Wiadomości

stat

13 punktów Dylewicza w czwartej kwarcie nic nie dało

Trefl Sopot

fot. Piotr Pędziszewski / trojmiasto.pl

Na inaugurację Final Four Pucharu Polski w Gdyni, któremu patronuje trojmiasto.pl, koszykarze Trefla przegrali z Anwilem Włocławek 77:85 (20:24, 14:20, 19:23, 24:18). Sopocianom nie pomogła kapitalna gra Filipa Dylewicza, który tylko w czwartej kwarcie zdobył trzynaście punktów. Poniżej zapis bezpośredniej relacji, którą przeprowadziliśmy ze spotkania torującego drogę do decydującej rozgrywki Anwilowi


Typowanie wyników

mecz pucharowy
11.02.2011 godz.17:00
wartość: 3 punkty
TREFL Sopot
77:85 W GDYNI
Anwil Włocławek

Jak typowano

1

86%

121 typowań

x

0%

0 typowań

2

14%

19 typowań

.

TREFL: Dylewicz 21 (2x3), Harrington 14 (2), Waczyński 11, Stefański 8 (1), Ljubotina 6 oraz Kikowski 6 (1), Kinnard 4, Ceranić 2, Gustas 5.

ANWIL: Miller 23 (2), Jovanović 15 (1), Pluta 10 (2), Majewski 9 (1), Thompson 8 (2) oraz Thomas 5, Diduszko, Hajrić 8, Modrić 7 (1)

kibice oceniają

zobacz wszystkie oceny »



Inauguracyjne punkty zdobył Slobodan Ljubotina. W kolejnych akcjach sopocianie uparli się, aby trafić "trójką". Udało się to im dopiero za czwartym podejściem po próbie Lorinzy Harringtona. Wówczas jednak już przegrywali 2:6, bo wcześniej dwukrotnie skontrował ich Łukasz Majewski.

W 4. minucie po kolejnej szybkiej akcji Anwilu, którą skończył Paul Miller, podnosząc wynik na 10:5 na korzyść Anwilu, o czas poprosił Karlis Muiznieks. Na trybunach, na których zasiadło około 1,5 tysiąca widzów, zdecydowaną przewagę mają sympatycy żółto-czarnych.

Po powrocie do gry "trójką" przymierzył Miller (na 13:5), ale natychmiast tym samym odpowiedział Harrington. Co ciekawe sopocianie więcej rzutów oddali dotychczas zza łuku (6) niż spod kosza (2), ale na razie lepiej uregulowane celowniki przy próbach z dystansu mają goście. Majewski podniósł prowadzenie gości do 16:9.

Sopocki szkoleniowiec wymienił już trzech koszykarzy z wyjściowej piątki i właśnie jeden z tych, którzy weszli z ławki - Paweł Kikowski trafił "trójką" na 14:18.

Trefl spróbował bardziej agresywnie bronić, ale zaczął łapać faule. Włocławianie myli się przy wolnych, ale mimo Seid Hajrić poprawił wynik na 22:14. Przed końcem kwarty sopockie straty udało się zmniejszyć Kikowskiemu, który popisał się akcją 2+1 oraz Giedrusowi Gustasowi, rzucającemu wolne na 0,8 sekund przed końcem tej odsłony. Po dziesięciu minutach żółto-czarni przegrywali 20:24.

Druga kwarta rozpoczęła się od dwóch udanych akcji Hajricia na 20:28. Dopiero wówczas odpowiedział Adam Waczyński. W 15. minucie niewiele brakowało, aby Trefl zdobył kontaktowy punkt, bo Harrington przy udanym rzucie nieznacznie nadepnął na linię oddaloną od kosza 6,75 metra. Mimo że były dwa punkty i wynik 28:30 to grę przerwał Emir Mutapcić, szkoleniowiec Anwilu.

Po powrocie na boisko mógł wyrównać Dylewicz, ale dwukrotnie spudłował spod samego kosza. Jak się okazuje niewykorzystane sytuacje się mszczą nie tylko w piłce nożnej. "Trójki" Nikoli Jovanovicia i Andrzeja Pluty przywróciły przewagę Anwilu do 8 punktów (38:30). Tym samym o czas musiał prosić trener Muiznieks.

Po wznowieniu gry trafił Marcin Stefański. Anwilowi dopisało szczęście, bo równo z syreną oznajmiającą koniec 24 sekund, które drużyna ma na rozegranie akcji, piłkę do kosza posłał Miller. Na przerwę koszykarze zeszli z prowadzeniem Anwilu 44:34, a wynik ustaliła "trójka" Majewskiego.

Trefl przegrał pierwszą połowę, gdyż był gorzej dysponowany rzutowo. Zza łuku włocławianie trafili 4 z 6 rzutów, gdy nasza drużyna tylko 3 z 10, a w rzutach za dwa żółto-czarni mają tylko 45 procent skuteczności, czy 60-procentowej rywali. Anwil jest również nieznacznie lepszy na tablicach (zbiórki 17:14), ale z drugiej strony podopieczni Muiznieksa zebrali aż 8 piłek na atakowanej tablicy, czyli więcej niż na bronionej. To ewenement godny odnotowania.

Po zmianie stron na 45:34 poprawił Miller, wykorzystując jeden z dwóch wolnych. Natomiast w ekipie sopockiej, podobnie jak na początku meczu, jako pierwszy piłkę do kosza posłał Ljubotina. Do "trójek" odwołał się D.J Thompson, ale na jego trafienie udanym rzutem zza łuku szybko odpowiedział Stefański.

W 25. minucie po akcji Jovanovicia przewaga Anwilu wzrosła do 52:39. Muiznieks zaordynował podwójną zmianę, wprowadzając na parkiet ponownie Dylewicza i Waczyńskiego, ale nikt nie zatrzymał Millera. Amerykański środkowy trafił z dystansu, poprawiając swój dorobek do 19 punktów, a wynik do 55:39.

Wówczas Trefl zerwał się do walki. Po trzech udanym akcjach z rzędu naszej drużyny (Dylewicz, Waczyński, Lawrance Kinnard) przy wyniku 45:55 grę przerwał trener Anwilu. Mutapcić ustawił akcję pod Plutę, który trafił za trzy punkty. To już siódma "trójka" włocławian, którzy w tym elemencie mają 70-procentową skuteczność!

Końcówka trzeciej kwarty to popis Stipe Modricia. To w dużej mierze dzięki punktom skrzydłowego, który posiada paszporty Chorwacji i Słowenii, Anwil po 30 minutach prowadził 67:53.

Czwartą kwartę "trójką" otworzył Dylewicz. On też zza łuku w 32. minucie trafił na 59:67. Dobrą sposobność do pościgu sprawia także fakt, że już po 110 sekundach gry w tej odsłonie Anwil miał cztery faule, a zatem każdy kolejny musiał być karany wolnymi przeciwko tej drużynie.

Szkoda, że w takim momencie przewinienie niegodne sportowca odgwizdano Harringtonowi. Amerykanin protestował, a Jovanović trafił dwukrotnie z wolnych i była jeszcze piłka z boku dla włocławian.

W 33. minucie znów kapitalnie zagrał Dylewicz. Tym razem po akcji 2+1, w której czwarte przewinienie "złapał" Jovanović. Po chwili kapitan Trefla wykończył kontrę. W tej kwarcie, a upłynęło niewiele 3 minuty i 18 sekund gry, Dylewicz zdobył 11 punktów! Sopocianie zmniejszyli straty do 64:69. Czas dla Anwilu.

Przerwa w grze nie wybiła z uderzeniem Filipa. Po powrocie na parkiet po on zebrał piłkę z tablicy po niecelnym rzucie Majewskiego i rozpoczął atak, który "trójką" zwieńczył Waczyński. Trefl doszedł na 67:69!

W 35. minucie był remis 71:71, bo po akcji Ceranicia skutecznie wolne egzekwował Harrington. Przypomniał wówczas o sobie Miller, który zdobył już 21. punktów. W następnej akcji odgwizdano faul ofensywny Draganowi Ceraniciowi i trener Muiznieks przywołał podopiecznych do ławki, aby mieli czas zapanować nad emocjami.

Z wolnych - oczywiście Miller - poprawił na 75:71, w kolejnej akcji Majewski wyjął piłkę z rąk Waczyńskiego. Thompson wykorzystał jednego z dwóch wolnych, ale po tym nieudanym zebrał piłkę, sopocianie znów sfaulowali, a tym razem Pluta po wolnych oddalił Anwil na siedem punktów od Trefla (78:71).

Na niespełna trzy minuty przed końcem była kolejna przerwa dla trenera Muiznieksa, gdyż straty wzrosły do 73:82, mimo że Dylewicz miał w czwartej kwarcie już 13 punktów na koncie.

Po wznowieniu gry piłkę stracił Kikowski, a Thompson trafił za trzy, choć rzucał chyba z 10. metra. Zostało 126 sekund do końca i aż 13 punktów do odrobienia Trefla. Cudu nie było, choć straty zostały nieco zniwelowane. Sopocianie pożegnali się z marzeniami o zdobyciu Pucharu Polski. W sobotę o godzinie 18.00 w gdyńskiej hali w finale zagra Anwil.

- Jeśli będziemy grali tak dalej jak dzisiaj, będziemy tworzyć zespół to możemy wygrać puchar - podkreślał D.J Thompson. - Zagraliśmy bardzo dobry mecz pod względem taktycznym. Przed przerwą mieliśmy jeszcze problemy ze zbiórkami ofensywnymi Trefla, ale po zmianie stron sobie z tym poradziliśmy. Z wyjątkiem trzech minut na początku czwartej kwarty byliśmy doskonale skoncentrowani. Takie zwycięstwo budują atmosferę w drużynie i powinny zaprocentować dobrą grę również w lidze - dodał trener Mutapopcić.

Z entuzjazmem w obozie Anwilu kontrastowała pomeczowa atmosfera w ekipie Trefla. - Nie jest łatwo zagrać dwa mecze w tak krótkim czasie, bo nie zapominajmy, że w środę graliśmy z Turowem. Dziękuję drużynie za podjęcie twardej walki. Szkoda tych ostatnich pięciu minut, bo były w nich niedobre rzuty i złe decyzje rozegrania akcji - narzekał trener Muiznieks.

- Jestem bardzo smutny, że jutro przyjdę do hali i finał będę mógł obejrzeć tylko siedząc na trybunach. Co prawda pozwoliliśmy Anwilowi narzucić ich styl gry, ale w czwartej kwarcie, gdy doszliśmy na 71:71 była szansa. Jestem rozczarowany, że jej nie wykorzystaliśmy. Widać było, że niektórych naszych zawodników ta sytuacja przerosła - ocenił kapitan Trefla, Filip Dylewicz.

Opinie (32) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Terminarz

26.10 (sob) Anwil Włocałwek TREFL Sopot
02.11 (sob) TREFL Sopot GTK Gliwice
07.11 (czw) Śląsk Wrocław TREFL Sopot
16.11 (sob) TREFL Sopot Start Lublin
23.11 (sob) BM Slam Stal Ostrów Wlkp. TREFL Sopot
18.10 (pt) godz.19:00 TREFL Sopot 68:64 PGE Spójnia Stargard
12.10 (sob) godz.17:00 TREFL Sopot 81:81 95:91 po dogrywce Polpharma Starogard Gdański
04.10 (pt) godz.17:30 ASSECO ARKA Gdynia 87:66 TREFL Sopot LIVE!
28.09 (sob) godz.18:00 TREFL Sopot 90:77 King Szczecin
28.04 (nd) godz.17:45 AZS Koszalin 67:102 TREFL Sopot

Aktualna tabela

Koszykówka - Energa Basket Liga
Drużyny M Z P Bilans Pkt.
1 Start Lublin 4 3 1 333:315 7
2 King Szczecin 4 3 1 331:323 7
3 TREFL SOPOT 4 3 1 319:319 7
4 Anwil Włocławek 3 3 0 299:241 6
5 Polski Cukier Toruń 3 3 0 268:232 6
6 Stelmet Enea BC Zielona Góra 4 2 2 342:312 6
7 GTK Gliwice 4 2 2 357:334 6
8 ASSECO ARKA GDYNIA 3 2 1 241:218 5
9 MKS Dąbrowa Górnicza 3 2 1 283:287 5
10 Enea Astoria Bydgoszcz 3 2 1 245:254 5
11 PGE Spójnia Stargard 4 1 3 291:314 5
12 Śląsk Wrocław 3 1 2 278:276 4
13 HydroTruck Radom 3 1 2 241:262 4
14 Legia Warszawa 4 0 4 290:347 4
15 Polpharma Starogard Gdański 4 0 4 308:374 4
16 BM Slam Stal Ostrów Wlkp. 3 0 3 234:252 3

Najbliższe spotkanie

data meczu: 26.10.2019

Anwil Włocałwek
:
TREFL Sopot
mecz ligowy

Najwyżej oceniani

Najlepiej typujący wyniki Trefla

imię i nazwisko typowań pkt. skuteczność
1. Rafał Żuk 3 9 100%
2. Sławek P 3 9 100%
3. Jolanta Ellwart 3 9 100%
4. Grzegorz Wantoch-rekowski 3 9 100%
5. Edward Grot 3 9 100%

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane