fot. Marek Stiller
W piątek od godziny 15.00 i w sobotę o 13.30 koszykarki Lotosu, KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski, Wisły Can Pack Kraków i CCC Polkowice walczyć będą w Gdyni w turnieju finałowym Pucharu Polski. Pierwszym rywalem gospodyń będzie świeżo upieczony uczestnik Final Four Euroligi. Trener Jacek Winnicki zapowiada chęć podtrzymania zwycięskiej passy nad "Białą Gwiazdą".
W rywalizacji obowiązuje zasada pokonany odpada. Ostatniego dnia rozgrywek do walki o główne trofeum przystąpią tylko zwycięzcy spotkań półfinałowych. Turniej rozpocznie się w piątek o godzinie 15.00 meczem CCC Polkowice - KSSSE AZS PWSZ Gorzów.
Faworytem są akademiczki, które jak do tej pory wygrały wszystkie spotkania ligowe w tym sezonie. Liderki PLKK, podobnie jak wszystkie drużyny uczestniczące w gdyńskim turnieju, pucharową rywalizację rozpoczęły od ćwierćfinału, w którym pokonały Odrę Brzeg 76:68.
Drużyna z Polkowic zajmuje w tej chwili czwarte miejsce w tabeli, co ciekawe gdyby kolejność w tabeli PLKK już do końca sezonu zasadniczego już nie zmieniła się, to drużyna Krzysztofa Koziorowicza rywalizowałaby w pierwszej rundzie z Wisłą Can Pack. Byłby więc to rewanż za ubiegłoroczne mecze o trzecie miejsce w lidze.
Z pewnością trener Koziorowicz będzie chciał w Gdyni pokazać swoją nową drużynę z jak najlepszej strony. W lidze dwukrotnie wygrały gorzowianki 68:64 na wyjeździe i 69:57 u siebie. Polkowiczanki w ćwierćfinale PP odprawiły Energę Toruń 80:46.
Na godzinę 17.30 zaplanowano pojedynek Lotosu z Wisłą Can Pack. W ćwierćfinale krakowska ekipa wygrała z ŁKS Siemens AGD Łódź 83:54, a gdynianki Lotos uporały się z Liderem Blachy Pruszyński Pruszków 67:52.
Na przestrzeni trzech tygodni po raz drugi dojdzie w Gdyni dojdzie do pojedynku tych drużyn. Co prawa ani jedna, ani tym bardziej druga z nich nie znajduje się obecnie na czele ligowej tabeli, ale chyba nie będzie przesady w stwierdzeniu, że spotkają się dwa najlepsze polskie zespoły, a z pewnością najbardziej utytułowane w ostatnich latach.
Zespół "Białej Gwiazdy" w tym tygodniu wywalczył awans do Final Four Euroligi, jednak ten sukces może paradoksalnie obrócić się przeciwko krakowiankom, które przyjadą do Gdyni niemal tuż po trzecim pojedynku z Frisco Sika Brno.
- Przewaga odpoczynku na pewno będzie po naszej stronie. My mieliśmy czas, aby specjalnie przygotować się do pucharu, a Wisła jeszcze dziś jest w podróży. Dlatego zawieszamy sobie poprzeczkę wysoko i zrobimy wszystko, aby pokonać Wisłę, a następnie wygrać też w finale - deklaruje trener Winnicki.
Gospodynie mają jeszcze jeden atut w ręku. Są nim dwa zwycięstwa z Wisłą w lidze i to odniesione zarówno tym teoretycznie silniejszym składem, jak i po odmłodzeniu drużyny. W Krakowie w październiku gdynianki wygrały 78:70, trzy tygodnie temu w Gdyni triumfowały 66:54.
- Mam nadzieje, że skończymy z zasadą ostatnich lat. Przez trzy lata to Lotos zdobywał puchar, a potem przegrywał mistrzostwo, a w minionym sezonie to samo spotkało Wisłę. Liczę, że w tym roku stać nas na dublet - ocenia Bogusław Witkowski, przewodniczący rady nadzorczej gdyńskiego klubu.
Finałowy turniej po raz drugi z rzędu odbywać się będzie w Gdyni. W lutym 2009 roku w finale zagrały drużyny Lotosu PKO BP i Wisły CanPack, a zwycięstwo 72:61 zanotowały przyjezdne.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.