fot. Krzysztof Mystkowski/KFP
Radość koszykarzy Asseco Prokom Sopot ze zdobycia szóstego w historii klubu tytułu mistrza Polski. Qyntel Woods, który dziś zdobył 28 punktów, cieszy się dodatkowo z tytułu najbardziej wartościowego gracza finałów.
Koszykarze Asseco Prokomu obronili mistrzowskie tytuły. Sopocianie kolejne złoto zdobylidziś, po wygranej na własnym parkiecie z PGE Turowem Zgorzelec 96:74 (16:24, 32:13, 21:19, 25:18). Żółto-czarni finał play-off rozstrzygnęli na swoją korzyść - podobnie jak przed dwoma laty - w stosunku 4-1. MVP uznano Qyntela Woodsa.
ASSECO PROKOM Woods 28, Logan 17, Ewing 14, Brazelton 11, Burrell 8, Łapeta 7, Dylewicz 5, Burke 4, Szczotka 2, Hrycaniuk 0.
TURÓW: Edney 18, Milijković 18, Witka 9, Daniels 9, Radonjić 5, Turek 5, Drobnjak 5, Roszyk 4, Strzelecki 1, Bochno 0, Bailey 0, Stefański 0.
kibice oceniają
Adam Łapeta - 5.3
Adam Hrycaniuk - 4.9
Piotr Szczotka - 4.9
W składzie sopockiej ekipy zabrakło Przemysława Zamojskiego, którego z meczu wyeliminowała kontuzja. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy po punktach Krzysztofa Roszyka i Damira MIlijkovicia prowadzili już 4:0 wówczas dopiero pierwsze trafienie dla gospodarzy zaliczył Woods. W 4 minucie meczu było 8:4 dla Turowa.
Pierwsze minuty środowego meczu sopocianie rozegrali tak jakby możliwość zapewnienia sobie złotych medali już w piątym meczu sparaliżowała ich. Zagrali nieskutecznie, za to rywale, ambitnie powiększali swoją przewagę w 7 minucie po 5 punktach z rzędu Milijkovicia Turów prowadził 17:5.
Sopocianie tracili piłkę po niecelnych rzutach bądź błędach w ofensywie, na chwilę zniwelowali nieco straty do 12:19, jednak za chwilę trójka Roberta Witki znów dała dwucyfrowe prowadzenie ekipie ze Zgorzelca. Po 10 minutach gry Asseco Prokom przegrywał 16:24.
Nie wiadomo gdzie byliby dziś koszykarze z Sopotu, gdyby nie Woods. Koszykarz mistrzów Polski w samotnym boju z ekipą Turowa na początku II kwarty doprowadził do stanu 24:22 dla Turowa. Wówczas jednak "trójkę" rzucił Witka i po 13 minutach meczu było 22:27 dla Turowa.
Mistrzowie Polski wreszcie zaczęli grać szybciej w ofensywie i szczelniej w obronie, na efekty nie trzeba było czekać długo. W 14 minucie Adam Łapeta doprowadził do stanu 25:27 a za kilkanaście sekund po koronkowej akcji wyrównał Daniel Ewing. Ten sam zawodnik dzięki dwóm wolnym zapewnił w 16 minucie pierwsze prowadzenie ekipie sopockiej (29:27).
Koszykarze Tomasa Pacesasa z akcji na akcję przyspieszali i grali coraz dokładniej, oddawali celne rzuty spod samej "dziury" i z dystansu. Po "trójce" Logana w 18 minucie prowadzili 39:30.
W końcówce pierwszej połowy na parkiecie szalał Tyrone Brazelton. Sopocki rozgrywający wyprowadził swój zespół na 45:35, "trójkę" dorzucił Logan a wynik do przerwy (48:37) ustalił po dwóch celnych wolnych Tyus Edney.
Sopocianie 11-punktową przewagę w całości wypracowali sobie w drugiej połowie drugiej kwarty, którą wygrali 21:10. Dla aktualnych mistrzów Polski 12 punktów zdobył Logan, po 11 zaś Ewing i Woods. W zespole gości po 9 punktów zdobyli Edney i Witka.
Początek drugiej połowy meczu to znów gorsza gra sopocian, którzy nie mogli zdobyć punktów z prostych pozycji. W 24 minucie było już tylko 48:43 dla Asseco Prokomu.
Pierwszy punkt dla gospodarzy w drugiej połowie zdobył po rzucie wolnymRonnie Burrell, później "trójki" dołożyli Logan i Woods i sopocianie odzyskali 11-punktowe prowadzenie, 55:44 w 26 minucie.
Kolejne minuty upływały pod znakiem gry kosz za kosz i dopiero w końcówce kwarty sopocianie znów nieco przyspieszyli i po 30 minutach prowadzili 69:56.
Czwartą kwartę Woods i spółka zaczęli na najwyższych obrotach, niesieni ogłuszającym dopingiem publiczności zdobywali kolejne punkty. W 33 minucie prowadzili 78:61 i już chyba nikt nie ma wątpliwości kto zgarnie ligowe złoto.
Koncert w wykonaniu nowych - starych mistrzów Polski trwał nadal w 38 minucie meczu ekipa Tomasa Pacesasa prowadziła 88:69. W Hali 100-lecia Sopotu końcówkę meczu wszyscy oglądali na stojąco.
W końcówce trener gospodarzy dał pograć nieco młodszym zawodnikom, ale już nic nie zmieniło faktu, że Asseco Prokom podtrzymał hegemonię w Polsce. Po ostatniej syrenie na parkiecie zaczął lać sie szampan, do dekoracji medalami sopocianie wyszli w koszulkach ze znamiennym napisem "To be continued...". Siatkę sopockiego kosza obciął jak każe tradycja kapitan sopockiej ekipy David Logan.
MVP finałów Qyntel Woods przyznał po meczu, że to jego pierwszy tytuł mistrza kraju, choć Asseco Prokom to przecież nie pierwszy jego klub.
- To był ciężki mecz, zagraliśmy jednak z sercem, tak abyśmy zdobyli tytuły mistrzowskie. Czekałem trochę czasu na tytuł mistrzowski, ten zdobyty w Polsce jest moim pierwszym w karierze więc jestem bardzo szczęśliwy - powiedział po meczu gwiazdor sopockiej ekipy.
Z kolei trener Tomas Pacesas przyznał po meczu, że najchętniej zostawiłby cały obecny skład na przyszły sezon, jednak o wszystkim zadecydują warunki finansowe.
- Z rozmów jeszcze przed play-offami wynika, że wszyscy koszykarze chcą tu zostać, jest wspaniała atmosfera, jest chemia w zespole. To nie tak jak w poprzednim sezonie, gdy tak naprawdę nie było wiadomo, kto go stworzył. Część koszykarzy zatrudnił Wierzbicki, trzech innych sprowadzono, bo spodobali się prezydentowi Sopotu... Teraz zbudowaliśmy zespół lepszy i tańszy od poprzedniego - podkreślał sopocki trener.
| ćwierćfinały | ||||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
| ASSECO PROKOM | 3 | Anwil Włocławek | 3 | PGE Turów Zgorzelec | 3 | Kotwica Kołobrzeg | 1 | |||
| Atlas Stal Ostrów | 2 | Polpharma Starogard | 1 | AZS Koszalin | 0 | Energa Czarni Słupsk | 3 | |||
| półfinały | ||||
|---|---|---|---|---|
| ASSECO PROKOM Sopot | 4 | PGE Turów Zgorzelec | 4 | |
| Anwil Włocławek | 2 | Energa Czarni Słupsk | 2 | |
| finał | |
|---|---|
| ASSECO PROKOM Sopot | 4 |
| PGE Turów Zgorzelec | 1 |




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.