Wiadomości

stat

Damian Kostrzewa, były piłkarz ręczny gotowy na debiut w MMA

Damian Kostrzewa (w środku) z trenerami Maciejem Brzostkiem (z lewej) i Marcinem Pionke (z prawej),
Damian Kostrzewa (w środku) z trenerami Maciejem Brzostkiem (z lewej) i Marcinem Pionke (z prawej), mat. prasowe

5 lipca w Gdynia Arenie Damian Kostrzewa zadebiutuje w MMA. Były reprezentant Polski w piłce ręcznej po blisko rocznych przygotowaniach, wystąpi na gali Rocky Warriors Cartel. Jego rywalem będzie były strongman Piotr Czapiewski. - Pierwszy sparing z trenerem Marcinem Pionke zakończył się dla mnie po jednym kopnięciu, ale od tego czasu przeszedłem długą drogę. Chcę pokazać, że podjąłem dobrą decyzję zmieniając dyscyplinę - mówi zawodnik Brzostek Top Team.



Co myślisz o sportowcach przenoszących się z innych dyscyplin do MMA?

szanuję ich za to, że potrafią tak zaryzykować 16%
nic, każdy ma prawo robić ze swoją karierą co tylko chce 28%
nie mam nic przeciwko, dopóki nie wygłupiają się w walkach dla celebrytów 29%
sportowo tracą czas, po prostu idą za pieniędzmi 27%
zakończona Łącznie głosów: 186
Rafał Sumowski: Porzucił pan piłkę ręczna dla MMA i od razu zaznaczył, że chce pan zrobić to zawodowo i nie interesują pana żadne "freak fighty". Trudno było się odnaleźć w nowej rzeczywistości?

Damian Kostrzewa: Przygotowania do pierwszej walki musieliśmy dzielić na różne etapy. Początki były ciężkie. Dołączyłem do Brzostek Top Team i kiedy przychodziłem na treningi w ich koszulce, każdy chciał mi udowodnić, że nie będzie łatwo wejść do ich świata. Chcieli sprawdzić czy tu pasuję. Mam w sobie dużo pokory i liczyłem się z tym. Gdybym nie był na to gotowy, nie zawracałbym głowy trenerom Maciejowi BrzostkowiMarcinowi Pionke. Przyszedłem z gotową bazą motoryczną, ale jednak miałem poczucie, że to inny świat. Przeszedłem jednak całą drogę od początku, budowaliśmy mnie od podstaw. Trenerzy krok po kroku dawali wchodzić mi na ich teren.

Stójka czy parter, w czym pan się czuje mocniejszy?

Zaczynaliśmy od boksu, w której specjalizuje się Maciej Brzostek. Wykonaliśmy ogrom pracy nad techniką. Później stopniowo przechodziłem do treningów z Marcinem Pionke, który specjalizuje się w zapasach. Był zaskoczony tym, jak dobrze to u mnie wyglądało. Zarobiłem wiele siniaków, aby zbudować sobie szacunek chłopaków w teamie. Stopniowo uczyłem się mijać i przyjmować ciosy. Nie chcę mówić jakiej to nie mam formy, muszę pokazać to w klatce.

Damian Kostrzewa rzucił piłkę ręczną dla MMA. Przeczytaj jak opowiadał o początkach w nowej dyscyplinie



Co było największym wyzwaniem po zmianie dyscypliny?

Pierwszy sparing z Marcinem Pionke. Przyjąłem mocne kopnięcie i dzień się dla mnie skończył. Później było już lepiej. Zostałem potraktowany przez trenerów z dużym serduchem. Czuję, że nie mogłem lepiej wybrać. Kluczowe było nauczyć się przyjmować ciosy na tyle, aby móc je oddawać.

Kiedy rozpoczynał pan przygotowania pod kątem MMA, wspominał pan, że chce zbić wagę z 98 do 93 kilogramów.

Problem sam się rozwiązał, bo walczę w kategorii ciężkiej, więc nie musiałem zbijać wagi. Były jednak okresy, że faktycznie ważyłem koło 94 kg, więc nie byłoby problemu, aby osiągnąć limit kategorii półciężkiej, bo to będzie docelowo ta, w której chcę walczyć. Teraz ważę 98-99 kg i nie ma żadnego ciśnienia, aby coś gubić. Piotr Czapiewski waży około 115 kg, ale spróbuję przeciwstawić mu moje atuty.

Pierwotnie gala miała odbyć się w maju, ostatecznie odbędzie się 5 lipca. Dużo pan musiał zmienić w planie przygotowań?

Nie, ale mieliśmy więcej czasu, aby wszystko rozwinąć i mniej presji. 10 miesięcy przygotowań to był dla mnie i mojego teamu dobry okres dla nas. Poznałem siebie, wiem gdzie są moje mocne i słabe strony. Najważniejsze było to, że nie było żadnej kontuzji. Dużo osób obawiało się o moje kolano, które było operowane jeszcze gdy grałem w piłkę ręczną, ale ono jest w doskonałej formie. Jestem dobrze przygotowany, teraz chcę tylko złapać świeżość, wejść do klatki i pokazać co mam najlepszego.



Pana ciało mocno się zmieniło odkąd przerzucił się pan z piłki ręcznej na MMA? Widzę, że na uszach pojawiły się zapaśnicze "kalafiory". A poza tym?

Dużo osób mówi, że schudłem, ale waga tego nie pokazuje. Ciało na pewno się przebudowało, tkanka tłuszczowa uciekła, ale waga się nie zmieniła. Nie sugeruję się jednak nią, a tym jak się czuję, a czuję się doskonale. Praktycznie co sobotę sparowałem po kilkanaście rund, a do tego dochodziły osobne w stójce i zapasach. Na początku po kilku rundach brakowało tlenu, a z biegiem czasu wiedziałem jak rozkładać siły i mogłem spokojnie sparować po dwanaście rund.

W debiutanckiej walce na gali Rocky Warriors Cartel 5 lipca w Gdynia Arenie zmierzy się pan z byłym strongmanem Piotrem Czapiewskim, który ma na koncie jedną walkę. Przegrał z Arturem Walczakiem. Prowadzi szkółkę bokserską, więc chyba nie będzie żartów?

Nie udała mu się pierwsza walka, ale to silny chłop, który nie próżnował podczas treningów. Wiem, że jeździł po różnych klubach i chłonął wiedzę o MMA. Każdy ma swoje atuty, ale ja muszę mieć chociaż o jeden więcej. Spotkaliśmy się na gali RWC w Golinie. To duży facet. Wymieniliśmy kilka zdań, spotkaliśmy się w ringu, aby zaprezentować się kibicom. Mam dla niego ogromny szacunek. Podobnie jak ja będzie ryzykował zdrowie. To charakterny zawodnik i mam nadzieję, że wspólnie damy kibicom dobrą walkę

Brzostek Top Team. Przeczytaj o trójmiejskiej grupie



Zaplanował już pan sobie w głowie przebieg pojedynku?

Tak, dobrze wiem jak powinna ona wyglądać. Przerabiałem różne warianty. Mam dobry sztab szkoleniowy, który będzie wiedział jaki plan wdrożyć jeśli coś pójdzie nie tak. Jestem przygotowany, wiem ile pracy włożyłem w to, aby być gotowym. Chcę pokazać, że moja decyzja to był dobry krok jeśli chodzi o moją dalszą sportową karierę.

Stresuje się pan przed debiutem?

Stresu nie ma, jest za to ciekawość, co wydarzy się kiedy klatka się zamknie. Wiem, że do Gdynia Areny przybędzie sporo moich kibiców, znajomych i najbliższych osób. Gala będzie transmitowana w telewizji, więc mam okazję pokazać się szerszej publiczności. Nie mogę się doczekać walki. Zawsze marzyłem o tym, aby wybrać swoją ulubioną melodię i wejść przy niej do klatki na oczach kibiców.

Wyjdzie pan do piosenki Duran Duran - "Wild boys" jak pana idol Mirko Cro Cop Filipović?

Mirko to rzeczywiście mój idol, ale nie zamierzam nikogo naśladować. Piosenka jest już wybrana, ale niech zostanie tajemnicą aż do gali.

Opinie (19) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane