Wiadomości

stat

Puchar Polski dla Unii

Klub Sportowy Stoczniowiec

Nie dla Stoczniowca Puchar Polski. We wtorek wieczorem nasi hokeiści przegrali w Warszawie z Unią 2:6. Trochę żal, jednak nie ma się co oszukiwać. Przeciwnik jest dużo lepszy.

- Pod względem technicznym i jazdy na lodzie przewaga mistrzów Polski nie podlega dyskusji i wiedzą o tym wszyscy kibice - komentował prezes Marek Kostecki. - Unia strzeliła, co miała strzelić, ale zbyt duża różnica bramkowa nie odzwierciedla wyrównanego przebiegu spotkania. To był podobny mecz do tego w niedzielę.

- Wychodziły nam akcje jak za najlepszych czasów - cieszył się Waldemar Klisiak. - Od stanu 3:0 wydawało się, że zwycięstwo mamy w kieszeni, ale później padły dwie przypadkowe bramki dla Stoczniowca i znowu musieliśmy przyspieszyć. Szkoda, że nie ma hokeja w Warszawie, bo kibiców tej dyscypliny jest tutaj wielu.

Mały Torwar, gdzie miejsc siedzących jest tylko 750, zapełnił się grubo ponad normę. Była głośna grupa (z bębnem) z Gdańska. Kazimierz Woźnicki, prezes oświęcimian i partner Kosteckiego w Zarządzie PZHL, stwierdził, że gdyby jeszcze lepiej rozpropagować finał, bez problemu udałoby się zapełnić dużą halę (5000?).

Nasz zespół, mimo porażki, wracał ze stolicy w dobrych nastrojach. Paweł Jakubowski, który staje w bramce od wielkiego dzwonu, zbierał pochwały. Bramki Mariusza Justki i Wojciecha Jankowskiego z pewnością przypadkowe nie były, ba, trafienie 22-letniego napastnika na 2:4 musiało się podobać. Otrzymał podanie od Roberta Błażowskiego i efektownym zwodem położył na lodzie Tomasza Jaworskiego. Po chwili, już po raz drugi w tym meczu, "stocznia" przez minutę grała z przewagą dwóch zawodników i mogła postraszyć faworyta jeszcze bardziej. Niestety, jak w niedzielnym meczu ligowym (2:2), ten element zawiódł. Wkrótce będący w większości rywale przypieczętowali sukces.

Po finale czterech gdańszczan, Justka, Aleksander Myszka, Michał Smeja i Łukasz Sokół, wspólnie z Marianem Pyszem zabrało się z unitami do Oświęcimia. Prosto na zgrupowanie reprezentacji przed turniejem EIHC w duńskim Odense. Myszka, który wyjątkowo był na liście rezerwowej Wiktora Pysza, zajął miejsce Jarosława Różańskiego. Napastnik Podhala rozchorował się. W gronie biało-czerwonych jest też czterech graczy Unii, co akurat może wydać się dziwne. Zespół Karela Suchanka dominuje przecież w lidze. Jednak bohaterowie finału, Klisiak oraz Mariusz Puzio, jak również Marek Stebnicki z Jackiem Zamojskim, już dawno temu porzucili kadrę z powodów finansowych. Liga ma przerwę do następnego piątku. Stoczniowcy tylko wczoraj dostali wolne. Od czwartku ostre tempo: lód, siłownia, sala. To już ostatni etap przygotowań do fazy play off (od 25 lutego).

Czy w półfinale trafimy na obrońców tytułu? W "Olivii" nie myślą o tym. - W tej chwili na to wychodzi, jednak układ trzech ostatnich kolejek jest taki, że równie dobrze możemy wskoczyć z czwartego miejsca na drugie - uważa Henryk Zabrocki. - Obecny wicelider, Podhale, ma bardzo trudny terminarz, zagra w Oświęcimiu i Tychach. Wszystko może się zdarzyć, toteż nie można odpuścić żadnego meczu. To oczywiste, że lepiej na Unię nie trafić.

FINAŁ PP:
Unia - STOCZNIOWIEC 6:2 (2:0, 2:1, 2:1); Dulęba (4), M. Puzio (14), Rzimsky (30), Klisiak (33), Gonera (54-w przewadze), Laszkiewicz (59) - JUSTKA (37), JANKOWSKI (46).
Sędzia: Więckowski (Warszawa). Kary: 18 - 4 minuty. Widzów 1200.

STOCZNIA: Jakubowski - Sokół, R. Fraszko; Bagiński, Justka, Raszczyński - Leśniak, Bukowski; Myszka, Jurasek, Moskal - Cychowski, Wróbel; Błażowski, A. Fraszko, Jankowski - Zaleski, Soliński, Smeja. TRENER: M. Pysz.

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Plebiscyt na Ligowca Roku 2018

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane