fot. Piotr Pędziszewski / trojmiasto.pl
Na zdjęciu Katarzyna Duran podaje do Loredany Mateescu
O bardzo miłą niespodziankę postarały się piłkarki ręczne Vistalu Łączpolu. Gdyńskiej piłkarki ręczne wygrały na wyjeździe w meczu rewanżowym drugiej rundy Pucharu Zdobywców Pucharów z HC Lipsk 26:24 (15:16). O awansie trzeciej drużyny Bundesligi do dalszych gier zaważył wynik sprzed ośmiu dni, kiedy to niemiecki zespół wygrał w hali przy ul. Górskiego 28:25.
VISTAL ŁĄCZPOL: Mikszto, Własenko - Sulżycka 1, Głowińska 7, Jędrzejczyk, Królikowska, Białek 1, Siódmiak 2, Szwed 5, Mateescu 4, Duran 2, Koniuszaniec 3, Kulwińska 1
kibice oceniają
Karolina Szwed - 4
Aleksandra Jędrzejczyk - 4
Monika Głowińska - 4
Gospodynie zagrały bez pięciu kontuzjowanych szczypiornistek, w tym reprezentantki Polski, Karoliny Kudłacz, ale w niczym nie umniejsza to sukcesu Vistalu Łączpolu, jakim jest bez wątpienia zwycięstwo w Lipsku. Zresztą początek meczu nie wróżył takiego zakończenia.
Katarzyna Koniuszaniec wyrównała na 1:1, a potem bramki Moniki Głowińskiej pozwoliły utrzymać w miarę wyrównaną grę do szóstej minuty, gdy miejscowe prowadziły 5:4.
Niestety, przez następne dziewięć minut gdynianki nie potrafiły pokonać niemieckiej bramkarki Katji Schuelke, a same straciły sześć trafień. Prowadzenie Lipska 11:4 to największa zasługa Luisy Schulze i Anii Roesler, które odpowiednio po cztery i trzy razy pokonały Patrycję Mikszto.
Thoms Orneborg zdecydował się na zmianę w bramce. Między słupki weszła Marina Własenko, a niemoc rzutowo Vistalu Łączpolu przełamała wreszcie Karolina Szwed.
Przy prowadzeniu dla Lipska 13:8 miejscowy szkoleniowiec najwyraźniej uznał kwestie awansu za rozstrzygniętą i wprowadził do gry pierwszą młodą zawodniczkę, Michelle Schombel, która dopiero w styczniu skończy 18 lat.
Już w 25. minucie słono tego żałował. Gdy Vistal Łączpol zbliżył się na 12:14, Stefan Madsen wziął czas. Jednak trener niemieckiej drużyny nie był już w stanie powstrzymać gdynianek.
Po powrocie do gry Karolina Siódmiak zdobyła kontaktową bramkę (13:14), a w 28. minucie był już remis po rzutach Katarzyny Duran i Szwed. Ostatecznie na przerwę HC Lipsk zszedł z nieznacznym prowadzenie, bo wynik pierwszej połowy z karnego ustaliła Roesler.
Drugą połowę bramką otworzyła Koniuszaniec, a Głowińska zdobyła prowadzenie dla gdynianek na 18:17. Aż do 53. minuty żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż jedno trafienie. Wówczas też mielismy ostatni tego dnia remis (23:23).
Końcówka należała do Vistalu Łączpolu. Najskuteczniejsza w naszych szeregach Głowińska oraz Koniuszaniec poprawiły wynik na 25:23. Natomiast końcowy rezultat na 26:24 ustaliła Siódmiak.
-Za występ w Niemczech dziewczyny możemy tylko chwalić. Oczywiście można było wygrać wyżej, bo trochę piłek nie zabraliśmy, która odbiła Mikszto, która wróciła do bramki po przerwie, czy nie wyszły wszystkie kontry, ale tak naprawdę awans uciekł nam w Gdyni. W rewanżu mieliśmy kłopoty tylko na początku pierwszej połowy, gdy nie radziliśmy sobie na kole z potężną Schulze. Jednak po przerwie receptę znaleźliśmy i na nią, gdyż wszystkie pięć bramek zdobyła ona w pierwszych 30 minutach - ocenia Adrian Struzik, drugi szkoleniowiec Vistalu Łączpolu.
Po powrocie do kraju gdynianki czeka odrabianie ligowych zaległości. W najbliższą środę, 12 października o godzinie 13.30 zmierzą się na własnym parkiecie z KPR Jelenia Góra.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.