Wiadomości

stat

Polska wygrała turniej EIHC w Gdańsku

Polska w światowym rankingu notowana jest na 23. miejscu. Jednak w Gdańsku ograła Białoruś, numer 12 tej klasyfikacji. Biało-czerwoni zasłużenie triumfowali w turnieju w "Olivii".
Polska w światowym rankingu notowana jest na 23. miejscu. Jednak w Gdańsku ograła Białoruś, numer 12 tej klasyfikacji. Biało-czerwoni zasłużenie triumfowali w turnieju w "Olivii". fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Reprezentacja Polski w hokeju na lodzie zwyciężyła w turnieju EIHC, który przez trzy dni rozgrywany był w Gdańsku. Biało-czerwoni sukces zapewnili sobie w trzeciej tercji meczu z Białorusią, w której strzelili aż cztery gole, wygrywając pojedynek 4:2 (0:1, 0:1, 4:0). To dopiero drugie zwycięstwo w piętnastym spotkaniu z tym rywalem. Poprzednie miało miejsce 10 lat temu, gdy przeciwnicy grali w krajowym składzie. Tym razem do "Olivii" przywieźli kilkunastu zawodników z KHL.



Bramki:
0:1 Osipow - Wolkow - Goroshko (16:43 w osłabieniu 4/5)
0:2 Jelisiejenka - Platt (20:30)
1:2 Kolusz - Zapała - Dronia (40:18)
2:2 Dronia - Łopuski - Zapała (42:12)
3:2 S.Kowalówka - Pasiut - Chmielewski (51:07)
4:2 Chmielewski (59:00)

POLSKA: Odrobny - Dronia, Dutka; Kolusz, Zapała, Łopuski - Borzęcki, Pociecha; Chmielewski, Pasiut, S. Kowalówka - Kotlorz, Wajda; Strzyżowski, Dziubiński, Bagiński oraz Wanacki, A.Kowalówka, Guzik, Galant.

Dopiero ostatni dzień turnieju w Gdańsku był kluczowy dla końcowej kolejności w tabeli. Po spotkaniach czwartkowo-piątkowych wszystkie drużyny miały po 3 punkty oraz bilans bramkowy 3:3.

POLACY PRZEGRALI Z WĘGRAMI 1:2

Jako pierwsi na tafle wyjechali hokeiści Włoch i Węgier. Dopiero im udało się przełamać tradycję rozgrywek w "Olivii", czyli końcowy rezultat 2:1. Włosi wygrali 4:2 (1:1, 2:1, 1:0).

W meczu Polska - Białoruś faworytem byli goście, którzy grają w światowej elicie, a w maju zorganizują rywalizację dla 16 najlepszych drużyn globu. Polacy o awans dopiero na zaplecze elity będą bić się w tym roku na Litwie.

Gdańska publiczność znów nie zawiodła. Kibice na trybunach przyszli nawet liczniej niż w dwóch poprzednich dniach. W "Olivii" biało-czerwonych w sobotę dopingowało około trzech tysięcy kibiców.

Nasza drużyna zastosowała taktykę, która przyniosła powodzenie na inaugurację, w meczu z Włochami. Próbowała grać uważnie w obronie i kontratakować. Gdy po kwadransie gry wydawało się, że Polacy otrząsnęli się już na dobre z przewagi rywali, stracili gola, gdy grali w pięciu na czterech.

Białorusini po przejęciu krążka przeprowadzili szybką kontrę, w której wyjechali 2 na 1 i Nikita Osipow strzelił gola.

POLSKA POKONAŁA WŁOCHY 2:1

- Wytrzymaliśmy początkowy napór rywali. Potem mieliśmy dwa okresy gry w przewadze, stwarzaliśmy sytuacje pod bramką Białorusinów. I właśnie wtedy straciliśmy gola. Musimy skupić się na blokowaniu strzałów przeciwników, czyścić pole przed własną bramką oraz nie pozwalać tam podawać krążka - oceniał przed kamerami TVP Sport po zakończeniu pierwszej tercji Mikołaj Łopuski, jeden z pięciu wychowanków Stoczniowca Gdańsk, którzy wystąpili w tym spotkaniu.

Niestety, koncentracji biało-czerwonym zabrakło zaraz po powrocie do gry w drugiej tercji. Białorusinom wystarczyło pół minuty, aby podwyższyć na 2:0. Piękną akcją popisał się Geoff Platt, uznany później najlepszym napastnikiem turnieju.

Hokeista urodzony w Kanadzie, grający w reprezentacji tego kraju do lat 18, a od ubiegłego roku posiadający białoruski paszport, po indywidualnym przeboju wjechał zza bramkę i idealnym podaniem obsłużył Antona Jelisiejenkę, który nie miał problemów ze zdobyciem gola.

W 22. minucie Polacy powinni zmniejszyć straty. W odstępie kilkunastu sekund dwukrotnie przed szansą pokonania bramkarza rywali stanął Adrian Kowalówka. Najpierw strzelał po kontrze Krystiana Dziubińskiego, ale Dimitrij Milczakow zdołał odbić krążek barkiem. Po chwili w pojedynku sam na sam z golkiperem Białorusi polski napastnik strzelił obok słupka.

Kanadyjski trener rywali, Glen Hanlon pomógł podopiecznym przetrwać ten napór Polaków, biorąc... czas. Po powrocie do gry wszystko wróciło do normy. Kilkakrotnie groźnie było pod bramką Przemysława Odrobnego, ale wychowanek Stoczniowca, obecnie bramkarz Jastrzębia interweniował skutecznie, bądź Białorusini strzelali niecelnie.

- Jest ciężko, bo rywale bardzo dobrze jeżdżą na łyżwach, szybko się przemieszczają. Jednak na trzecią tercję wyjdziemy z nastawieniem, aby powalczyć. Gdy zdobędziemy bramkę, można spróbować jeszcze zmienić losy spotkania - zapewniał po 40 minutach gry Andrzej Dutka.

Co prawda statystyka po dwóch tercjach nie pozwalała na optymizm, gdyż Białoruś oddała 32 celne strzały, a Polska tylko 16, ale w trzeciej części meczu biało-czerwoni rzeczywiście rzucili się do walki.

Straty zostały odrobione w ciągu 2 minut i 12 sekund! Bohaterem był Paweł Dronia. Na początku meczu zapisał się w protokole karą już w pierwszej minucie. Tym razem obrońca doskonale poczynał sobie pod bramką rywali.

W 41. minucie po strzale Droni bramkarz Białorusi wypuścił krążek przed siebie, a kapitan biało-czerwonych, Marcin Kolusz zdobył gola. Była to 18. sekunda trzeciej tercji!

Z trybun rozległo się chóralne skandowanie "jeszcze jeden". Polscy hokeiści poszli za tym okrzykiem. Tym razem "bomba" Droni zatrzymała się dopiero w okienku bramki rywali. Zrobiło się 2:2.

W 48. minucie blisko wyprowadzenia naszej reprezentacji na prowadzenie był Kowalówka. Jednak Białorusini też byli nadal groźni. Na przykład Odrobny obronił strzał Aliaksieja Wołkowa, a szybką akcję Platta w ostatniej chwili przerwał dobry powrót pod własną bramkę wychowanka Stoczniowca, Arona Chmielewskiego.

W 52. minucie właśnie Chmielewski zainicjował akcję, która przyniosła Polakom trzeciego gola. Eksgdańszczanin zagrał do środka, gdzie Grzegorz Pasiut przekazał krążek w prawo, a zamykający akcję Sebastian Kowalówka się nie pomylił.

Właśnie drugi atak biało-czerwonym najmocniej szturmował czwartego gola. Celnie strzelali jeszcze Chmielewski, Pasiut i S.Kowalówka, ale Milczakow nie dał się pokonać.

Dopiero, gdy w 59. minucie Białorusini wycofali bramkarza, Polacy poprawili wynik na 4:2. Kapitalny uderzeniem popisał się Chmielewski. Aron strzelił z bekhendu, ze środka lodowiska, a krążek lobem przeleciał nad obrońcami rywali i trafił do siatki.

Dla biało-czerwonych to dopiero drugie zwycięstwo nad Białorusią w piętnastym meczu. Poprzedni sukces zanotowali 10 lat temu w Krynicy, ale wówczas rywale grali tylko zawodnikami z tamtejszej ligi. Do Gdańska zaś przywieźli kilkunastu hokeistów z prestiżowych rozgrywek KHL.

Jednocześnie Polska wygrała gdański turniej. Co prawda identyczną liczbę punktów i bilans bramkowy mieli Włosi, ale decydował wynik bezpośredniego meczu. Również ten element przeważył przy obsadzie miejsc 3-4.

- Udowodniliśmy, że możemy wygrywać z drużynami znacznie wyżej od nas notowanymi w światowym rankingu. Cieszę się, że mogłem ponownie zagrać w Gdańsku. W "Olivii" jak zwykle panowała niezwykła atmosfera. Doping kibiców niesamowicie nam pomagał w tym turnieju - podkreślał Odrobny.

Typowanie wyników

mecz towarzyski
08.02.2014 godz.20:45
wartość: 2 punkty
POLSKA
4:2
Białoruś

Jak typowano

1

11%

28 typowań

x

3%

10 typowań

2

86%

228 typowań



Najlepszym obrońca turnieju uznano 36-letniego Adama Borzęckiego, kolejnego wychowanka Stoczniowca w kadrze, który od lat gra w lidze niemieckiej, a wcześniej próbował sił w Kanadzie.

Natomiast prymat wśród napastników przyznano kanadyjskiemu Białorusinowi - Plattowi.

Ponadto wręczono kolejną nagrodę Super-Orzeł. Za całokształt pracy na rzecz polskiego hokeja uhonorowany został były reprezentacyjny bramkarz, a następnie wieloletni trener - Andrzej Tkacz.

Końcowa tabela turnieju EIHC
kolejno mecze, zwycięstwa, remisy, porażki, bramki, punkty
1. POLSKA 3 2 0 1 7:5 6
2. Włochy 3 2 0 1 7:5 6
3. Białoruś 2 1 0 1 5:7 3
4. Węgry 3 1 0 2 5:7 3


Opinie (56) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane