Wiadomości

KSW 44. Pudzianowski poddał się Bedorfowi, Materla wygrał przed czasem, Oświeciński znokautowany

Mariusz Pudzianowski nie dał rady Karolowi Bedorfowi. Były mistrz wagi ciężkiej KSW zapiął dźwignię, która doprowadziła do tego, że byłemu strongamnowi wyskoczył bark.
Mariusz Pudzianowski nie dał rady Karolowi Bedorfowi. Były mistrz wagi ciężkiej KSW zapiął dźwignię, która doprowadziła do tego, że byłemu strongamnowi wyskoczył bark. fot. Grzegorz Jędrzejewski/400mm.pl

W pojedynku wieczoru KSW 44 Mariusz Pudzianowski poddał się w pierwszej rundzie po tym, jak Karol Bedorf założył dźwignię na jego rękę. Ponadto w Ergo Arenie Michał Materla pokonał przed czasem Martina Zawadę, a Tomasz Oświeciński został znokautowany przez Erko Juna. Poniżej zapis relacji, którą prowadziliśmy na żywo.



W zeszłym roku KSW zrobiło rok przerwy w organizowaniu gal w Ergo Arenie. Mieliśmy za to w niej od strony MMA gale federacji ACB oraz UFC. W nich zobaczyliśmy wiele walk na wysokim poziomie, a to sprawiło, że konkurencja zawiesiła KSW poprzeczkę bardzo wysoko. W sobotę część pojedynków sprostało wyzwaniu.

120,2 kg: Karol Bedorf - Mariusz Pudzianowski (poddanie, 1. runda)



Najdłużej oczekiwana walka w polskim MMA. Karol Bedorf przez cztery lata był mistrzem KSW w wadze ciężkiej. Mariusz Pudzianowski zawsze dążył do walki z tym rywalem. W końcu nadszedł na to czas. Bedorf twierdzi, że dzięki niej Pudzianowski przestaje być celebrytą, a staje się prawdziwym fighterem. Sam jednak nie był w klatce przez 18 miesięcy po porażce przez nokaut w KSW 37 z Fernando Rodriguesem.

Bedorf zaczął od niskich kopnięć, Pudzianowski starał się uderzać pięściami. Były strongmen chciał powalić rywala, ale ten jakby się tego spodziewał, świetnie wybronił się i to on wyszedł na swoje w parterze. Bedorf zapiął dźwignię na rękę Pudziana, który po minucie i 51 sekundach walki musiał odklepać

- Okazały się to dla mnie za wysokie progi. Karol dobrze odrobił lekcję, wiedział, że pójdę w parter, zostawiłem rękę, Karol silne chłopisko, pociągnął ją i tyle. Jeszcze ze dwa lata pobawię się z chłopakami. Dam sobie dwie walki na rozkręcenie i może Karol ponownie ze mną powalczy - stwierdził Pudzianowski.
- Czasami przerwa nie jest po to, aby się wyleczyć, a wrócić mocniejszym. Ja chcę pas z powrotem! W sobotę zrealizowałem plan w stu procentach. Słyszałem chrupnięcie, a później wiedziałem, że Mariuszowi wyskoczył bark. Mówi, że do wesela się zagoi. Mam nadzieję, że będzie to bardzo szybko, bo chętnie napije się z nim na weselu. A co do KSW, to byłem pierwszym mistrzem i ponownie chcę mieć pas - podsumował Bedorf.

90 kg: Michał Materla - Martin Zawada (TKO, 2. runda)



Michał Materla wraca do klatki po niespodziewanej porażce w KSW 42, w pierwszej rundzie ze Scottem Askhamem. Podczas tej samej gali Martin Zawada wygrał z Łukaszem Jurkowskim. Niemiec lubi walczyć w spięciach, Materla typowany był do przewagi w walce w parterze.

Materla dobrze czuł się jednak także w stójce. Obił Zawadę kilkoma ciosami, a później rzucił na matę. Mało tego, szybko zablokował ręce Niemca i zaczął okładać go po twarzy. Kiedy wydawało się, że Zawada odklepie po raz pierwszy w karierze, to udało się mu wyciągnąć ręce i zacząć się bronić. Materla usiadł na rywalu, zaczął ponownie obkładać go ciosami, ale rywala uratował gong.

Druga runda wyglądała podobnie. Materla nieco szybciej sprowadził walkę do parteru, ponownie zablokował ręce Zawady i uderzał go po głowie. Trwało to na tyle długo, że sędzia nie miał wyjścia i musiał przerwać pojedynek.

- Reakcja publiczności jest tyko potwierdzeniem, że moja ciężka praca przynosi efekty. Irytowała mnie sytuacja, że fani dyskredytowali Martina przed walką. Jest on w zawodzie tak długo jak ja, a wtedy większość nie wiedziała jeszcze, co to jest MMA. Dlatego należą się mu ogromne brawa. W klatce musiałem go trochę uśpić w stójce, a później powalić i pokazać, jak czuję się w parterze. A co do przyszłych walk, to 17 lat stoję w klatce i stawiano przede mną różne wyzwania, więc jak Damian Janikowski i jego trenerzy zdecydują, że jest gotowy na walkę ze mną, to ja dalej tutaj będę - powiedział po walce Materla.

120,2 kg: Tomasz Oświeciński - Erko Jun (KO, 1. runda)



Tomasz Oświeciński, czyli aktor kontra debiutant, Erko Jun - trener personalny, bardzo popularny w mediach społecznościowych. Po tej walce nie oczekiwano zbyt wiele jeżeli chodzi o stronę techniczną, a liczono bardziej na nieco szaloną wymianę ciosów.

Oświeciński ruszył na rywala i starał się szybko zakończyć walkę. Jun dobrze się bronił, choć Polak posłał jeden cios, po którym mógł przewrócić rywala na deski. Nie potrafił jednak tego wykorzystać. Bośniak złapał tlen, zaczął kontrować i trafił Oświecińskiego, któremu "zgasło światło' i było po walce.

68 kg: Kleber Koike Erbst - Marian Ziółkowski (poddanie, 1. runda)



Marian Ziółkowski zastąpił w tej walce kontuzjowanego Marcina Wrzoska i to dopiero dwa tygodnie przed galą. Ziółkowski walczył wcześniej w FEN i PLMMA. W Ergo Arenie, w wadze piórkowej mierzył się z dobrze znanym fanom KSW, Japończykiem o brazylijskich korzeniach Kleberem Koike Erbstem. Ten wygrywał w trzech poprzednich pojedynkach podczas gal KSW.

Nie inaczej było w Ergo Arenie. Po wolniejszym początku Erbst szybko zaczął przygotowywać rywala pod dźwignię, obchodził Ziółkowskiego na stojąco, później sprowadził go do parteru, aby w końcu zapiąć dźwignię na rękę i zakończyć starcie. Erbst świętował owinięty w polską flagę.

65,8 kg: Filip Wolański - Daniel Torres (niejednogłośną decyzją sędziów)



Filip Wolański przystępował do walki po 10 zwycięstwach w 11 ostatnich walkach. Jedną porażkę poniósł z Marcinem Wrzoskiem, a ich pojedynek był okrzyknięty jednym z najlepszych w Polsce w 2016 roku. Natomiast Daniel Torres to 24-letnik Brazylijczyk, który na granicy Gdańska i Sopotu zaliczył debiut w KSW. Za sobą miał trzy wygrane pojedynki, z czego ostatni, podczas gali FEN, z tamtejszą gwiazdą, Kamilem Łebkowskim.

Walka była prowadzona w wysokim tempie. Torres stosował niekonwencjonalne połączenia technik, Polak starał się nieco spokojniej wymierzyć cios rywalowi. I dwukrotnie trafił czysto, sam także przyjął taki jeden cios. Poza tym mieliśmy wiele słabszych uderzeń, które jednak zabierały energię.

Tak jak we wcześniejszych pojedynkach doczekaliśmy się drugiej rundy. Ta ponownie toczyła się w morderczym tempie. Mieliśmy sporo kopnięć na łydki, a później wiele uderzeń na głowę. Najpierw trafił czysto Wolański, rywal nieco się zamroczył, ale nie znalazł się na deskach. Przed gongiem kończącym tę część walki trafił Torres, Polak znalazł się na macie, ale uratowało go zero na zegarze.

Po raz pierwszy sobotniego wieczoru mieliśmy więc trzecią rundę. W niej także nie było odpuszczania. Wolański trafił kopnięciem w głowę rywala. Następnie starał się dobić go pięściami, ale Torres nie chciał upaść. Brazylijczyk szybko doszedł do siebie i już do końca mieliśmy dalszą wymianę. Żaden zawodnik nie skończył jednak pojedynku przed czasem. Niejednogłośną decyzją sędziów wygrał Brazylijczyk.

70,3 kg: Gracjan Szadziński - Paul Redmond (TKO w 2. rundzie)



Gracjan Szadziński przystępował do trzeciego pojedynku w KSW. Za sobą miał porażkę po dobrym występie oraz zwycięstwo. Natomiast Paul Redmond wypunktował podczas 40. gali Łukasza Chlewickiego. Przez większość pierwszej rundy obaj zaprezentowali pojedynek bokserski. I choć to Polak wywodzi się z tego sportu, to przewagę miał Redmond -przede wszystkim trafiał w głowę Szadzińskiego. Na koniec mieliśmy trochę parteru, obaj zawodnicy starali się założyć dźwignię na nogę, ale nic z tego nie wyszło.

W drugiej rundzie ponownie mieliśmy boks. Z tą różnicą, że tym razem przeważał Szmadziński. Trafił raz i drugi w głowę Irlandczyka, ten starał się bronić, ale kiedy dostał po raz trzeci położył się na deskach, Polak obkładał go ciosami młotkowymi, a sędzia szybko skończył walkę. Pierwsze raporty medyczne podają, że Redmond ma złamany nos.

93 kg: Chris Fields - Wagner Prado (TKO w 2. rundzie)



Główna karta walk zaczęła się od starcia byłego zawodnika UFC, Wagnera PradoChrisem Fieldsem, dla którego to drugie starcie w KSW, ale pierwsze w Polsce. Irlandczyk po raz pierwszy pokazał się podczas gali w Dublinie, gdzie pokonał Michała Fijałka. Co ciekawe miał walczyć już podczas wcześniejszej gali KSW w Łodzi, ale nie dotarł do niej przez złą pogodę, która przeszkodziła w przylocie do Polski. Teraz stanął do walki, która w przyszłości może zadecydować o pojedynku o mistrzowski pas z Tomaszem Narkunem.

Brazylijczyk starał się od początku walki trafić rywala pięściami. Ten jednak uchronił się przed nimi i poszedł po nogi Prado. Powalił go na matę, ale Brazylijczyk zaczął dusić Irlandczyka. I z tego nic nie wyszło, a kiedy obaj wstali Fields trafił kolanem w szczękę Prado. Także to nie zakończyło pojedynku.

W drugiej rundzie Prado w końcu trafił prostymi, powalił Irlandczyka i w parterze okładał go mocnymi ciosami. Fields starał się dwukrotnie odeprzeć ataki, ale kiedy to się nie udało, rywal przyjął taką pozycję do ciosów, że sędzia musiał przerwać walkę.

Karta wstępna



Wcześniej odbyły się dwie walki karty wstępnej. Na inaugurację gali przedstawiciel Mighty Bulls Gdynia Sebastian Przybysz znokautował ciosem na szczękę Dawida Gralka. Natomiast w kolejnej walce Łukasz Rajewski, także przed czasem, pokonał przez poddanie Leo Zulicia.

Opinie (48) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane