Wiadomości

Reprezentacja odbudowuje prestiż koszykówki w Polsce

Adam Hrycaniuk (nr 34) oraz Adam Waczyński (nr 12) zagrali jeden ze swoich najlepszych meczów w historii występów w kadrze Polski, co przełożyło się na pozytywny wynik starcia z Chorwacją.
Adam Hrycaniuk (nr 34) oraz Adam Waczyński (nr 12) zagrali jeden ze swoich najlepszych meczów w historii występów w kadrze Polski, co przełożyło się na pozytywny wynik starcia z Chorwacją. fot. Mateusz Słodkowski/Trojmiasto.pl

Reprezentacja Polski koszykarzy nie wygrała z tak silnym rywalem jak Chorwacja (79:74) od siedmiu lat. 2 grudnia wróci do Ergo Areny, by dokonać kolejnego kroku w kierunku awansu do mistrzostw świata. Ich rywalem będą Włosi. - To zwycięstwo daje nadzieje nad odbudowanie pozycji tego sportu w naszym kraju - ocenia Adam Waczyński, lider kadry oraz były zawodnik Trefla Sopot.



PRZECZYTAJ O SENSACYJNEJ WYGRANEJ POLKI NAD CHORWACJĄ. ZOBACZ ZDJĘCIA I WIDEO Z MECZU KOSZYKARZY W ERGO ARENIE

Chorwacja przyleciała do Gdańska na mecz z Polską jako zdecydowany faworyt. W końcu w składzie miała m.in. czterech koszykarzy z NBA, na co nie mogą pozwolić sobie inne reprezentacja grające w europejskich eliminacjach do mistrzostw świata. Do tego Dario Sarić czy Bojan Bogdanović to ważni koszykarze kolejno Philadelphii 79ers i Indiany Pacers.

Pomimo iż byli oni najlepszymi strzelcami Chorwatów i razem zdobyli 39 punktów, to biało-czerwoni pokonali tak mocnego rywala. A bohaterami zostali zawodnicy w przeszłości związani z Trójmiastem: Adam Waczyński - były gracz Trefla Sopot oraz Adam Hrycaniuk - grał w Asseco Gdynia.

- Potrzebowaliśmy takiego zwycięstwa. Być może okaże się ono na wagę awansu do mistrzostw świata, ale to powiedzą nam dopiero kolejne okienka na kadrę - mówi Waczyński.
- W takich meczach nie można się rozluźniać, choć rzeczywiście, kiedy mi się to udało, zacząłem trafiać rzuty. Poza tym graliśmy trochę szybciej, rozbijaliśmy obronę rywali, zachowywaliśmy zimną krew, choć do połowy czwartej kwarty goniliśmy rywali - dodaje.

Tak wyglądały trybuny podczas Polska - Chorwacja.



Po raz ostatni kadra koszykarzy pokonała tak silnego rywala w 4 września 2011 roku, podczas mistrzostw Europy. Uległa im wówczas Turcja 83:84, czyli drużyna, która była wtedy wicemistrzem świata. Również posiadała w składzie zawodników z NBA. W tamtym meczu punkty zdobywał m.in. Hrycaniuk - 15.

- Pamiętam tamte mistrzostwa, ale nie ma co żyć historią. Wówczas nie udało się awansować do kolejnej rundy. Teraz jesteśmy na innym etapie, przed nami końcówka kwalifikacji do mistrzostw świata i zwycięstwo z Chorwacją na pewno nas zmotywuje - mówi Hrycaniuk.
W poniedziałek zdobył 14 pkt i aż 9 zbiórek. Do tego świetnie przepychał się pod koszem z dużo wyższymi rywalami, m.in. kolejnymi zawodnikami z NBA, Ante Ziziciem z Cleveland Cavaliers i Ivicą Zubacem z Los Angeles Lakers.

- Łącznie z trenerami było u nasz 20 bohaterów. Wierzyliśmy w to, że może się udać. Wyszliśmy naprzeciw kompletnej drużynie, ponieważ na każdej pozycji ma wartościowych graczy, a do tego czterech z NBA. Zagraliśmy jednak mądrze, daliśmy z siebie wszystko, głównie pod koszem - uważa Hrycnaiuk.
- Walczyliśmy z potężniejszymi fizycznie rywalami, ale przecież nie można się przed nimi położyć i przyjąć łokcia na głowę. Trzeba się im postawić i próbować zaatakować pierwszym. Starałem się, aby wielkoludy pod koszem miały trudniejszą grę. Do tego dobrze w obronie grali Aaron Cel, Tomek Gielo czy Krzysztof Sulima - dodaje.
Środkowy wspomina, że wcześniej było kilka fajnych meczów w jego wykonaniu, ale ten z Chorwacją na pewno zapadnie w jego pamięci.

Cieszy także fakt, że Waczyński udźwignął rolę lidera kadry i w najważniejszych momentach grał dla niej tak, jak kiedyś w Ergo Arenie dla Trefla Sopot. Widać było, że kiedy złapał luz w grze, to i piłka zaczęła wpadać do kosza po jego rzutach.

- Nie myślałem o meczu, przestałem w pewnym momencie patrzeć na wynik. Grałem swoje i chciałem pomóc zespołowi w odniesieniu zwycięstwa. Z tyłu głowy miałem to, że możemy wygrać. Adam Hrycaniuk wykonał kawał dobrej roboty z dwoma centrami z NBA i jakoś to poszło - twierdzi Waczyński.
- Czuję odpowiedzialność za zdobywanie punktów. W końcu nie jestem już młodym zawodnikiem, mam jakieś doświadczenie koszykarskie dlatego staram się to wykorzystywać. Zespół we mnie wierzy, kreuje mi pozycje, a ja staram się robić to, co potrafię najlepiej. Staram się także grać nieco więcej z piłką. W klubie powinno być w nowym sezonie podobnie. Wiem, że nie jestem w tej kwestii idealny, ale cały czas chce się doskonalić - dodaje.
Do mistrzostw świata awansują z grupy J trzy najlepsze drużyny. Awans zapewniła sobie już Litwa.

Pozostałe mecze grupy J:
Węgry - Włochy 63:69 (14:20, 14:19, 23:13, 12:17)
Litwa - Holandia 95:93 (24:16, 15:23, 18:16, 18:20, d. 9:9, 11:9)

Tabela Grupy J
kolejno zespół, mecze, punkty, zdobyte, stracone punkty
1. Litwa         8       16     691:528
2. Włochy 8 14 644:550
3. POLSKA 8 12 597:585
4. Węgry 8 12 551:549
5. Chorwacja 8 11 588:582
6. Holandia 8 11 586:585

Pozostałe mecze Polaków:
29 listopada 2018: Holandia - Polska
2 grudnia 2018, godz. 20:15 (ERGO ARENA, Gdańsk): Polska - Włochy
22 lutego 2019: Chorwacja - Polska
25 lutego 2019: Polska - Holandia

Opinie (9)

  • Spokojnie, teraz porażka z ostatnią w tabeli Holandią i wszystko wróci do normy

    Jeden wygrany mecz i już pompowanie balonika. A trzy dni wcześniej były baty 101:82 od Włochów. Prestiż koszykówki w Polsce? Wolne żarty.

    • 6 7

  • gortat gra czy nadal wypięty?

    • 0 0

  • W rewanżu z Chorwatami możemy mieć silniejszy i wyższy skład (Lampe, Karnowski) a oni zagrają raczej bez swoich podstawowych zawodników grających w NBA.

    • 9 0

  • Ciągłe podkreślanie wszędzie że wygrali z aż 4-ma graczami z NBA jest śmieszne.
    W NBA gra kilkudziesięciu artystów ale nie są to ci chorwaci

    • 1 7

  • LAC czy kadra? - ja bym wybrał...

    • 0 0

  • Ty nie jesteś racjonalny. Ty jesteś po prostu pesymistą.

    • 5 0

  • Trarfiło się slepej kurze ziarno....

    Nie ma co piać z zachwytu bo wygrana naszej reprezentacji to był wypadek przy pracy.... niestety gra w pucharach europejskich wyraźnie daje wypadkową na jakim miejscu jest nasza koszykówka .
    Ambicje tak...walka tak...ale umiejętności nie. niestety błędy popełniane przez ostanie naście lat daje pokłosie wyników i oczekiwań. Niestety Polska jest przedpolem dla wszelkiej maści gwiazdorów pseudo zawodowców i karierowiczów których nasze ligi sa tylko trampoliną do dalszej kariery.... bo gdzie się odbić jak nie od słabej ligi...w silnej nie będą mieli takiej możliwości.
    Tak więc niestety jesteśmy europejskimi słabeuszami/ średniakami i nie tylko w koszykówce ale i piłce.... a że czasem zdarzy się puścić wyżej notowanego przeciwnika w skarpetkach to plus...ale nie na tak duży żeby wierzyć w zmianę na długi okres czasu!

    • 1 0

  • Szkoda tego jednego meczu z Węgrami...

    • 1 0

  • Nasze męskie klubowe drużyny odpadają szybko w pucharach, bo nie stać ich na Amerykanów czy Europejczyków z górnej półki, tak jak kluby z Francji, Włoch czy Hiszpanii (nie wspominając już o Rosji, Grecji czy Turcji). Potwierdzeniem tego może być przykładowo sytuacja w kobiecej koszykówce, gdzie w Eurolidze mamy regularnie 2 zespoły, mimo że polskie zawodniczki w większości niestety stanowią tło dla koszykarek z usa, australii czy Europy. Tyle że w EBLK gra coraz więcej zawodniczek ze stażem WNBA (pojawiają się już u nas koszykarki grające w pierwszych piątkach zespołów czołówki WNBA). Głównym problemem u mężczyzn nie jest zatem słabość rodzimych zawodników, a stanowczo zbyt niskie budżety naszych czołowych drużyn w porównaniu do klubów ze wspomnianych wyżej państw.

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane