Wiadomości

stat

Zaostrza się spór o sopockie korty

Sopot Tenis Klub

Spór między Sopockim Klubem Tenisowym a miastem toczy się od kilkunastu lat.
Spór między Sopockim Klubem Tenisowym a miastem toczy się od kilkunastu lat. fot. Joanna Kurkowska/trojmiasto.pl

Przedstawiciele skonfliktowanego z miastem Sopockiego Klubu Tenisowego w niedzielę nad ranem weszli na teren kortów i okupują je od tego czasu. Miasto twierdzi, że wdarli się na tam bezprawnie, oni sami z kolei twierdzą, że wcześniej bezprawnie ich wyrzucono. Kilkukrotnie wzywana na miejsce policja tylko spisała uczestników zajścia.



Czy sopockie korty powinny pozostać własnością miasta?

tak, miasto powinno o nie walczyć wszystkimi sposobami, nawet postępując na granicy prawa

67%

tak, ale miasto powinno pozwolić syndykowi przejąć ten teren, a następnie go odkupić

21%

nie, korty powinny mieć prywatnego właściciela

12%
Historię trwającego od kilkunastu lat sporu o sopockie korty tenisowe opisaliśmy dość dokładnie w czerwcu ubiegłego roku. W sporze tym chodzi o działkę, na której mieszczą się same korty, budynki klubowe i hala. Konflikt wybuchł, gdy klub postanowił przejąć użytkowane wcześniej przez kilkadziesiąt lat tereny w użytkowanie wieczyste.

Już w 2009 roku ostateczny i korzystny dla klubu wyrok w tej sprawie wydał Sąd Najwyższy, do dziś jednak formalnie nie stał się on właścicielem kortów. Przez blisko 9 lat nie dokonano bowiem skutecznego wpisu do ksiąg wieczystych.

W międzyczasie - na wniosek prezydenta Sopotu - sąd zawiesił zarząd klubu. Po początkowych porażkach, SKT zaczęło jednak uzyskiwać korzystne dla siebie orzeczenia sądów. Na przedstawiciela klubu wyznaczono byłą minister sportu w rządzie PiS - Elżbietę Jakubiak, a w innym postępowaniu sąd administracyjny nakazał miastu przekazanie syndykowi dokumentów pozwalających mu dokonać wpisu do ksiąg wieczystych.

Działka, na której mieszczą się korty, budynki klubowe i hala - to kwestia jej własności stanowi oś konfliktu.
Działka, na której mieszczą się korty, budynki klubowe i hala - to kwestia jej własności stanowi oś konfliktu. graf. trojmiasto.pl
Miasto jednak dokumentów tych nie przekazało, zamiast tego zaskarżyło wyrok i równocześnie wydzierżawiło teren nowemu podmiotowi o nazwie Sopot Tenis Klub. W maju sąd wyższej instancji odrzucił skargę miasta. Teraz zaś konflikt zdecydowanie zaognił się.

Wtargnięcie na teren kortów

W nocy z soboty na niedzielę na teren kortów weszło kilkadziesiąt osób związanych z SKT, nie pozwolili oni na rozpoczęcie pracy osobom związanym z nowym Sopot Tenis Klub, zaś obiekt i sąsiadującą z nim ulicę zamknęli.

- Działacze klubu w upadłości od lat dążą wszelkimi sposobami do przejęcia terenów kortów w celu budowy tam Aparthotelu. Oprotestowali wpis do rejestru zabytków, a teraz posunęli się do działań bezprawnych i nocnego włamania z użyciem siły, z pomocą kilkudziesięciu mężczyzn przypominających chuliganów. Zrobimy wszystko, aby korty pozostały własnością mieszkańców i służyły rozwojowi tenisa, który w Sopocie ma tak długą tradycję - mówi Jacek Karnowski, prezydent Sopotu.
Przedstawiciele SKT widzą jednak sprawę inaczej.

- Mamy wyrok Sądu Najwyższego, mamy decyzję sądu administracyjnego, który ostatecznie odrzucił skargę miasta, to nie my działamy tu bezprawnie - twierdzi Bartosz Białaszczyk, prezes SKT.
Jak dodają przedstawiciele klubu, na teren kortów weszli, aby... odbyć zaplanowane wcześniej statutowe spotkanie członków stowarzyszenia.

Przedstawiciele miasta wezwali na miejsce policję i złożyli zawiadomienie dotyczące, włamania, naruszenia miru domowego i bezprawnego wtargnięcia. Policjanci jednak nie wyprosili członków SKT z terenu kortów.

- Funkcjonariusze wylegitymowali ponad dwadzieścia osób oraz zebrali materiały, w tym także dokumenty. Przyjęli też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Będziemy badać tę sprawę - mówi Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.
Rezolucja radnych: korty dla mieszkańców

W poniedziałek straż miejska na polecenie prezydenta Sopotu odblokowała ulicę przy kortach - miała do tego prawo, bo ulica ta stanowi pas drogowy. Jeżeli chodzi o same korty, to ich przyszłość jest niejasna.

Podczas poniedziałkowej sesji radni wszystkich sopockich klubów (Platforma Sopocian, Kocham Sopot oraz Prawo i Sprawiedliwość) jednogłośnie przyjęli rezolucję wzywającą władze miasta do uczynienia wszystkiego, aby korty pozostały terenem miejskim.

Co jednak władze miasta mogą zrobić w tej sytuacji? Na pewno grać na czas i zwlekać z przekazaniem dokumentów syndykowi (to on - a nie SKT - jest aktualnie podmiotem upoważnionym do dokonania wpisu do ksiąg wieczystych, a gdy tego dokona... to korty trafią na sprzedaż).

Karnowski zresztą wprost przyznał podczas sesji, przy aplauzie tłumnie zgromadzonych przedstawicieli Sopot Tenis Klub, że tak właśnie zamierza uczynić. Zapowiedział również, że złoży skargę na działania policji, która jego zdaniem zignorowała to, że na teren kortów włamano się.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (167)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane