Wiadomości

Rozmowa z Krzysztofem Walką

W 1997 roku Krzysztof Walka zajął siódme miejsce w turnieju indywidualnym na mistrzostwach świata w Kapsztadzie. Jednak w ostatnim czteroleciu, nie licząc srebra drużynowo z uniwersjady, jego kariera zdawała się staczać po równi pochyłej. Z tym większą radością powitaliśmy bardzo dobre występy florecisty Sietom AZS AWF w pierwszych zawodach Pucharu Polski sezonu 2001/2002. We Wrocławiu gdańszczanin zwyciężył, a przed własną publicznością, w minioną sobotę, zaledwie jednego trafienia zabrakło mu, aby awansować do finału.

- Mam nadzieję, że na stałe uda mi się wrócić do wysokiej dyspozycji. Widzę przede wszystkim zmiany w swoim podejściu do treningu. Już nie ma w nim pustych przebiegów, nie ćwiczę po to, aby wygrywać walki na zajęciach, ale żeby być w jak najlepszej dyspozycji na zawodach - mówi niespełna 27-letni florecista.

- Twoja forma załamała się po przegranych w kilku turniejach Pucharu Świata przed trzema laty jednym trafieniem. Długo śniły się ci one po nocach?

- Te sny mam nadal! A cofając się wstecz, sądzę, że wynik z Kapsztadu przeszedł zbyt wcześnie. Byłem wówczas zbyt młody. Uwierzyłem, że jestem już królem świata.

- Życie nauczyło się pokory?

- Oj, tak.

- W takich sportach jak szermierka wypadnięcie z kadry olimpijskiej w wielu przypadkach równa się końcowi kariery. By nie szukać daleko, można przywołać przykład Jarka Rodzewicza, który z Atlanty przywiózł olimpijskie srebro. W kadrze na sezon 2001/2002 próżno szukać twojego nazwiska.

- Pomocną rękę wyciągnął do mnie klub, a właściwie nasz sponsor. To dzięki firmie Sietom mogę nadal trenować.

- Pozostawanie poza kadrą to nie tylko brak stypendiów, ale także mniejsza szansa na wyjazdy zagraniczne. Z punktami tylko z krajowych zawodów trudno będzie wywalczyć awans do reprezentacji.

- Nie ukrywam, że w 2002 roku chciałbym pojechać na mistrzostwa Europy bądź mistrzostwa świata. Aby tak się stało, muszę zdobyć 105 punktów międzynarodowych. Sietom zapewnia, że stworzy mi ku temu sposobność.

- 105 punktów to...

- Awans do "32" w trzech zawodach Pucharu Świata lub jeden finał w takich zawodach.

- Twoja wygrana we Wrocławiu, czy też zacięta walka w Gdańsku z Piotrem Kiełpikowskim wskazują, że krajowa czołówka nie uciekła ci zbyt daleko.

- Powiem więcej, starsi reprezentanci na pewno czują oddech młodszych kolegów. W kadrze utrzymują się jakby siłą rozpędu. Znają swą wartość, a w ważnych startach potrafią umiejętnie wykorzystać bagaż doświadczenia.

- Z kadry wypadł nie tylko Krzysztof Walka, ale w ostatnich mistrzostwach świata w ogóle nie było żadnego gdańszczanina. Po raz pierwszy od wielu lat AZS AWF Gdańsk przegrał turniej drużynowy na mistrzostwach Polski. Jest szansa, że ten kryzys nie będzie się pogłębiał?

- Najważniejsze, aby trafnie zdiagnozować przyczynę takiego stanu rzeczy. Oczywiście, nie do mnie to należy. Mam jednak własne przemyślenia. Wydaje mi się, że zapomnieliśmy o treningach w Gdańsku. Szeroką ławą jeździliśmy na reprezentacyjne zgrupowania. Rywale bardzo dużo się od nas uczyli, a z biegiem czasu stali się nawet lepsi. Gdy ponownie postawimy na przygotowania we własnym gronie, to szybko powinniśmy powrócić na utracone pozycje.

Opinie (2)

  • walka to gej

    • 1 1

  • xxXXxx

    Krzysiek to wporzo GOSTEK

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane