Wiadomości

stat

Zagłębie - Stoczniowiec 2:6! Bokserska gala w Sosnowcu.

Klub Sportowy Stoczniowiec

Zagłębie Sosnowiec - Stoczniowiec Gdańsk 2:6 (0:1, 1:3, 1:2)

0:1 - Proszkiewicz - Suchomski 7:47
0:2 - Justka - Proszkiewicz 22:10 (w osłabieniu)
0:3 - Skutchan 25:15 (w przewadze)
1:3 - Marcińczak - Sedlak 26:55
1:4 - Sharyton - Kiedewicz 35:15
2:4 - Morawiecki - Kuc - D. Puzio 46:47
2:5 - Suchomski - Sokół 49:41 (w przewadze)
2:6 - Skutchan - Jurasek 56:10

Zagłębie: Radziszewski (26 Wylężek); Cholewa - Kuc, Banaszczak - Rutkowski, Marcińczak - G. Piekarski oraz Kotuła; Sedlak - Morawiecki - Sarnik, D. Puzio - Chabior - Kuźniecow, R. Piekarski - Zachariasz - Twardy oraz Kurowski i Kajzer. Trener: Swatopluk Hermann.

Stoczniowiec: Wawrzkiewicz; Sokół - R. Fraszko, Korczak - Gabryś, Cychowski - Bukowski oraz Smeja; Proszkiewicz - Justka - Suchomski, Skutchan - Bagiński - Jurasek, Kostecki - Sharyton - Kiedewicz, Jankowski - Błażkowski - A. Fraszko. Trener: Marian Pysz.

Sędziowali: Więckowski oraz Dzięciołowski i Godziątkowski.
Kary: Zagłębie - 30 min., Stoczniowiec - 26 min.
Widzów: 900.

Kibice Zagłębia obejrzeli kolejną porażkę swojego zespołu i zapewne małym pocieszeniem był dla nich fakt, że tym razem weszli na lodowisko za darmo. Stoczniowiec wygrał zasłużenie, a obraz spotkania został zepsuty przez bójki, które zaczęły się toczyć na lodzie w trzeciej tercji. Stąd aż 56 minut kar.

Stoczniowiec wygrał nie tylko dlatego, że miał skuteczniejszych napastników, ale także dlatego, że miał lepszego bramkarza. Broniący bramki Zagłębia - Rafał Radziszewski - był w niedzielny wieczór słabo dysponowany i po przepuszczeniu trzech bramek zjechał do boksu w 26 minucie. Zastępujący go Krzysztof Wylężek bronił nieco lepiej, ale także skapitulował trzy razy. Natomiast Tomasz Wawrzkiewicz w pierwszej tercji wyraźnie się nudził. Nic dziwnego - hokeiści Zagłębia strzelali na jego bramkę rzadko, a jeśli już, to niecelnie. Z kilku sytuacji, jakie stworzył sobie Stoczniowiec, jedna zakończyła się bramką. W 8. minucie Tomasz Proszkiewicz uderzył z dystansu i zdobył prowadzenie.

W przerwie trener Hermann dokonał roszad w ustawieniu pierwszego i drugiego ataku Zagłębia: Morawiecki zagrał z Puzio i Kuźniecowem, a Chabior z Sarnikiem i Sedlakiem. W 22 minucie na ławkę kar powędrował Gabryś. Minęło dokładnie 13 sekund jego kary, gdy Stoczniowiec zdobył drugą bramkę. Koszmarny błąd popełnił w tym momencie Radziszewski, który wyjechał z bramki po krążek znajdujący się pod bandą. Szybszy okazał się jednak Proszkiewicz, który podał na środek do Justki. Kapitan Stoczniowca miał przed sobą pustą bramkę i podwyższył na 2:0. Trzecia bramka dla gości padła na 2 sekundy przed końcem kary Morawieckiego. Zdobył ją Skutchan, umieszczając krążek z bliska pomiędzy lewym parkanem Radziszewskiego, a słupkiem.

W 27. minucie padła pierwsza bramka dla Zagłębia. Marcińczak uderzył z niebieskiej linii, a zasłonięty Wawrzkiewicz przepuścił krążek między parkanami. Stoczniowiec zrewanżował się na 4 minuty przed końcem tercji, kiedy Sharyton, mimo "opieki" Kuca znalazł się w sytuacji sam na sam z Wylężkiem i pokonał go.

W trzeciej tercji oglądaliśmy więcej boksu, niż hokeja, co jednak rozgrzało nieco sosnowiecką publiczność. W 46 minucie padła bramka dla Zagłębia (strzelił ją Sarnik), ale sędzia jej nie uznał. Półtorej minuty później arbiter nie miał już żadnych wątpliwości. Z niebieskiej strzelał Kuc, a kierunek krążka zmienił Morawiecki.

W 50 minucie doszło do pierwszego pojedynku na pięści. Grzegorz Piekarski starł się z Wiktorem Sharytonem. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że sosnowiczanin zdecydowanie wygrał ten pojedynek, ale sędzia obu zawodników "nagrodził" odesłaniem na ławkę kar (2+2), a dodatkowo Adrian Chabior otrzymał 2 minuty za niesportowe zachowanie.

Goście wykorzystali przewagę - po strzale Roberta Suchomskiego Wylężek odbił jeszcze krążek, ale ten i tak wpadł do bramki. Ostatnią bramkę "Stocznia" zdobyła w 57. minucie po wzorowo wyprowadzonej kontrze. Po podaniu Juraska - Skutchan umieścił krążek pod poprzeczką. W ostatniej minucie doszło do kolejnej bójki, tym razem pomiędzy Sarnikiem a Kiedewiczem. Obaj dostali 4 minuty plus 10 za niesportowe zachowanie.

PO MECZU POWIEDZIELI:

Marian Pysz: Była to typowa walka o punkty. Mecz bez większej historii. Gdyby nie te bójki, to nie byłoby o czym mówić. To był piąty mecz w ciągu 10 dni, brakowało świeżości i siły. Stąd faule moich zawodników. Możemy teraz spokojnie przygotowywać się do play - off. Cieszę się, że moi zawodnicy przekonali się, że najpierw trzeba bronić bramki, a potem wyprowadzać kontry i wykorzystywać błędy przeciwnika. Na początku sezonu graliśmy "na hurra", było dużo błędów. Teraz ta drużyna dojrzała, czas pracuje na naszą korzyść.

Swatopluk Hermann: Zawiedli dzisiaj nasi bramkarze. Radziszewskiemu mecz w ogóle nie wyszedł. Pierwsze trzy bramki trzeba zapisać na jego konto. Wylężek grał zbyt nerwowo. Z taką drużyną jak Stoczniowiec ciężko się gra, kiedy słabo spisuje się bramkarz. Przechodzimy kryzys, trzeba jednak jeszcze trochę potrenować i w play - off powalczyć o piąte miejsce.

specjalnie dla sport.trojmiasto.pl
Adrian Domagała
www.zaglebie.jdnet.pl

Opinie (2)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane