Wiadomości

stat

U-18: Polska - Anglia 2:3. 3 tys. kibiców w Gdyni. Ile na rewanż w Gdańsku?

Dominic Solanke ma już za sobą już debiut w Lidze Mistrzów w barwach Chelsea. Jednak w Gdyni gola strzeliła polska "18" - Michael Olczyk, na co dzień grający w Schalke.
Dominic Solanke ma już za sobą już debiut w Lidze Mistrzów w barwach Chelsea. Jednak w Gdyni gola strzeliła polska "18" - Michael Olczyk, na co dzień grający w Schalke. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Zapewne nikt z trzytysięcznej widowni, która mimo zimnego popołudnia stawiła się w sobotę na stadionie w Gdyni, nie narzekał. Po dość ostrożnym kwadransie mecz 18-latków Polski i Anglii z minuty na minutę nabierał rumieńców. Przewagę mieli aktualni mistrzowie Europy w tym roczniku, ale biało-czerwoni przy każdej nadarzającej się okazji próbowali się "odgryzać". Nawet w doliczonym czasie byli blisko remisu. Ostatecznie ekipa Rafała Janasa przegrała 2:3 (1:0). Rewanż odbędzie się w poniedziałek o 17 przy ul. Traugutta w Gdańsku. Bezpłatne wejściówki będą wydawane w kasie obiektu od 12.



TAK ODBYWA SIĘ DYSTRYBUCJA BEZPŁATNYCH WEJŚCIÓWEK NA MECZE U-18 POLSKA - ANGLIA

Bramki:
Walski 42, Olczyk 74 - Connolly 50, Maitland-Niles 60, Armstrong 69

POLSKA: Makuchowski - Mandrysz (61 Pytlik), Walczak, Jarosz (73 Chruściel), Olczyk - Walski (73 Jagiełło), Purzycki - Skowron, Skrzecz (86 Karbowy), Żmijewski (86 Piechowiak) - Krauz (61 Cieślik)

ANGLIA: Woodman - Walker-Peters, Connolly, Adarabiovo, Moore - Ledson, Maitland-Niles - Grant (79 Solanke), Rashford (79 Onomah), Sims (70 Ojo) - Armstrong

Sędzia: Dobrynin (Polska). Żółte kartki: Walczak (Polska), Moore (Anglia).

Polska objęła prowadzenie po pierwszym strzale w kierunku angielskiej bramki. Został on oddany dopiero w 42. minucie. Michał Walski huknął nie do obrony z około 30 metrów! Co ciekawe pomocnik Pogoni Szczecin mecz nie znalazł się na pierwszej liście powołań, a na kadrę został zaproszony dopiero w drugim personalnym rozdaniu.

Zobacz gola, który dał Polsce prowadzenie 1:0.



Przed przerwą w wykonaniu biało-czerwonych na uwagę zasługiwała jeszcze kontra, w której nasza drużyna miała liczebną przewagę 4 na 3. Była to 32. minuta. Oktawian Skrzecz zdecydował finalizować się ten atak sam, ale jego uderzenie został zablokowane. Lepszym rozwiązaniem byłoby z pewnością podanie do wychodzących jednym i drugim skrzydłem kolegów.

Skrzecz to wychowanek Lechii i kapitan reprezentacji do lat 18. Od poprzedniego sezonu karierę kontynuuje w Schalke Gelsenkirchen.

Polacy zdobyli prowadzenie w zupełnie niespodziewanym momencie. Spodziewano się raczej gola dla Anglików, gdyż z minuty na minutę ataki tej drużyny były coraz groźniejsze.

W 25. minucie Marcus Rashford w pojedynku sam na sam z bramkarzem posłał piłkę obok Adama Makuchowskiego. Jednak ofensywny pomocnik Manchesteru United uderzył zbyt lekko. Bartosz Skowron zdążył do niej dobiec i wybić z pustej już bramki.

Sześć minut później Polaków uratowała poprzeczką po strzale z około 20 metrów Ainsleya Maitlanda-Nilesa, na co dzień gracza Arsenalu Londyn.

Natomiast w 35. i 36. minucie Karlanowi Ahearne-GrantowiAdamowi Armstrongowi brakowało kilkunastu centymetrów do gola, gdyż piłki po ich uderzeniach z pola karnego nieznacznie mijała słupek polskiej bramki.

Po zmianie stron podrażnieni Anglicy od razu rzucili się do zdecydowanych ataków. Długimi fragmentami Polacy byli zamknięci we własnej "16" niczym w hokejowym zamku. Gdyby goście nie chcieli "wjechać" z piłką do bramki, gdyby nie wymieniali wielu podań nawet w polskim polu karnym to z pewnością zdobyliby więcej bramek niż trzy.

Wyrównali w 50. minucie po rzucie rożnym. Dośrodkował Rasford, a z pola bramkowego głową piłkę do siatki skierował stoper Evertonu, Callum Connolly.

W 60. minucie obronę biało-czerwonych wymanewrował Karlan Grant. Gdy wycofał piłkę, Maitland-Niles mógł zapytać bramkarza, w który róg strzelać. Precyzyjnie skierował piłkę do siatki po uderzeniu "w długi róg".

W 69. minucie mieliśmy 1:3. Co prawda strzał Josha Simsa został zablokowany, ale dobitka Adama Armstronga była nie do obrony.

Fragment meczu Polska - Anglia w Gdyni



Gdy w kiepskich nastrojach spodziewaliśmy się kolejnych goli Anglii, a mieli ku temu akcje, by wymienić tylko strzał z wolnego w poprzeczkę Sheyi Ojo, Polacy zdobyli się na składną kontrę.

Składnie wymienili kilka podań na połowie rywali, a w polu karnym Michaela Olczyka znalazł Karol Żmijewski. Polski piłkarz Schalke zdobył kontaktową bramkę.

A już w doliczonym czasie gry wielką ochotę na doprowadzenie do remisu miał Mateusz Piechowiak. Dwa uderzenia pomocnika Chojniczanki z wielkim trudem bronił Freddie Woodman. Wraz z końcowym gwizdkiem Anglicy odetchnęli z ulgą.

-Cieszymy się ze zwycięstwa. Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się przeżyć z korzystnym wynikiem ostatnie minuty, gdy polscy chłopcy ruszyli do zdecydowanego ataku. Najwyraźniej poczuliśmy się zbyt pewnie, gdy prowadziliśmy 3:1. Kolejne nasze bramki mogły uchronić nas od tak nerwowej końcówki - przyznał Neil Dewsnip, szkoleniowiec gości.

Do Polski przywiózł on 18 piłkarzy. W Gdyni skorzystał z 14. Dopiero w 79. minucie wszedł Dominic Solanke, który ma już na koncie debiut w Lidze Mistrzów w barwach Chelsea.

- W Gdańsku mecz rozpoczną głównie ci, którzy w sobotę nie wyszli na boisku lub weszli z ławki, w tym właśnie Solanke - zapewnił Dewsnip.

BOGATY WEEKEND W TRÓJMIEŚCIE. SPRAWDŹ, GDZIE I NA JAKIE MECZ PÓJŚĆ OD MIĘDZYPAŃSTWOWEGO PO KLASĘ A I ROZGRYWKI JUNIORÓW

Mimo porażki gdyńska publiczność, a głównie jej najmłodsza część, która podczas spotkania dopingowała najgłośniej, podziękowała piłkarzom za dzielną postawę. Niektórzy z nich nawet przez kilkanaście minut nie mogli zejść do szatni, gdyż tyle mieli do rozdania autografów i zrobienia wspólnych zdjęć z kibicami.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego spotkania. Mieliśmy możliwość zagrania z tak renomowanym przeciwnikiem. Zespół angielski pokazał w Gdyni, że nie przez przypadek kilka miesięcy temu został mistrzem Europy. Swoim chłopakom dziękuję za walkę, determinację, za to że całe serce włożyli w to spotkanie. Myślę, że umiejętnościami ustępowaliśmy Anglikom. Staraliśmy się jednak innymi aspektami, cechami wolicjonalnymi zminimalizować tę przewagę. Momentami udawało się. Mieliśmy gorsze momenty od początku drugiej połowy. Jednak to pierwsze spotkanie pod moją wodzą tego rocznika uważam za w miarę udane. Rzuceni zostaliśmy na bardzo głęboką wodę, ale nasi zawodnicy bardzo dobrze poradzili sobie z tym wyzwaniem - oceniał Rafał Janas, który jest selekcjonerem zarówno reprezentacji U-19 jak i U-18. Do tej kadry dołączył w przededniu meczu po powrocie z Turcji, gdzie biało-czerwoni ulegli 1:2.

Opinie (37) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane