fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
Tomasz Dawidowski w pomeczowych uściskach z Piotrem Brożkiem. Jednak w trakcie gry napastnik Lechii nie ma dla byłych kolegów z Wisły żadnej taryfy ulgowej.
Piłkarze Lechii wyruszyli dziś do Krakowa. Do domu wrócą dopiero w środę rano. Przed dwudziestoma wybrańcami trenera Tomasza Kafarskie są dwa mecze z mistrzami Polski. W sobotę o godzinie 16.00 stawką pojedynku z Wisłą będą ligowe punkty, a we wtorek o 20.00 rozegrany zostanie rewanż w Pucharze Polski o awans do półfinałów. Pierwsze spotkanie w Gdańsku zakończyło się bezbramkowym remisem.
Po pierwszej z trzech odsłon konfrontacji z "Białą Gwiazdą" jest umiarkowany optymizm. - Za nami bardzo ciężki mecz walki, typowy na 0:0. Co prawda Wisła nas niczym nie zaskoczyła, ale widać, że to klasowy zespół. łatwiej się nam grało po przerwie, bo lepiej wyglądaliśmy od przeciwnika pod względem fizycznym. Do Krakowa jedziemy z nastawieniem, aby w sobotę zdobyć punkty, a we wtorek powalczyć o awans. Liczę, że uda nam się strzelić gola i awansujemy do następnej rundy - mówi Tomasz Dawidowski.
Napastnikowi Lechii trzeba wierzyć na słowo, bo zna Wisłę jak nikt inny. Pięć ostatnich sezonów spędził wszak w Krakowie. Tym łatwiej było mu toczyć boje z Marcelo i Arkadiuszem Głowackim, których zmusił do fauli, które kończyły się kartkami. Tym samym trener Henryk Kasperczak musi przygotować na najbliższe mecze dwie obrony. Wspomniani stoperzy będą mogli zagrać w lidze, ale już wtorkowy rewanż w pucharze obejrzą z trybun, bo czeka ich przymusowa pauza.
- Wisłę mamy dobrze rozpracowaną. Skoro nie udał im się start wiosny, to jeszcze bardziej możemy utrudnić im zadanie - dodaje Krzysztof Bąk, który nie zamieszcza schodzić z boiska mimo drobnego urazu stopy. Na wszelki wypadek do kadry wrócił słowacki stoper Peter Ćvirik.
Co prawda trener Kafarski po ostatnim meczu z Wisłą ocenił, że Lechia z taką drużyną nie może prowadzić otwartej gry, ale też przed podróżą do Krakowa nie było widać nadmiernej koncentracji na defensywie. Szkoleniowiec zdecydował się nawet zostawić w domu Rafała Kosznika, który na lewej obronie rozegrał w środę całe spotkanie przeciwko Wiśle. Tym samym zrobiło się miejsce na pierwszy wyjazd tej wiosny dla Macieja Rogalskiego.
Jednak tym razem wejście do autokaru z napisem "Kraków" nie jest równoznaczne z zajęciem miejsca przynajmniej na ławce rezerwowych. Jako, że Lechię czekają dwa mecze, to szkoleniowiec zabrał 20 piłkarzy, aby mieć pole manewru. Ponadto drużyna odbędzie jeszcze dwa treningi. W piątek zajęcia wyznaczono po drodze, w Gutowie Małym, a w poniedziałek biało-zieloni ćwiczyć będą na boisku krakowskiego Nadwiślanina.
Dwudziestka na Kraków:
Bramkarze: Paweł Kapsa, Sebastian Małkowski
Obrońcy: Krzysztof Bąk, Sergejs Kożans, Hubert Wołąkiewicz, Arkadiusz Mysona, Peter Ćvirik
Pomocnicy: Olegs Laizans, Łukasz Surma, Paweł Nowak, Karol Piątek, Marcin Pietrowski, Marko Bajić
Napastnicy: Ivans Lukjanovs, Tomasz Dawidowski, Marcin Kaczmarek, Paweł Buzała, Piotr Wiśniewski, Jakub Zabłocki, Maciej Rogalski
Jeśli chodzi o skład to nie powinno być żadnych zaskoczeń w bloku defensywnym. Na lewą obronę wróci Arkadiusz Mysona, a gdyby zaszła potrzeba to może na tej pozycji wystąpić i Marcin Kaczmarek, który pokazał się na niej z dobrej strony jesienią.
O wiele większe pole manewru ma trener Kafarski w linii pomocy i ataku. W środę opaskę kapitana odzyskał Karol Piątek, co nie oznacza, że na stałe wrócił do składu. - Po cichu liczyłem, że szkoleniowiec da mi szanse właśnie w meczu z Wisłą. Nie do mnie należy ocena, jak grałem. Dla mnie najważniejsze jest obecnie to, aby jak najwięcej skorzystać z każdego treningu, systematycznie podnosić umiejętności oraz czerpać przyjemność z gry. A gdy dostanę szansę na boisku, to staram się pokazać wszystko co potrafię - zapewnia Piątek, który krakowskie klimaty zna dobrze, gdyż był piłkarzem Cracovii.
Z kolei Łukasz Surma i Paweł Nowak to wychowankowie Wisły. Nie można wykluczyć, że przeciwko Wiśle, jeśli nie od początku, to w jakimś fragmencie czekających nasz meczów w drugiej linii gdańskiej mogą być byli piłkarze krakowskich klubów.
W ataku rywalizację zaostrzył powrót do kadry Jakuba Zabłockiego i Rogalskiego, ale nie można zapominać, że wybitnym specjalistą od meczów pucharowych jest Paweł Buzała. Ten napastnik strzelił w tym rozgrywkach dla Lechii już dziewięć goli. Kto wie zatem, czy nie dostanie od odpoczynku w sobotę, aby znów wystrzelić we wtorek?




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.