Wiadomości

stat

W Gdyni powstaje film o "optymistach"

Sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem - niektórzy te marzenia spełniają już za młodu.
Sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem - niektórzy te marzenia spełniają już za młodu. fot. Hubert Bierndgarski/KFP

- Oni już są wygrani w życiu - mówi o bohaterach swojego dokumentu młody reżyser Kryspin Pluta. Film nie opowiada jednak o optymistach w dosłownym tego słowa znaczeniu, a dzieciach uczących się żeglarstwa na łódkach tej kategorii.



Czym jest dla ciebie żeglarstwo?

marzeniem, które często udaje mi się spełniać 29%
marzeniem jak dotąd niedoścignionym 19%
pasją, którą nigdy się nie zaraziłem 28%
sportem, którego nie mogę zrozumieć 5%
przereklamowanym snobizmem 19%
zakończona Łącznie głosów: 243
Optymist to najmniejszy z jachtów. Przeznaczony jest dla dzieci do 15 roku życia. Później łódka, pieszczotliwie nazywana "skorupką", "szufladką" lub "orzeszkiem", jest po prostu za mała dla żeglarza.

W tym tygodniu kończą się zdjęcia do dokumentalnego filmu o tytule "Optymista". Wszystkie sceny były nagrywane w Gdyni. Prace trwały niemal dwa lata.

- Na wiosnę film powinien być gotowy - zapewnia jego producent, Darek Dikti.

Reżyser i scenarzysta, Kryspin Pluta, podszedł bowiem do sprawy z pełnym zaangażowaniem. Mimo ok. 20 zdjęciowych dni, spędził z dziećmi uczącymi się żeglować Optymistami niemal dwa lata.

- Musiałem zdobyć ich zaufanie, by nie peszyła ich potem kamera i cała reszta ekipy filmowej. Dzięki temu byłem osobą, którą znali, do której w każdej chwili mogą się zwrócić - mówi Kryspin Pluta.

Młodzi bohaterowie mieli przez cały czas przypięte rejestratory dźwięku, a dwóm towarzyszyły kamery, które nagrywały rzeczywistość z ich perspektywy. Dzięki temu film będzie jeszcze bardziej autentyczny. Dokument ma bowiem nieść głębsze przesłanie, o życiu.

- Film będzie o tym, jak pokonywać własne słabości. Te dzieciaki są już bowiem wygrane w życiu. Od najmłodszych lat uczą się, że człowiek powinien działać fair. Wiedzą, że przyrody nie oszukają, a jak nie przyjmą reguł, wylądują w wodzie - mówi reżyser.

Maluchy wszystko na łódce muszą bowiem robić same. Już ośmiolatkowie w pojedynkę muszą jacht zwodować, potem zakładają ster, miecz i podpinają szoty. Wypływają na zatokę nawet przy wietrze 6 w skali Beauforta. Reżyser pyta ich, czy się boją. Na początku oczywiście tak, ale z czasem - gdy się nie poddają, nabierając doświadczenia i wiary we własne możliwości - jest to dla nich coraz większą przygodą.

Film pokazuje pierwsze w życiu wodowanie, pierwsze zapinanie kamizelki. Są elementy zabawne, trudne i groteskowe - jak to w życiu.

Efekt poznamy wiosną. Twórców czekają teraz dwa miesiące przeglądania materiałów, a zimą montaż.

Opinie (54) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane