Wiadomości

Solidarni z chorymi na raka piersi. Relacja z Race for the Cure

W niedzielę na terenie Centrum Hewelianum odbyła się pierwsza polska edycja Race for the Cure - biegu, który jest symbolem walki z rakiem piersi na całym świecie. W wydarzeniu wzięło udział blisko tysiąc osób, a oprócz biegu czy marszu nordic walking "różowe miasteczko" oferowało szereg różnych atrakcji oraz solidną porcję wiedzy na temat profilaktyki raka piersi.



Race for the Cure to największe na świecie, najbardziej udane wydarzenie edukacyjne i charytatywne poświęcone rakowi piersi. Pierwszy taki bieg odbył się w Dallas w 1983 r. Jego organizatorką była Nancy G. Brinker, założycielka organizacji Susan G. Komen, której siostra zmarła na raka piersi. Chciała w ten sposób uczcić jej pamięć oraz zapewniać wsparcie innym. Bieg okazał się sukcesem i obecnie na całym świecie odbywa się ich corocznie ponad 150, jednocząc około miliona uczestników. W niedzielę 30 września na terenie Centrum Hewelianum odbyła się jego pierwsza, polska edycja.
O wydarzeniu informowaliśmy w kalendarzu imprez, osobnym artykule oraz cyklu Planuj tydzień

Na całym świecie Race for the Cure ma jeden, wspólny wizerunek - osoby dotknięte rakiem piersi biegną w różowych koszulkach, celebrując życie, a pozostali uczestnicy okazują swoją solidarność z chorującymi zakładając koszulki białe. Podczas niedzielnego biegu białe koszulki zdecydowanie dominowały nad różowymi co pokazuje, że tematyką raka piersi interesują się nie tylko osoby dotknięte tą chorobą.

Organizatorzy przygotowali dla dzieci szereg atrakcji.
Organizatorzy przygotowali dla dzieci szereg atrakcji. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Czynny udział w biegu bądź marszu nordic walking mogły wziąć osoby powyżej 10 r.ż., choć i młodsze dzieci chętnie towarzyszyły rodzicom. Ci, którzy chcieli wesprzeć fundację Omea Life, a nie byli w stanie osobiście pojawić się w Centrum Hewelianum, mogli skorzystać z opcji biegu wirtualnego.

Początek zmagań sportowych zaplanowano na godz. 12. "Różowe miasteczko" fundacji Omea Life otwarło jednak swoje podwoje znacznie wcześniej. Przy rozstawionych stoiskach można było zasięgnąć wiedzy na temat profilaktyki raka piersi, nauczyć się wykonywania samobadania piersi czy porozmawiać z dietetykiem. Dla dzieci przygotowano specjalną strefę gier oraz dmuchany zamek, więc o nudzie nie mogło być mowy. Co jednak najważniejsze, każdy chętny mógł skorzystać z darmowych badań - zarówno palpacyjnych jak i mammograficznych.

Zobacz też: Dotykaj się na zdrowie, czyli o samobadaniu w profilaktyce raka

Przed samym biegiem organizatorzy zapewnili uczestnikom solidną rozgrzewkę do której chętnie włączali się również ci, którzy przyszli do Centrum Hewelianum jedynie kibicować swoim bliskim. Zmagania sportowe rozpoczęły się kilkanaście minut po godz. 12. Najpierw odbył się marsz nordic walking na dystansie (według organizatorów) 3 km, a po jego zakończeniu na dystansie dwukrotnie dłuższym ścigało się 700 biegaczy. Po przekroczeniu linii mety każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal, drożdżówkę i butelkę wody.

Po przekroczeniu linii mety każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy medal.
Po przekroczeniu linii mety każdy z uczestników otrzymał pamiątkowy medal. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Pierwsza polska edycja Race for the Cure odniosła frekwencyjny sukces - choć przygotowania rozpoczęto raptem kilka miesięcy temu, na zaproszenie organizatorów odpowiedziało blisko tysiąc osób. Znakomicie udało się również zrealizować to, z czego fundacja Omea Life słynie - ciekawą i pełną atrakcji akcję profilaktyczną. Organizacja strony sportowej mogła jednak budzić zastrzeżenia.

Zobacz też: Jeszcze sprawniejsze diagnozowanie raka piersi. W UCK działa specjalna poradnia

Start zmagań sportowych opóźniono - marsz nordic walking o kilkanaście minut, bieg o pół godziny. Tym, którzy brali udział w imprezie z pobudek towarzyskich, bądź wyłącznie dlatego, aby okazać solidarność z osobami chorującymi na raka, takie przesunięcie czasowe mogło nie robić różnicy. Jeśli jednak ktoś podchodzi do sportu na poważnie i rozplanował rozgrzewkę tak, aby o konkretnej godzinie być gotowym do walki o jak najlepszy wynik, miał prawo poczuć się rozczarowany.

Okazało się również, że trasa biegu była o przeszło kilometr krótsza, niż zapowiadali organizatorzy.

- Planowana trasa - bieg 6 km oraz kijki 3 km - uległa zmianie i została skrócona z powodu zapewnienia bezpieczeństwa uczestników na trasie. Podjęcie decyzji o przeorganizowaniu trasy nastąpiło 15 minut przed rozpoczęciem wydarzenia. Było to również związane z przyczyną opóźnienia startu - tłumaczy Magdalena Kardynał z fundacji Omealife, organizującej polską edycję Race for the Cure. - Przepraszamy za zmiany i brak informacji o nich na linii startu. Cieszymy się jednak, że pomimo różnych przeciwności losu, tak wiele osób dało wyraz swojej empatii wspierając ideę Race for the Cure Gdańsk, solidaryzując się z młodymi kobietami chorującymi na raka piersi. I wspólne upamiętniając założycielkę Fundacji OmeaLife - Olgę Gajdus.

Opinie (19) 6 zablokowanych

  • Wspaniałe wydarzenie!

    Na szczęście to nie olimpiada a bieg charytatywny! Było super, wspaniała atmosfera! Do zobaczenia za rok!

    • 22 2

  • Oni kompletnie nie mają pojecia o organizowaniu imprez sportowych to totalna kompromitacja! (3)

    Obecnie bieganie bardzo modne wiec ,każdy kto może podpina się pod bieganie by wyciągać kasę!
    Naiwniaków nie brakuje co zapłacą każdą kasę by się polajkowac i być modnym.
    Trasa zawodów 30% za krótka to już mówi wszystko. A wpisowe 40 zeta!

    • 4 22

    • Opłaty wpisowe z biegu

      umożliwią realną pomoc chorym na raka piersi. Polecam więcej refleksji i zastanowienia zamiast bezmyślnego krytykowania...

      • 9 3

    • To bieg charytatywny

      Tu nie chodzi o wyniki! I ten "wymysl" ma kilkanaście lat, bo od tylu są biegi race for the cure na świecie...

      • 5 3

    • Trzeba być idiotą by tak kalkulować :-)

      • 4 4

  • jestem "finisher" race for the cure

    jako finisher polecam ten bieg. biegniemy

    • 9 3

  • Co?! The Cure było w Gdańsku i nikt nic nie mówił?

    Fajna kapela swoją droga ;)

    • 2 8

  • Było pięknie!

    Nie rozumiem jak można się czepiać długości trasy, przecież to nie typowy wyścig dla zawodników a forma celebrowania wspomnianej okoliczności. Autorka artykułu chyba nie zrozumiała po co to było. I niektórzy komentujący również.
    Brawo Omea Life za inicjatywę. !
    Do zobaczenia za rok.

    • 9 4

  • Cel biegu

    Ważny był cel tego biegu, a nie takie drobiazgi jak niepełny dystans czy opóźnienie. Było super! Za rok też pobiegnę

    • 8 4

  • To był w końcu bieg czy festyn? (1)

    Rozumiem, że akcja była wyjątkowa i przesłanie piękne, ale albo się robi festyn i nazywa go festynem, albo bieg i organizuje się go z zachowaniem wszystkich zasad jakie obowiązują podczas imprez sportowych. Od lat biorę aktywny udział w różnego rodzaju biegach charytatywnych i w większości z nich balans pomiędzy tym, co jest piękną ideą a profesjonalną organizacją jest zachowany. Mam nadzieję, że organizatorzy wyciągną wnioski i za rok wszystko zostanie dopięte na ostatni guzik. W przeciwnym razie polski Race for the Cure pozostanie festynem i nie będzie miał zbyt wiele wspólnego z tytułowym wyścigiem.

    • 4 2

    • Race for the Cure na świecie

      Warto doczytać informacje na stronie czym jest Race for the Cure na świecie, tam się nikt nie ściga i jak rozumiem nie ma to uniesienia biegu w rywalizacji, to bieg solidarności. Oglądając filmiki z innych Państw widać, że biegną nawet trzymając się za ręce. Wiec Race for the Cure to piknik, festyn i aktywności fizyczne celebrujące życie i oddanie hołdu rodzinom zmarłych kobiet. Kto nie doczytał ten GAPA :-)

      • 1 0

  • 3 pętla (2)

    wystarczyło zrobić 3 pętle (w miejsce 2) i już byłoby zapowiadane 6 km... myślę że takie było założenie, ale ktoś albo celowo skrócił bieg kierując zawodników po 2 pętli już na metę albo po prostu ktoś się walnął...

    • 1 1

    • (1)

      Gdyby zrobili trzy pętle to bałagan na "nawrotce" byłby totalny. A tak był tylko "niewielki" - byłem w grupie osób, które początkowo zostały skierowane na trzecią pętlę, bo osoba "kierująca ruchem" myślała, że biegniemy dopiero drugą...zatrzymaliśmy się i trochę to zabrało zanim okazało się, że jednak mamy już kierować się do mety. Jestem pewien, że część osób pobiegła 3 rundy, a jeszcze więcej osób jedną rundę.

      Wiadomo, że to tylko symboliczny bieg, może więc po prostu zostawić jedną rundę 3 km i tyle.

      • 0 1

      • są zawody gdzie biegnie się np. 8 rund i jakoś zamieszania nie ma... Twoja wypowiedź mnie tylko utwierdziła w przekonaniu że ktoś się pomylił i za szybko puścił innych do mety, a Was, właśnie prawidłowo, puścił na 3 pętlę... ale tak zgadzam się że to charytatywny i to nie ma większego znaczenia.. szkoda tylko że organizatorzy brną w dziwne wyjaśnienia... ze niby jakieś korzenie... że trasa zmieniona... nic się nie zmieniło... od początku na stronie orga była dokładnie taka trasa...

        • 0 0

  • Brawo dla wszystkich startujacych

    w tym dla mojej zony :)

    • 8 0

  • Rozowa koszulka

    Fantastyczna impreza, gromadzaca tlumy ludzi.Wspomagajmy ludzi ,ktorzy potrzebuja pomoc i okazujmy im 100% wsparcia. Nie ma nic bardziej wspanialego jak okazywanie wsparcia i zrozumienia.

    • 5 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane