Wiadomości

stat

Misja Mariusza Fyrstenberga przy tenisowym Sopot Open

Mariusz Fyrstenberg przyznaje, że jego kariera deblowa - wspólnie z Marcinem Matkowskim (w tle) - ukształtowała się właśnie na kortach w Sopocie.
Mariusz Fyrstenberg przyznaje, że jego kariera deblowa - wspólnie z Marcinem Matkowskim (w tle) - ukształtowała się właśnie na kortach w Sopocie. fot. Piotr Pędziszewski/Trojmiasto.pl

Tenisowy turniej w Sopocie ukształtował karierę jednego z najlepszych polskich deblistów, Mariusza Fyrstenberga. Teraz tenisista postanowił się za to zrewanżować. - Ktoś mi zaufał, dał "dziką kartę" i dzięki temu moja kariera poszła w dobrym kierunku. Teraz zrodziła się we mnie pewnego rodzaju misja, która zakłada oddanie tego, co kiedyś dostałem. Chcę to zrobić właśnie poprzez organizację turnieju - mówi Fyrstenberg.



Marcin Dajos: Dlaczego zdecydował się pan na organizację turnieju tenisowego Sopot Open? Patrząc na takie imprezy odbywające się w Polsce wydaje się, że jest to ciężki kawałek chleba.

Mariusz Fyrstenberg: Niestety tak jest, ponieważ rynek tenisowy w Polsce nie jest łatwy. 40-milionowy kraj zasługuje jednak na dobry turniej. Do tego w ostatnich latach mieliśmy świetną promocję tenisa dzięki Agnieszce Radwańskiej, Łukaszowi Kubotowi, Jerzemu Janowiczowi czy też Marcinowi Matkowskiemu. Dlatego, kiedy naturalnym dla mnie krokiem stało się przejście z kortu do biznesu związanego z tenisem, postanowiłem zająć się organizacją turnieju. Na drodze pojawiło się wiele przeszkód, ale udało się je pokonać. Nie jest łatwo dostać termin od ATP, ale na szczęście w tej organizacji pracują byli tenisiści, z którymi grałem. Pomogli w znalezieniu dogodnej daty, jak i uzyskaniu zgody na przeprowadzenie turnieju.

A dlaczego turniej odbędzie się w Trójmieście?

Trójmiasto stworzyło mnie jako zawodnika, kiedy wygrywałem w Sopocie pierwszy, poważny deblowy turniej. Tutaj ukształtowałem się jako tenisista. Ktoś mi zaufał, dał "dziką kartę" i dzięki temu moja kariera poszła w dobrym kierunku. Ja, Marcin Matkowski, Łukasz Kubot nie dalibyśmy rady również bez zaangażowania Ryszarda Krauze, który przez długi czas finansował polski tenis. Zresztą podobnie stwierdziła ostatnio Agnieszka Radwańska. Teraz zrodziła się we mnie pewnego rodzaju misja, która zakłada oddanie tego, co kiedyś dostałem. Chcę to zrobić właśnie poprzez organizację turnieju. Pomożemy nim w promocji zawodnikom już ukształtowanym, jak damy szanse na rozwój młodszemu pokoleniu. Stąd też na Monciaku pojawią się korty tenisowe dla dzieci, będzie także Akademia Młodych Talentów. Kapitan reprezentacji Polski Davis Cup Radosław Szymanik wyselekcjonuje grupę młodych adeptów tenisa, którzy będą mogli trenować z najlepszymi. Przeprowadzimy warsztaty, na których podpowiemy, jak dbać o własne ciało, jak pracować z mediami czy kreować swój wizerunek. Będzie również nauka gry w singla i debla, w której wezmę udział.

Organizatorzy Sopot Open poszukują wolontariuszy
Organizatorzy Międzynarodowego Turnieju Tenisowego Sopot Open zapraszają wszystkich miłośników sportu do współtworzenia wydarzenia za pomocą wolontariatu. Dla pomocników przewidziane będą zróżnicowane zadania bezpośrednio przy organizacji turnieju. Poszukiwane są osoby zaangażowane, komunikatywne i uśmiechnięte z dobrymi umiejętnościami interpersonalnymi. Mile widziana będzie znajomość języka angielskiego. Kontakt: Aniela.Matyjaszek@adecco.com, tel. 693 620 073. Więcej informacji na: www.adeccopraca.pl


Czy problemy prawne z sopockimi kortami i przeniesienie imprezy do Gdyni pokrzyżowało plany organizacyjnie?

Na pewno tak, ale zdarzyło się to na tyle wcześnie, że udało się wszystko odpowiednio poukładać. Cieszę się, że pomimo problemów z obiektem, miasto Sopot dalej wspiera projekt. Do tego korty w Gdyni są oddalone tylko o 6 km od Sopotu. Zdarza się, że duże turnieje przenosi się w bardziej odległe miejsca - nawet kilka godzin lotu samolotem. Często dojeżdżałem z hotelu na korty spędzając ponad godzinę w samochodzie. Dlatego też nie widzę problemu w przeniesieniu zmagań do Gdyni. Kibice tenisa będą ci sami, wsparcie sponsorów, czy prezydenta Sopotu także pozostaje, dlatego musimy jedynie pokazać zawody z jak najlepszej strony.

Który turniej w Sopocie wspomina pan najlepiej? Z 2003 roku, czyli pierwsze zwycięstwo, kolejne wygrane w 2005 i 2007 roku, czy może jakiś inny?

Zdecydowanie ten z 2003 roku. Razem z Marcinem Matkowskim wygraliśmy wówczas pierwszy mecz wielkiej rangi, a później udało się także triumfować w całym turnieju. Wtedy właśnie zaczęła rozkwitać kariera naszego debla.

Po wspomnianych turniejach związanych z Ryszardem Krauze mieliśmy jeszcze w 2011 roku Challengera w Sopocie. Pomimo solidnego sponsora nie utrzymał się on na dłużej. Co zrobić, aby tegorocznego turnieju nie spotkała taka sama historia?

Przede wszystkim trzeba zbudować markę Sopot Open, Musimy przedstawić realną wartość naszej imprezy sponsorom. Poza kwestiami finansowanymi muszą oni dostać wizerunkowe benefity. To pomoże utrzymać ich przy turnieju na dłużej i tak naprawdę jest kluczem do wszystkiego. A czujemy, że ich wsparcie nie będzie krótkoterminowe. Dlatego w trakcie 3-4 lat chcemy, aby nad polskie morze wrócił turniej ATP. Mam nadzieję, że w tym wypadku zaprocentuje moje doświadczenie, które zdobywałem jeżdżąc po wielu turniejach. Już wtedy byłem w stanie ocenić, które mają szansę przetrwać, a które nie. Teraz chce przełożyć wiedzę na Sopot Open.

Podczas takich turniejów promowani są Polacy. Ile "dzikich kart" na Sopot Open będzie przeznaczonych dla krajowych zawodników?

Mam nadzieję, że Jurek Janowicz wydobrzeje i dla niego przewiduję pierwszą "dziką kartę". Drugą otrzyma Nicolas Almagro, była "9" rankingu ATP, który wraca na korty po kontuzji. A resztę zobaczymy. Na dwa tygodnie przed turniejem mamy zamknięcie listy i wtedy będzie wiadomo, kto dostanie się do drabinki turniejowej z rankingu, kto zagra w eliminacjach, a komu będzie potrzebne wsparcie w postaci "dzikiej karty". Jeśli chodzi o udział Polaków w turnieju, to do zawodów zgłosił się już Kamil Majchrzak. Prawdopodobnie zabraknie Huberta Hurkacza, który pewnie poleci grać do USA, gdzie wejdzie na szybkie nawierzchnie.

Tommy Robredo nie zmienił zdania i przyjedzie do Sopotu?

Tommy Robredo jest potwierdzony. Będzie także były numer jeden rankingu juniorów Casper Ruud. Lista zapowiada się ciekawie.

Opinie (13)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane