Wiadomości

stat

Rozmowa z Adrianą Dadci

Violeta Vucković (Jugosławia), Aline Croitoru (Rumunia), Annett Boehm (Niemcy) i Edith Bosch (Holandia) - to judoczki, które pokonała Adriana Dadci w drodze po pierwsze w karierze złoto w mistrzostwach Europy seniorek. 23-letnia podopieczna Radosława Laskowskiego w Mariborze nie miała sobie równych w kategorii do 70 kilogramów. Na jutro AZS AWF Gdańsk zaplanował uroczyste spotkanie z mistrzynią, ale "Głos" pospieszył z gratulacjami już wczoraj.

- Nie będę ukrywała, że złoty medal jest zaskoczeniem także dla mnie. Jadąc do Słowenii nie powtarzałam sobie, że muszę obronić miejsce na podium. Zależało mi jedynie, aby dobrze walczyć.

- Rozpoczęła pani i zakończyła od rzutów na ippon, czyli takiego judockiego nokautu. Bardzo spieszyło się pani do złota. Pierwsza rywalka wylądowała na plecach po niespełna 40 sekundach...

- Ippon nie można zaplanować. To w równym stopniu efekt mojego dobrego rzutu jak i błędu rywalki. Natomiast walka finałowa, bez względu na to, czy kończy się przed czasem, czy na punkty, i tak zawsze ędzie najtrudniejsza, gdyż ma największą stawkę.

- Trener Laskowski powiedział, że ani przez chwilę w Mariborze nie wątpił, że zdobędzie pani złoto.

- Starałam się koncentrować na poszczególnych pojedynkach. Żadnej rywalki nie lekceważyłam. Wraz z rozwojem turnieju przychodziła myśl, o jaką stawkę toczy się walka.

- W Paryżu jako jedyna z polskiej ekipy stanęła pani na podium. Teraz jako jedyna zdobyła pani złoto. Czyżby to oznaczało, że Adriana Dadci jest już liderką polskiego judo?

- Ocena należy do innych. Cieszę się, że po medale sięgnęli także koledzy. To Rafał Krawczyk rozpoczął w Mariborze medalową passę.

- Komu dedykuje pani złoty medal?

- Przede wszystkim trenerom: Radosławowi Laskowskiemu i Markowi Adamowi, a także tym wszystkim, którzy pomogli mi w przygotowaniach. Osobne słowa podziękowania należą się moim rodzicom, bratu, za którym przecież trafiłam na tatami i chłopakowi. Dzielnie znosili moje humory, ale naprawdę po ciężkim treningu nie na wiele ma się ochotę.

- Czy mistrzyni Europy jest sportowym ideałem?

- Zawsze jest coś do poprawienia. Nadal czeka mnie dużo pracy.

- Korekty wymagają umiejętności techniczne, czy może psychika?

- Nad psychiką na pewno będą musiała popracować. Po złotym medalu wymagania wzrosną. Na zagranicznej arenie będę musiała nauczyć się startować w roli faworytki. Przedsmak tego miałam w turnieju drużynowym. Przegrałyśmy nieznacznie dwa mecze, a mnie rywalka pokonała do dogrywce.

- Kolejnym celem jest zapewne zdobycie medalu na mistrzostwach świata?

- W sporcie najlepiej do sukcesów dążyć małymi kroczkami. Ale może teraz rzeczywiście trzeba zrobić od razu większy. Z każdą kolejną walką, każdymi zawodami zdobywam coraz większy bagaż doświadczenia. Niestety, nawet mistrz Europy nie może być pewnien medalu na mistrzostwach świata. Poza naszym kontynentem w tej kategorii są też mocne zawodniczki, by wymienić Japonki czy Kubanki.

Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij
Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane