fot. Piotr Pędziszewski/Trojmiasto.pl
Dorota Świeniewicz (przy piłce) podobnie jak Neriman Ozsoy (z prawej) opuściła Atom Trefl w trakcie rozgrywek.
Atom Trefl stracił już trzecią siatkarkę w tym roku. Decyzję o zakończeniu kariery podjęła Dorota Świeniewicz. Wcześniej Sopot opuściły Neriman Ozsoy i Amaranta Navarro Fernandez. Ponadto Małgorzata Kożuch i Corina Sssuchke-Voigt na znak protestu przeciwko zaległościom finansowym, jakie ma wobec nich klub, nie wyszły do gry w niedzielnym meczu. Trudno zrozumieć to, co się dzieje, skoro drużyna miała dysponować budżetem na poziomie 10 milionów złotych
.O rozstaniu ze Świeniewicz poinformował klub. W uzasadnieniu czytamy, że siatkarka "z powodu złej sytuacji finansowej w klubie i nieuregulowanych płatności, wynikających z jej kontraktu, zdecydowała się zakończyć karierę". 40-letnia zawodniczka po raz ostatni w Atomie Treflu zagrała w niedzielę. Do mecz w 1/8 finału Ligi Mistrzyń już nie pojedzie.
W tym sezonie rola popularnej "Dori" w drużynie osłabła. Na boisku była rezerwową, straciła również na rzecz Izabeli Bełcik kapitańską opaskę. Gdy latem 2010 roku przenosiła się do Sopotu, przymierzano ją nawet do roli asystentki Chiappiniego. To miało być zwieńczenie jej pełnej w sukcesy kariery, by wymienić dwa tytuły mistrzyni Europy z reprezentacją Polski czy triumfy z włoska Perugią m.in. w Lidze Mistrzyń i Pucharze Zdobywców Pucharów.
Jednak i teraz odejście Świeniewicz, w zestawieniu z wcześniejszym wyjazdem do Dynama Krasnodar Ozsoy (czytaj więcej), stawia sopocką drużynę w arcytrudnej sytuacji przy obsadzie pozycji przyjmującej.
Pozostały na niej zaledwie dwie siatkarki: Ewelina Sieczka i Magan Hodge. Nie ma żadnej zmienniczki! Jedynie do drugiej linii raz w każdym z setów trener Alessandro Chiappini może wprowadzić jedną z dwóch libero.
OBECNA KADRA ATOMU TREFLA
Teoretycznie jest możliwość przekwalifikowania na przyjmującą Katarzyny Koniecznej, gdyż w tej roli grała dwa sezony w Pile. Szkopuł w tym, że lada dzień ta zawodniczka może zostać jedyną atakującą. Tak było zresztą już w niedzielę.
-Ostatnie pieniądze otrzymałyśmy za październik. Nie możemy zgodzić się na takie traktowanie - tak mówiła w niedzielę, w imieniu swoim i Coriny Ssuschke-Voigt - Małgorzata Kożuch. Reprezentantki Niemiec dały jasno do zrozumienia władzom klubu, że jeśli nie będzie dla nich kolejnej wypłaty to do Baku nie zamierzają jechać.
Szykuje się zatem kompromitacja na arenie międzynarodowej. w Lidze Mistrzyń za brak kompletnej "12" zawodniczek płaci się kary finansowe. Natomiast po odejściu trzech siatkarek oraz pozostających w zawieszeniu Kożuch i Sssuchke sopockiemu klubowi pozostaje 10 zawodniczek.
-Sytuacja nie jest różowa. Chcemy wykonywać swój zawód, trenować w normalnych warunkach. najpierw były obietnice, że zaległości zostaną uregulowane do końca grudnia, potem że do 31 stycznia. Teraz nie ma już żadnej daty. Gdyby wszystkie siatkarki, które z powodu zaległości wystąpiły o rozwiązanie kontraktów, to nie byłoby nawet "6" - przyznaje Izabela Bełcik, kapitan Atomu Trefla.
Zagraniczne siatkarki i ich menedżerowie szukają wyjścia z zaistniałej sytuacji w europejskiej federacji. To ona, jak się okazuje, rozwiązała kontrakt Navarro Fernandez, która nieoczekiwanie pożegnała się z Atomem Treflem po zwycięstwie nad Rabitą (czytaj więcej).
-Amaranta prosiła mnie, abym podziękował w jej imieniu za te dobre chwile w Sopocie. Osobiście tego nie uczyniła, gdyż miała ważne spotkanie - tłumaczył Hiszpankę trener Chiappini.
Włoski szkoleniowiec traci nie tylko siatkarki, ale i okrajany jest jego sztab szkoleniowy. Angaż stracił Rossano Bertocco. -Nie wiem, w jakim składzie zagramy w Baku. Moją rolą jest stworzyć zespół z tych zawodniczek, które będę miał do dyspozycji - zapewnia szkoleniowiec.
Powody do niezadowolenia mają również Amerykanki. Hodge i Alisha Glass za grę w Sopocie nie dostały ani złotówki. W ich angażach płatność pierwszej transzy była zapisana do końca stycznia. Właśnie wtedy klub dopadł kryzys na dobre.
Trudno w to uwierzyć skoro z przedsezonowych szacunków wynikało, że Atom Trefl będzie dysponować budżetem w wysokości 10 milionów złotych. Siedem milionów miało pochodzić od sponsora - PGE, a po 1,5 powinny dołożyć Trefl i miasto. Klub oficjalnie nie zabiera głosów w sprawach finansowych.
Siatkarki starają się do końca wstrzymywać z ostatecznymi ruchami, bo mają świadomość, że okna transferowe w Europie są już pozamykane i jeśli odejdą z Sopotu, to w tym sezonie nie zagrają już w żadnym zespole. Natomiast długi wobec nich, bez względu na to, czy zostaną, czy odejdą i tak klub musi spłacić w przyszłości, o ile chce nadal funkcjonować w profesjonalnej siatkówce.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.