Wiadomości

Tenis - polskie wykonanie...

23 - tyle naszych rodaków i rodaczek stanęło do eliminacyjnej rywalizacji. Nie napiszę ilu awansowało, bo wstyd. Wstyd po stokroć. Z kilkoma wyjątkami (Gawłowski, Żarski, Strączy) nasi byli mięsem armatnim dla gości ze świata. Jedyne co można zapamiętać z pokazu białego sportu w polskim wykonaniu, to wspaniałe grymasy na twarzach, ni to bólu (z im znanych tylko przyczyn), ni żałości. W tym byliśmy najlepsi. Bezapelcyjnie przyznaję też Oskara za najbardziej pobudzającą wyobraźnię gestykulację. Najczęściej sugerującą widzom krzywdę, jaka dzieje im się na korcie. A przecież Polakom i Polkom łut szczęścia spadł wprost z nieba. Z udziału w turnieju zagraniczniaki rezygnowały seryjnie, nieświadomie dając szansę naszym. Ale po co? Powód jest jeden. Polacy zawsze byli znani z poczucia humoru. A w jego wisielczej odmianie od wczoraj jesteśmy lepsi od Anglików.

Krystian Gojtowski

----------

Amelie Mauresmo, rozstawiona z numerem jeden, zrezygnowała w ostatniej chwili z udziału w turnieju tenisowym Idea Prokom Open (580 tysięcy dolarów). Jako przyczynę rezygnacji Francuzka podała kontuzję pleców, która odnowiła się jej w sobotę w rozgrywanym na nawierzchni hard-court meczu przeciwko Włochom (Puchar Federacji). Numer siedem światowego tenisa bardzo poważnie traktuje swój start w sierpniowym US Open i nie chce ryzykować poważniejszego odnowienia się urazu. Przypomnijmy, że Mauresmo w ubiegłym roku nie zagrała w międzynarodowych mistrzostwach USA właśnie z powodu kontuzji pleców. Także z tego powodu nie przyjechała na ubiegłoroczny Idea Prokom Open. - Raczej już nie będziemy zapraszać tej zawodniczki na nasz turniej. Nie dlatego, że jej nie lubimy. Raczej dlatego, że zaproszenie do udziału w tej imprezie tak urazogennej zawodniczki jest dużą loterią - mówi Ryszard Fijałkowski, dyrektor Idea Prokom Open.

Z przyjazdu do Sopotu zrezygnowały także w ostatniej chwili, ale nie podając już powodów, Szwajcarka Patty Schnyder oraz Chorwatka Silvija Talaja. Uczyniły to jednak na tyle szybko, że nie grożą im za to sankcje ze strony władz WTA Tour.

W tej sytuacji numerem jeden turnieju została Anke Huber, ubiegłoroczna zwyciężczyni, która startem w Sopocie zamierza zakończyć karierę. Z "dwójką" zagra Włoszka Silvia Farina-Elia, a z nr 3 Jugosłowianka Jelena Dokić.

Kryst.

----------

W sobotnie popołudnie, dokładnie o godzinie 15.52 (z siedmiominutowym opóźnieniem) na gdańskim lotnisku Rębiechowo wylądował samolot z Brukseli, z Cedrikiem Piolinem na pokładzie. Francuski tenisista jest jedną z gwiazd turnieju Idea Prokom Open w Sopocie. Tuż po wyjściu z samolotu 32-letniego Cedrica udało się namówić na rozmowę.

- Dlaczego postanowiłeś zagrać w Sopocie?

- Przede wszystkim dlatego, żeby wygrać ten turniej. To raczej niecodzienne przeżycie, gdy wygrywa się imprezę organizowaną po raz pierwszy.

- I po raz dziesiąty...

- Tak. Tenisistki grają tu już od dawna i przyznaję, że zasięgałem opinii u koleżanek, chcąc się dowiedzieć czegoś więcej na temat tego turnieju. Komplementów było co nie miara, więc nie musiałem się długo zastanawiać.

- W trakcie swej tenisowej kariery wygrałeś 377 pojedynków, a w 296 znalazłeś pogromców. Które konto: wygranych, czy przegranych, ulegnie po tym turnieju powiększeniu?

- Gdybym zakładał porażki, to w ogóle nie bawiłbym się w tenis.

- Czy wiesz w jakim gronie będziesz rywalizował o zwycięstwo?

- Słyszałem o Hrbatym i Portasie. To bardzo dobrzy zawodnicy, ale nie oznacza to, że są poza moim zasięgiem.

- Masz 32 lata. Jesteś jednym z najbardziej doświadczonych zawodników biorących udział w ATP Tour. Nie masz jeszcze dość?

- Tenis to znakomita sprawa. Robię to co lubię, a przy tym zarabiam niezłe pieniądze. Dlatego, jeśli tylko mi zdrowie pozwoli, to jeszcze trochę pobiegam po kortach. Z drugiej strony, mam rodzinę i chciałbym poświęcać jej coraz więcej czasu.

- Młodzież napiera. Twoim największym sukcesem w tegorocznych turniejach wielkoszlemowych było dotarcie do drugiej rundy Australian Open...

- Turnieje wielkoszlemowe mają swoją specyfikę. Bardzo dużo zależy od losowania. Jeśli trafisz na wysoko sklasyfikowanego, a co gorsza dobrze usposobionego rywala - są duże kłopoty. A czy ja znajduję się w tak wielkim odwrocie? Odpowiedzią nich będzie ostatni turniej w Gstaad, gdzie dotarłem do ćwierćfinału.

Rozmawiał: Kryst.



Opinie

Walczymy z przemocą słowną

Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Twoja opinia

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

Najczęściej czytane