Historia zatoczyła koło. 53 lata po tym, gdy gdańskie judo rozpoczynało działalność na terenie obecnego stadionu przy ul. Traugutta, oddano do użytku halę do sportów walki, która ma przede wszystkim służyć Stowarzyszeniu Gwardyjski Klub Sportowy Wybrzeże. "To dobry adres" - przekonywał Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska. Radość była tym większa, gdyż na remont obiektu, który od blisko trzech lata stał pusty, ani miasto, ani klub nie wydały nawet złotówki. Za wszystko, jak się szacuje około 800 tysięcy złotych, zapłaciła firma "Górski".
- Dokładnie 53 lata temu pierwsze treningu judo w Gdańsku odbyły się nieopodal tej dzisiejszej hali, na... podwórku. Działaliśmy wówczas w ramach Technikum Wychowania Fizycznego Zryw. Przy Traugutta trenowaliśmy około 1,5 roku. Potem przenieśliśmy się do Spójni, a następnie do Wybrzeża - przypomina Ryszard Zieniawa.
- Ćwiczyło nas wówczas może 12-13, w tym czterech... Koreańczyków. Wszystko robiliśmy społecznie. Nawet za tłumaczenia z języka francuskiego czy angielskiego podręcznik do judo, bo w Polsce takich nie było, nikt nie chciał ani złotówki - dodaje szkoleniowiec, który reprezentantów Polski doprowadził do ponad 30 medali na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i Europy. Wśród jego wychowanków nie brakowało judoków Wybrzeża z najsławniejszym Januszem Pawłowskim na czele, który był dwukrotnie medalistą olimpijskim oraz po trzy razy stawał na podium mistrzostw świata i Europy. Warto też podkreślić, że z Wybrzeża wywodziła się pierwsza Polka, która zdobyła medal na mistrzostwach świata - Joanna Majdan.
Obecnie tradycje tego klub kontynuuje SGKS Wybrzeże, który należy do czołówki w kraju w sporcie dzieci i młodzieży, a jego wychowanka Daria Pogorzelec w maju rozpocznie eliminacje do igrzysk olimpijskich 2012 roku. Dlatego w ostatnich miesiącach kibicowaliśmy judokom w ich walce o halę treningową. Obiekt, w którym trenowali poprzednio, przy ul. 3 maja - musieli opuścić.
- Cieszę się, że cała ta sprawa kończy się happy endem. Potwierdziło się, to co cały czas powtarzam, że zawsze trzeba dążyć do kompromisowych rozwiązań. Wspólnym wysiłkiem potrafiliśmy zaspokoić słuszne interesy kilku stron. Ministerstwo Sprawiedliwości na ul. 3 maja zyskało dodatkowe metry kwadratowe na pomieszczenia biurowe, klub judo został uratowany, a ta hala, która była niewykorzystana, zyskała nowego blasku. Traugutta 29 to dobry adres, aby odnosić sukcesy. To także doskonały przykład na to, jakie efekty może przynosić współpraca samorządu z prywatnym biznesem. Nie mieliśmy pieniędzy na remont, ale z pomocą przyszła firma "Górski", która myślała kategoriami społecznymi - mówił podczas inauguracji hali Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.
Za halę władzom miasta i sponsorowi podziękował aktualny mistrz Polski juniorów, Tomasz Tałach. Jego koledzy zaprezentowali efektowne pokazy. Michał Kaczmarek, prezes pomorskiego okręgu wręczył klubowi puchar za osiągnięcia sportowe w 2009 roku. - Punkty, które zdobywacie przyczyniły się także do tego, że Gdańsk jest siódmą gminą w Polsce w rywalizacji dzieci i młodzieży. Oczywiście liczymy na jeszcze więcej - dodał z uśmiechem prezydent Adamowicz.
Właścicielem hali pozostaje miasto, zarządzać nią będzie MOSiR Gdańsk, a głównym użytkownikiem ma być SGKS Wybrzeże. - Od poniedziałku do piątku zamierzamy halę użytkować od godziny 15.30 do 20.00. Mamy mieć pierwszeństwo w rezerwowaniu godzin. Na stałe zainstalowane będą dwie maty. Na treningi i zawody najmłodszych wystarczy. Poważnego turnieju tutaj jednak nie zorganizujemy, bo potrzebne są trzy maty, a na tą trzecią nie ma tutaj miejsca. Jednak liczę, że uda nam się o około 50 procent zwiększyć liczbę trenujących. Obecnie mamy około 100 ćwiczących w wieku od 5 do 20 lat. Ponadto trener Sławomir Tatach prowadzi naszą filię w Pruszczu Gdańskim, z której najzdolniejsi po trafieniu gimnazjum trafiają do Gdańska - informuje prezes SGKS, Tomasz Lisicki, który szkolenie w klubie prowadzi wspólnie z Michałem Baltrukasem.
Hala treningowa to podstawa działalności klubu, ale ta przy ul. Traugutta nie rozwiązuje wszelkich bolączek klubu. - W naszym przypadku trudno mówić o budżecie, raczej mamy koszty działalności. To około 180 tysięcy złotych rocznie. Na poprzednim obiekcie mogliśmy nieco zarobić, bo mieliśmy prawo go wynajmować. Teraz tego nie będziemy, choć z drugiej strony nie będziemy płacić za media, a jedynie godzina użytkowania hali przez młodzież ma kosztować nas złotówkę. Spróbujemy jeszcze podjąć negocjacje w sprawie opłat za treningi seniorów i organizowane imprezy. 150 złotych plus VAT, którą stawkę podał MOSiR, do dla nas stanowczo za dużo - na gorąco liczył bilans zysków i strat na nowej lokalizacji prezes Lisicki.



















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.