie 200 tys. zł). Umowy podpisywane ongiś przez Mariusza Popielarza przynoszą klubowi z Traugutta ewidentne straty, bo tak właśnie trzeba nazwać 50 procent sumy transferu po czterech latach szkolenia i promowania. Natomiast za Kubsika i tak należy się Lechii 20 procent (ok. 100 tys.).

Kwestia Lechii wciąż pozostaje nieodgadniona. Człowiekowi robi się słabo od tego bałaganu. Czy Pomorski ZPN pozwoli Lechii grać w IV lidze? Dotychczasowe stanowisko wykluczało taką możliwość. Wszystko od nowa? Może klasa A, do której OSP zgłosił zespół seniorów, jest najlepszym miejscem na oczyszczenie...

star.


Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 5)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane