fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Jeżeli w przyszłym sezonie koszykarze Asseco Prokom zdobędą mistrzostwo Polski, na pamiątkowych zdjęciach zamiast Jacka Karnowskiego najprawdopodobniej zobaczymy prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka.
Sopot jeszcze nie dowierza, Gdynia nie kryje satysfakcji. Drużyna koszykarskich mistrzów Polski ma przenieść się z pierwszego miasta do drugiego! Asseco Prokom Gdynia - taka będzie nazwa zespołu od września - informuje "Gazeta Wyborcza". Według nieoficjalnych informacji klub do przeprowadzki został skuszony bezpłatnym użytkowaniem hali oraz dotacją, która może wynieść nawet milion złotych
.- Jak oceniasz decyzję o przenosinach koszykarzy z Sopotu do Gdyni?
-
normalnie, takie rzeczy się zdarzają w sporcie
24% -
to nie ma znaczenia, kibice koszykówki dalej będą wspierać tę drużynę
25% -
to zaprzecza idei klubu sportowego i jest policzkiem dla kibiców
38% -
to popsuje relacje pomiędzy Gdynią i Sopotem
13%
łącznie głosów: 1161
Nowy rozdział w działalności rozpoczął się przed rokiem. Rzeszowska firma Asseco przejęła Prokom Software, a wraz z nim udziały w spółce koszykarskiej. Początkowo nowym właścicielom marzyło się, aby przekształcić drużynę w dobro całego Trójmiasta, a nawet województwa. Liczono na dotacje z Gdańska, Soporu i Gdyni oraz od pomorskiego marszałka. Niewiele z tych zamierzeń wyszło, gdyż miasta mają zasadę, że pomagają drużynom u nich zarejestrowanym. Koszykarska spółka wytargowała w mieście jedynie darmowe użyczenie hali przy ul. Goyki (poprzednio musiała za jej wynajem płacić) oraz otrzymała dotacje w wysokości 200 tysięcy złotych. Najpoważniejszym składnikiem budżetu koszykarzy była zatem wpłata Asseco, szacowana na 10 milionów złotych.
Praktycznie mało kto zwrócił uwagę, że już przed rokiem klub zmienił siedzibę z Sopotu na Gdynię(!), przenosząc się z al. Niepodległości do biurowca Asseco przy ul. Podolskiej.
Kolejne zbliżenie między klubem a Gdynią nastąpiło podczas TOP-16 Euroligi, gdy koszykarze swoje mecze rozgrywali już w nowej, miejskiej hali. Przy tej okazji warto przypomnieć, że nowy sponsor sondował nawet możliwość rozgrywania Euroligi w... Rzeszowie, ale okazało się to ze względów proceduralnych niemożliwe, bo przepisy określają ściśle odległość od siedziby kluby, w jakiej można rozgrywać mecze.
Gdyńska hala została oddana Asseco Prokom za darmo, gdy na przykład przez lata za wynajem "Olivii" musiał płacić około 50 tysięcy złotych za mecz. Te zasady mają też obowiązywać w nowym sezonie. Za wynajem obiektu klub ma nie płacić, a sam powinien znacznie więcej zarobić na biletach. Gdyński obiekt od tego sopockiego jest ponad dwukrotnie pojemniejszy. Może pomieścić widownie blisko pięciotysięczną. Przy ul. Goyki dwa tysiące kibiców to była maksymalna frekwencja.
Ponadto w Gdyni koszykarze mogą liczyć na pokaźne dotacje. Od kilku lat miasto stosuje zasadę, że każda drużyna ekstraklasy na początku sezonu otrzymuje 500 tysięcy złotych. Potem kolejna transza przelewana jest na konta klubów w zależności od efektywności promocyjnej Gdyni wykazanej przez dane drużyny. Według nieoficjalnych informacji Asseco Prokom na powitanie z nowym miastem może otrzymać milion złotych!
Równocześnie ze zmianami organizacyjnymi w zespole mistrza Polski trwają przymiarki transferowe. Tomas Pacesas zapowiadał, że najchętniej poprzestałby jedynie na wymianie trzech zawodników. Do zrewidowania tego poglądu szkoleniowca zmusi świeża decyzja prezesów klubów PLK, która szerzej otwiera zespoły na Polaków.
Radzie Nadzorczej PLK zarekomendowana została przez to gremium uchwała, która zakłada: "podczas całego spotkania na boisku musi przebywać jeden zawodnik posiadający obywatelstwo polskie oraz dodatkowo w II i III kwarcie drugi zawodnik posiadający obywatelstwo polskie urodzony w roku 1986 lub później".
Można mówić, że doszło do kompromisu. Dotychczas młodzieżowiec musiał grać tylko w drugiej kwarcie. Pierwotna propozycja zakładała, aby ten wymóg rozszerzyć na cały mecz. Ostatecznie zdecydowano, że młodzież przebywać będzie na parkiecie kwartę dłużej.
Paweł Orłowski
Kompletnie niezrozumiałe jest to, że w tej sprawie nie kontaktował się z nami nikt z Gdyni. W tym kontekście wszystkie słowa wypowiedziane na temat współpracy w ramach Metropolii brzmią... [prezydent długo szuka słowa - przyp. red] nieautentycznie. Decyzja władz Gdyni o tyle nas boli, że parokrotnie zgłaszali się do nas organizatorzy gdyńskich imprez, z pytaniem czy nie chcielibyśmy ich przejąć. Zawsze lojalnie odmawialiśmy.
O przenosinach klubu nikt nie zająknął się nawet podczas fetowania mistrzostwa Polski przed kilkoma tygodniami. Taka informacja pojawiała się na zasadzie plotki od dłuższego czasu, ale nikt nie brał jej na poważnie.
Wierzę, że to jeszcze nie jest ostateczna decyzja, choć zapewniam, że Sopot nie weźmie udziału w licytacji o klub. Podobno Gdynia zaoferowała klubowi 1 mln zł rocznie - my nie będziemy tej kwoty podbijać, gdyż byłaby to niegospodarność. Innymi środkami będziemy starali się przekonać klub do pozostanie w Sopocie.
Władze klubu muszą wiedzieć, że gdyńska hala może nie spełniać wymogów gry w Eurolidze, a już na pewno rozgrywek Final Four. Co wtedy? Wystąpi o grę w hali powstającej na granicy Sopotu i Gdańska?
Sopot ma w klubie 10 proc. udziałów. Za wcześnie dziś mówić czy się ich pozbędziemy, ale trzeba sobie zadać pytanie o sens ich zachowania, jeśli klub przeniesie się do innego miasta.
not. ms




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.