Wiadomości

stat

Polscy hokeiści przegrali z Węgrami

Po bramce Grzegorza Pasiuta (nr 18) Polacy prowadzili 1:0, ale to Węgrzy po 60 minutach gry cieszyli się ze zwycięstwa w piątkowym meczu.
Po bramce Grzegorza Pasiuta (nr 18) Polacy prowadzili 1:0, ale to Węgrzy po 60 minutach gry cieszyli się ze zwycięstwa w piątkowym meczu. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

Hokejowa reprezentacja Polski przegrała z Węgrami 1:2 (1:0, 0:2, 0:0) podczas drugiego dnia turnieju EIHC w hali Olivia. Takim wynikiem zakończyły się wszystkie z rozegranych dotychczas w Gdańsku czterech spotkań. Przed ostatnią turą gier cztery drużyny mają identyczny dorobek punktowy i bramkowy. W sobotę o godzinie 20:45 Polacy zagrają z Białorusią. Bilety kosztują 20 złotych.



Bramki:
1:0 Pasiut - Chmielewski (19:40)
1:1 Kovacs - Magosi, Vas (36:15)
1:2 Sziranyi - Szevela (39:50 - przewaga 5/4)

POLSKA: Odrobny - Dronia, Dutka; Kolusz, Zapała, Łopuski - Borzęcki, Pociecha; Chmielewski, Pasiut, S. Kowalówka - Kotlorz, Wajda; Strzyżowski, Dziubiński, Bagiński - Wanacki (2), A. Kowalówka; Guzik (2), Galant, Witecki.

WĘGRY: Szevela - Szirynai, Groschl; Kovacs, Vas, Sarpatki - Tokaji (2), Reiter; Benk, Galanisz (2), Azari - Huffner, Goz; Nemeth, Sebol, Magosi - Orban, Varga; Kocsis (2), Nemes, Dosa.

Piątkowe spotkanie z udziałem naszej kadry ponownie przyciągnęło do Hali Olivia ponownie około 2 tysiące fanów hokeja. Na trybunach było widać flagi nie tylko z Gdańska, ale także te wywieszone przez kibiców z Oświęcimia czy Sanoka. Apetyty zaostrzył sukces odniesiony dzień wcześniej w spotkaniu z Włochami.

POLSKA - WŁOCHY 2:1

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji, nie do końca spodziewaliśmy się, że będzie tak duża. Równolegle rozgrywany jest turniej EIHC we Francji i tam w czwartek na meczach było po 300 i po 800 osób - powiedziała nam Agnieszka Dorawa z działu imprez GKS Stoczniowiec.

Dla Polaków starcie z Węgrami było rewanżem za listopadową porażkę po rzutach karnych podczas turnieju EIHC w Budapeszcie. Biało-czerwoni do meczu przystąpili w tym samym składzie, który w czwartek triumfował nad Włochami. Węgrzy, którzy do Gdańska przybyli większą grupą zawodników, mogli sobie pozwolić na kilka zmian. W składzie wystawili aż pięciu reprezentantów do lat 20.

Jako pierwsi bramkarza rywali do interwencji zmusili biało-czerwoni po uderzeniu Michała Kotlorza. Polacy z każdą minutą atakowali coraz odważniej, ale nie byli w stanie wykorzystać gry w przewadze po tym jak krążek poza lodowisko wybił Nikandrosz Galanisz otrzymując za to 2 minuty kary.

Paradoksalnie to Węgrzy stworzyli sobie dogodną okazję na zdobycie bramki, ale z sytuacji sam na sam zwycięsko wyszedł Przemysław Odrobny. Chwilę później karę otrzymał Jakub Wanacki, ale Węgrzy również niewiele zdziałali w przewadze.

Tempo gry stopniowo wzrastało i choć kibice obserwowali bardzo płynną grę, sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Do czas, bo na 90 sekund przed końcem premierowej tercji strzałem w długi róg popisał się napastnik Węgrów.

Na wysokości zadania stanął jednak Odrobny, a chwilę później udany atak przeprowadzili biało-czerwoni. Akcję próbował wykończyć Aron Chmielewski, ale nie trafił do bramki. Krążek wrócił jednak do wychowanka Stoczniowca Gdańsk, a ten idealnie wyłożył go Grzegorzowi Pasiutowi. Napastnik podobnie jak w czwartkowym meczu z Włochami, otworzył wynik spotkania.

- Prowadzimy i to cieszy. Węgrzy może więcej są przy krążku, ale też staramy się atakować. Musimy częściej strzelać - stwierdził w przerwie napastnik Adam Bagiński, który karierę rozpoczynał właśnie w Gdańsku.

Typowanie wyników

mecz towarzyski
07.02.2014 godz.20:45
wartość: 3 punkty
POLSKA
1:2
Węgry

Jak typowano

1

91%

188 typowań

x

3%

6 typowań

2

6%

12 typowań



W drugiej tercji uskrzydleni prowadzeniem Polacy od razu aktywnie ruszyli do ataków. Podkręcili temp gry i raz po raz niepokoili bramkarza rywali. Najbliżej zdobycia bramki był Krystian Dziubiński, któremu zabrakło jednak nieco precyzji przy uderzeniu w długi róg.

Chwilę później gorąco zrobiło się pod bramką Odrobnego, ale Polakom sprzyjało szczęście. Z kontrą za krążkiem ruszył Chmielewski, ale zabrakło mu centymetrów by sięgnąć go przed desperacko interweniującym bramkarzem.

Węgrzy zdecydowali się zmienić taktykę i rozpoczęli pressing już na naszej tercji obronnej. Polacy byli jednak blisko podwyższenia prowadzenia po uderzeniu Mikołaja Łopuskiego, który próbował umieścić krążek pomiędzy parkanami węgierskiego bramkarza. Sztuka ta się nie udała, ale za popełnione chwilę wcześniej na Marcinie Koluszu przewinienie, ponownie przez 2 minuty w osłabieniu musieli grać Węgrzy.

Podopieczni Richa Chernomaza ponownie jednak "przycisnęli" polski zespół. Na 7 minut przed końcem drugiej tercji wyrównania postanowił poszukać Zsolt Azari, ale uderzony przez niego krążek przeleciał nad bramką Odrobnego. Chwilę później Węgrom udało się osiągnąć cel - Odrobnego pokonali w prawdzie na raty, ale krążek w siatce umieścił Csaba Kovacs.

Ostatnie 2 minuty drugiej tercji Polacy grali w osłabieniu po karze dla Kacpra Guzika. Tym razem Węgrzy wykorzystali przewagę. Po indywidualnej akcji efektownym uderzeniem w samo okienko bramki biało-czerwonych popisał się Bence Sziranyi, który kompletnie zaskoczył Odrobnego. Tym samym, choć to Polacy mieli na koncie więcej celnych strzałów, to goście dzięki skuteczności objęli prowadzenie.

W ostatniej tercji popisali się... kibice. Publiczność w hali Olivia mimo niekorzystnego wyniku, nie ustawała w dopingu i wytrwale zagrzewała polski zespół do walki. Groźne strzały z nadzieją na remis oddawali Sebastian Kowalówka i Dziubiński, a chwilę później biało-czerwoni przeprowadzili zmasowany atak na węgierską bramkę.

Ten agresywny napór spowodował m.in. wypuszczeniem z rąk kija przez bramkarza rywali, ale na 10 minut przed końcem meczu wciąż prowadzili Węgrzy. Ostatnie minuty nasi rywale zagrali na utrzymanie wyniku. Na 60 sekund do końca gry o czas poprosił trener Zacharkin, który wycofał bramkarza. Manewr ten nie przyniósł jednak zmiany wyniku.

- Przez dwie tercje graliśmy to, co trener od nas oczekiwał. W drugiej nie mogliśmy jednak pójść z kontratakiem, ale to zasługa Węgrów, bo zagrali bardzo dobrze. Wykorzystywali swoje okazje na bramki, co nam się nie udawało. Rywale prezentują zbliżony do siebie poziom, więc teraz myślimy już tylko o zwycięstwie nad Białorusią - podsumował mecz kapitan polskiej kadry Marcin Kolusz.

W rozegranym wcześniej w piątek meczu Włosi pokonali Białoruś 2:1 (0:1, 1:0, 1:0). Tym samym każde z czterech dotychczasowych spotkań podczas gdańskiego turnieju, kończyło się identycznym wynikiem. Co więcej, wszystkie cztery zespoły mają na koncie po zwycięstwie i porażce.

Pozostałe mecze turnieju turniej EIHC
6 luty
Polska - Włochy 2:1 (1:0, 0:1, 1:0)
Węgry - Białoruś 1:2 (0:0, 0:0, 1:2)

8 luty
17:00 Węgry - Włochy
20:45 Polska - Białoruś

Tabela turnieju po drugim dniu
kolejno mecze, zwycięstwa, remisy, porażki, bramki, punkty
1. Białoruś 2 1 0 1 3:3 3
1. POLSKA 2 1 0 1 3:3 3
1. Węgry 2 1 0 1 3:3 3
1. Włochy 2 1 0 1 3:3 3


Końcowe rozstrzygnięcia poznamy w sobotę. Polacy tego dnia o godzinie 20:45 zmierzą się z Białorusią. Wejściówki na to spotkanie kosztują 20 zł, zaś o połowę tańsza będzie wejściówka na mecz Węgrów z Włochami. Dla dzieci do lat 6 wstęp będzie bezpłatny.

Zmotoryzowani kibice podobnie jak w czwartek i piątek, będą mogli zostawić samochody na bezpłatnym parkingu od strony ul Bażyńskiego. Przeżywają jednak one prawdziwe oblężenie, więc aby znaleźć miejsce, warto przyjechać wcześniej.

Zobacz film z czwartkowego zwycięstwa nad Włochami.

Opinie (22) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane