• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Janowicz wygrał, Polska remisuje w Davis Cup

Ostatnia akcja meczu Jerzego Janowicza w Gdynia Arenie.



Wygrana Jerzego Janowicza nad Norbertem Gombosem 7:6 (7-1), 6:4, 6:7 (5-7), 6:2 dała Polsce remis 1:1 po pierwszy dniu mecze ze Słowacją o awans grupy światowej Pucharu Davisa. Na inaugurację w Gdynia Arenie Michał Przysiężny uległ Martinowi Kliżanowi 4:6, 4:6, 4:6. W sobotę, o godz. 13 na korcie pojawią się debliści Łukasz Kubot i Marcin Matkowski oraz Andrej Martin i Igor Żelenaya. Kapitanowie obu zespołów mogą dokonać zmian w składach do 60 minut przed meczem. W niedzielę od 12 kolejne gry singlowe. Najtańsze bilety kosztują 40 zł i nadal są w sprzedaży.



TUTAJ MOŻESZ KUPIĆ BILETY NA MECZ POLSKA - SŁOWACJA

Dzień przed meczem stający przed historyczną szansą tenisiści prosili o wsparcie kibiców. Ci nie wypełnili jednak hali nawet w połowie. Na obu piątkowych meczach było około po 1,5 tys. widzów.

Jerzy Janowicz wychodząc na kort wiedział, że nie może sobie pozwolić na potknięcie. To sprawiłoby, że w meczu Polska - Słowacja rywale prowadziliby już 2:0. Tym samy brakowałoby im tylko jednego zwycięstwa do awansu do grupy światowej.

Pierwsza, męska rakieta Polski (61. w rankingu ATP) grała ze sklasyfikowanym na 121. miejscu w rankingu ATP Norbertem Gombosem. Inauguracyjna partia wlała jednak nieco niepokoju w serca kibiców zgromadzonych w Gdynia Arenie.

Janowicz nie mógł znaleźć sposobu na grającego agresywnie rywala. Stylem przypominał on naszego tenisistę. Obaj są wysocy, a ich atutem jest silny serwis. Wymiana cios za cios sprawiła, że doczekaliśmy się pierwszego tie-breaka. W nim Janowicz nie pozostawił złudzeń rywalowi i wygrał do 1.

Jerzy Janowicz nie zagrał perfekcyjnie, ale w najważniejszym momencie meczu zdominował rywala i dał Polsce remis 1:1.
Jerzy Janowicz nie zagrał perfekcyjnie, ale w najważniejszym momencie meczu zdominował rywala i dał Polsce remis 1:1. Łukasz Głowala
W drugiej partii było nieco łatwiej. Polak zaczął od prowadzenia 3:0. Przy 3:1 rywal był bliski przełamania. Janowicz przegrywał już 15:40 i wtedy zaprezentował siłę serwisu. Pierwszy poleciał z prędkością 218, kolejny 228 km/h. Także gema zakończył mocnym serwisem i prowadził już 4:1.

Gombos niespodziewanie doprowadził jednak do stanu 5:4 dla Janowicza. Do tego miał swój serwis. Ale Janowicz ponownie przełamał Słowaka i w setach było już 2:0.

Trzeci set rozpoczął się od walki Janowicza z... kibicami. Polak nie mógł wykonać serwisu, gdyż cztery razy z rzędu przeszkadzał mu w tym jeden z fanów. W końcu się mu to jednak udało.

Przy 2:1 Janowicz powinien przełamać Słowaka, ale pomimo trzykrotnego prowadzenia w grze na przewagi zrobiło się 2:2. Udało się to dopiero przy stanie 4:3. Tym razem to Słowak mógł skończyć gema, ale w najważniejszym momencie zagrał dwa razy w siatkę i Polak prowadził 5:3.

Rywal się jednak nie poddał i także on wygrał gema przy podaniu Janowicza, a w rezultacie doprowadził do drugiego w meczu tie-breaka. W nim Janowicz nie mógł wstrzelić się w kort. Przy stanie 5:6 zagrał jednak bardzo dobrą piłkę. Gombosowi udało się do niej dobiec i do tego umieścić ją po przeciwległej stronie kortu. To przyniosło czwartego seta.

Janowicz rozpoczął go od przełamania, następne padło jego łupem na 5:2. Tego Polak nie mógł już przegrać. Ostatniego gema, przy swoim podaniu, wygrał do 15.

- Wydaje mi się, że mecz stał na bardzo wysokim poziomie. Trudno o szybsze tempo wymian. Nie spodziewałem się takiej gry. Rywal biegał blisko linii, grał płasko, agresywnie, trudno było dostosować się do tego stylu. Kort jest szybki, piłka dobrze się ślizga i ciekawie odbija. Dlatego wymiany były ciężkie. Do tego rywal świetnie serwował. W momentach gdy mogłem przełamać go dobrze wychodziły mu pierwsze serwisy. Ale ja też czułem się całkiem nieźle - podsumowuje Janowicz.
Polak mógł zakończyć starcie już w trzecim secie, ale nie wykorzystał żadnej z trzech piłek meczowych.

- Jak wiemy 5:3 to nie koniec meczu i daleka droga do zakończenia spotkania. Zacząłem słabiej zagrywać, doszło do tie-breaka i rywalowi wyszła piłka życia na wygranie partii. Najważniejsze jest wyjść z kryzysu i się udało. A w czwartym secie widziałem, że rywal jest już zmęczony i udało się go dobić - dodaje.
W niedzielę o 12 Janowicz zagra z najsilniejszym tenisistą rywali Martinem Kliżanem.

- Lubię grać przeciwko leworęcznym. Moje zagrania będą dla niego jeszcze bardziej groźne. Choć oczywiście będę musiał przystosować się do odwrotnej rotacji tak przy serwisie, jak i z głębi kortu. Ale w sobotę przećwiczę to z Grzegorzem Panfilem - kończy Jerzy.
Michałowi Przysiężnemu nie brakowało zaciętości w grze. To jednak nie wystarczyło, aby wygrać z Martinem Kliżanem.
Michałowi Przysiężnemu nie brakowało zaciętości w grze. To jednak nie wystarczyło, aby wygrać z Martinem Kliżanem. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl
Gdyńskie starcie David Cup rozpoczęło się od pojedynku lepszego singlisty Słowaków, z teoretycznie gorszym Polakiem. Kliżan zajmuje 36. miejsce w rankingu ATP. Natomiast Michał Przysiężny jest 143.

TENISIŚCI PROSZĄ O WSPARCIE KIBICÓW

tak dużej różnicy klas nie było widać na korcie. Słowakowi wystarczało jednak po jednym przełamaniu w pierwszych dwóch partiach i dwa w ostatniej, aby wygrać z Przysiężnym do zera.

Już na początku pierwszego seta Przysiężny przekonał się o mocy serwisu leworęcznego Kliżana. Ten wygrał szybko gema przy podaniu Polaka, a to dało mu kontrolę. Chwilę później mógł to uczynić po raz drugi jednak Polak w porę się ocknął. To jednak nie uratowało seta.

Blisko tego Przysiężny był w drugiej partii. Choć pierwszy przełamał oczywiście Słowak, to przy stanie 3:4 i coraz głośniejszym dopingu "Polska, Polska" nasz singlista prowadził przy podaniu Kliżana 40:0. Rywal wygrał jednak sześć kolejnych wymian czym dobił Przysiężnego.

W ostatnim secie Słowak także szybko przejął inicjatywę, wychodząc na prowadzenie 3:1. To ustawiło partię. Przysiężny nagle zaczął grać jednak z większym polotem i na luzie. Nie mając już nic do stracenia przełamał rywala na 3:5. Za chwilę, po kilku wymianach z głębi pola zrobiło się 4:5. Agresywna gra przy siatce oraz as serwisowy zakończyły jednak mecz na korzyść Słowaka.

- Zawsze jest trudno przełamać rywala. W pierwszych dwóch setach uczynniłem to wcześnie, w ostatnim udało się dwukrotnie. W drugim secie Michał pokazał jednak, że potrafi być groźny także przy moim podaniu. Prowadził w nim nawet 40:0, ale w rezultacie wygrałem tę partię i ona dodała mi pewności siebie - podsumowuje Kliżan.
- To jednak nie oznacza, że jestem bardziej pewny przed meczem z Jerzym Janowiczem. Na pewno nie skończy się wynikiem 3:0 dla któregoś z nas. Ale jestem dobrej myśli - dodaje słowacki lider.

Zobacz fragment treningu reprezentacji Polski. Serwuje Łukasz Kubot



Surowy wobec swojej osoby był po meczu Przysiężny. Chciał bowiem rozpocząć mecz tak jak w poprzedniej rundzie, gdy pokonał lidera Ukraińców, rozpoczynając marsz biało-czerwonych po wygraną 3:1.

- Nie miało dla mnie znaczenia, że grałem pierwszy mecz. Martin zagrał dobrze przyznam nawet, że się tego nie spodziewałem. Popełniłem trochę błędów, powinienem skracać wymiany, chodzić więcej razy do siatki. Do tego bardzo niekorzystnie zaczynałem każdy set. Później rywalowi grało się znacznie łatwiej. Przełamanie dodaje luzu, a mi się grało trudniej. Przełomowym momentem było wspomniane 40:0 w drugim secie. Gdybym wygrał tę partię, to mecz mógłby się odwrócić - uważa Przysiężny.
- Źle zaczęło się jednak już przed turniejem. Nie doleciały mi koszulki. Znaczy doleciały, ale nie do tego miasta co trzeba. Musiałem więc iść do sklepu i kupić pięć sztuk, żeby udało się je opisać przed spotkaniami - dodaje.
Przysiężny uważa także, że jego reprezentacyjnemu koledze będzie grało się łatwiej z Kliżanem.

- Jurek będzie miał łatwiej, ponieważ przy returnie ma oburęczny backhand. To powinno ułatwić sytuację w odbiorze zagrywki - twierdzi tenisista.
HARMONOGRAM MECZU POLSKA - SŁOWACJA
Sobota
godz. 13:00 Łukasz Kubot i Marcin Matkowski - Andrej Martin i Igor Żelenaya
po zakończeniu meczu kolejno: pokaz Tenis10 - z udziałem dzieci z trójmiejskich szkółek i zawodników reprezentacji Polski, sesja autografowa reprezentacji Polski, "Davis Cup wczoraj i dziś" - BNP Paribas, Polski Związek Tenisowy i Recman zapraszają na spotkanie aktualnych i byłych reprezentantów Polski w Pucharze Davisa, zaproszonych gości i przedstawicieli mediów - trochę wspomnień, dyskusja o tenisie, turniej VIP na kortach KT Arka

Niedziela
godz. 12:00 Janowicz - Kliżan
po zakończeniu pierwszego pojedynku: Przysiężny - Gombos


Tenisiści Słowacji na treningu w Gdynia Arena

Opinie (16) 2 zablokowane

  • Jerzyk wygra i bedzie ok (2)

    • 5 8

    • Póki co

      Różowo nie jest

      • 3 2

    • Janowicz holeryk i cienias

      Udaje gwiazdora ale chyba daty pomylił!!!

      • 4 2

  • To że mecz odbywa się w Gdyni to dopiero dowiedziałem się z tej informacji (1)

    Na hali zero reklam Gdyni. Komentatorzy pletą o wszystkim za wyjątkiem miasta gospodarza meczu. Świetna promocja miasta chyba, że PZT zapłacił miastu a sam rządzi powierzchnią reklamową.

    • 10 2

    • Dokladnie tak jest

      I nic w tym dziwnego. Przepisy ITF to regulują

      • 1 0

  • Świetnie to oni potrafią grać w reklamach znanego operatora komórkowego.

    • 5 3

  • janowicz troche pokory chłopcze

    Bez nerw bez rzucania miesem i rakietą .....I prosze nie gwiazdorzyć!!!.....

    • 9 3

  • Sport niszowy szkoda kasy na tych pseudo gwiazd

    • 3 5

  • Ta gwiazdeczka...

    to rozpieszczone dziecko, ............ po relanium albo do sklepu po snickersa. Prawie nic nie osiagnal, sredniak, a winni? Wszyscy, tylko nie on. Biedak w stodole czy w piwnicy musial trenowac, sedzia zly, rakieta zla, pogoda zla, dziennikarze zli i zle pytania, zla wilgotnosc powietrza, zly kort, zle pilki...gdyby nie to, rozbijalby Djokovicia czy Federera do zera. Chory czlowiek...

    • 7 4

  • Debliści wyjadą !!

    .... Żeby tylko nie pojechali ! ;) .... A dla jj snickersy !!! - koniecznie

    • 1 2

  • Oglądałem cztery godziny emocji. Szkoda że tak mała frekfencja. Ktoś dał "du.y" (1)

    A można było wprowadzić szkolną młodzież bo tenis to bezproblemowy sport.

    • 8 0

    • Brak zainteresowania

      Tenis to sport raczej dla wąskiej grupy tak jak golf . Trudno o duże zainteresowanie tym sportem w naszym regionie . W większości jesteśmy społecznością pracującą skrajnie fizycznie i z pewnością na takim spotkaniu byśmy pozasypiali .

      • 2 0

  • Kibicowanie (1)

    MAm uprzejma prośbę do Pana tak ochoczo kibicujacego o mniejsze zaangażowanie. To nie ta dyscyplina sportu. Pod zegar na stadion Arki. To bardziej właściwe miejsce. Przeszkadza Pan zawodnikom. Nie przyszło to Panu do głowy. Nie wspominając o miłośnikach tenisa. Dziękuje.

    • 9 0

    • dokładnie

      co innego brawa, krzyknięcie "Polska!" czy "Jerzy Janowicz!", a co innego tuż przed serwisem: "Dawaj, Jerzyk, jesteś lepszy, jesteś najlepszy, rób swoje!". uwielbiam żywiołowy doping, super, że Pan z rodzinką ubrani jak na kibiców przystało, ale za często, za dużo tych okrzyków, szczególnie, gdy tenisiści muszą czekać z serwisem, aż Pan się wykrzyczy...

      • 2 0

  • Od potencjalnego widza...

    Chciałem sie wybrać i to nie sam ale ok 300 zlotych za 2 osoby za naszych przeciw nieznanym Słowakom to jest kiepski żart .
    Hala pusta,paru gości drze japę ,wieś tańczy i śpiewa.
    Po prostu żal.
    A mecz był na kanale.

    • 3 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

  • ARKA Gdynia ARKA Gdynia
    Chrobry Głogów Chrobry Głogów
  • ARKA Gdynia ARKA Gdynia
    Sandecja Nowy Sącz Sandecja Nowy Sącz
  • ZDUNEK WYBRZEŻE Gdańsk ZDUNEK WYBRZEŻE Gdańsk
    ROW Rybnik ROW Rybnik