Wiadomości

stat

Na lepsze jutro

Klub Sportowy Stoczniowiec

Przed dzisiejszym meczem Stoczniowca z KTH Krynica ("Olivia", 18.00) rozmawiamy z Markiem Kosteckim, prezesem gdańskiego klubu.

- Musi pan być zadowolony z postawy hokeistów jak rzadko kiedy...

- Rzeczywiście, ostatnie trzy spotkania akurat z drużynami, które nas wyprzedzają, pozwalają spoglądać z optymizmem na zbliżający się play off. Zespół pokazał, że ma charakter, że potrafi grać z zębem. Nie byłem w Tychach, ale wiem, że sytuacja, która doprowadziła do remisu była sporna. Można dyskutować, co byłoby, gdyby Robert Fraszko nie otrzymał kary, lecz w tej chwili szalenie istotny jest mecz z katehetami. To przecież nasi sąsiedzi w tabeli. Zwycięstwo praktycznie przypieczętuje awans do czwórki, co było i jest naszym głównym celem. Podejrzewam jednak, że to może być trudny mecz. Jeteśmy lepsi od kryniczan, ale zawsze istnieje obawa przed rozprężeniem. Z drugiej strony, wierzę, że Stoczniowiec potwierdzi rosnącą formę przed własną widownią.

- Sukcesami Stoczniowiec sam, niczym Małysz, utrudnia sobie życie. Kibice widzą na co go stać. Nie zadowolą się już byle czym.

- Wygrane nie są przypadkiem. Siedem zwycięstw na dziewięć gier czegoś dowodzi. Mimo to daleki jestem od sformułowania, że jesteśmy najlepsi. Prowadząca trójka ma bardziej doświadczone kadry, przede wszystkim formacje obronne. Jeśli uporamy się z KTH, nowym celem stanie się medal. Pamiętajmy jednak, że play off to gra o wszystko w ciągu 7-10 dni. Nie tylko trzeba trafić ze szczytem formy, ale trzymać kciuki, aby nie przytrafiły się kontuzje. Dziś najbardziej cieszę się z faktu, że jesteśmy jedynym klubem, który stawia opór koalicji śląsko-małopolskiej.

- To jeszcze nie końcowy wniosek, ale letnia strategia zarządu jakby owocowała...

- Założyliśmy sobie, iż zbudujemy zespół z ludzi stąd oraz okolicy, czyli Bydgoszczy i Torunia. Wyjątkiem jest Wawrzkiewicz, ale - wiadomo - bramkarz, to zupełnie inna sprawa. Jest też Gabryś z Oświęcimia, lecz on u nas studiuje i właściwie został gdańszczaninem. Jak Cychowski, który gra tutaj trzeci sezon. To oczywiste, że latem mogliśmy pozyskać lepszych graczy, ale nie było nas na to stać. Przede wszystkim szukaliśmy zawodników młodych i perspektywicznych. Strategię uzupełnił polski szkoleniowiec, posiadający umiejętność porozumienia się z hokeistami. Obcokrajowiec zawsze chce mieć optymalne warunki i pracuje na dziś. Trener Pysz ma odpowiednią perspektywę, pracuje na lepsze jutro.

- Czy fakt, że zrezygnowaliście z posiłków bądź korekt przed zamknięciem rynku transferowego, miał stanowić dowód słusznego kierunku?

- Prędzej zaufania, jakie zarząd żywi wobec zespołu. Hokeiści potrzebują takiego wsparcia. O wzmocnienia mogliśmy postarać się już w październiku, gdy wycofała się Polonia. Budowaliśmy zespół w maju i czerwcu, i po prostu uznaliśmy, że trzeba zaufać.

- Na Śląsku modne stały się obniżki cen biletów...

- O to proszę mnie nie pytać. Kibice, których pragnę pozdrowić, są ważnym sponsorem klubu. Nie możemy z tego zrezygnować.

Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij
Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane