Wiadomości

stat

Zgaśnie nim zabłyśnie?

Monika Myszk, młoda wioślarka Gedanii, w tym sezonie stała się postrachem dla krajowej czołówki. Zamiast cieszyć się z udanego sezonu i myśleć o nowych zwycięstwach - zastanawia się nad... zakończeniem kariery!

Trwający sezon jest najlepszym w ośmioletniej karierze Moniki. Co prawda, sukcesy odnosiła już jako juniorka, jednak dopiero teraz, w drugim roku występów w "młodzieżówce" zachwiała hierarchią krajowej czołówki.

Srebro wśród elity
To "mocne wejście" nastąpiło w czerwcu, od razu wśród najlepszych, kiedy to podczas mistrzostw Polski seniorek w jedynkach wagi lekkiej reprezentantka Gedanii sięgnęła po srebro. Zrobiła to w dobrym stylu, a jedyną, która ją wyprzedziła (tylko o 7 sekund) była sama Ilona Mokronowska - aktualna wicemistrzyni świata w dwójce podwójnej wagi lekkiej.

Przypadek? O tym, że nie był to jednorazowy wyskok - przekonaliśmy się przed tygodniem, podczas rozgrywanych w Bydgoszczy młodzieżowych mistrzostw Polski. Monika Myszk nie tylko zdobyła tam pewnie złoto w wadze lekkiej, gdzie po seniorskim sukcesie była faworytką, ale... podparła je srebrnym medalem w wadze ciężkiej - co dopiero jest wyczynem nie lada. Kto zna wioślarstwo, ten wie, co znaczy dla 56-kilogramowj zawodniczki walka z cięższymi o 15-20 kilogramów rywalkami. Teoretycznie - jest bez szans.

Śladem Dziadury?
O tym, że od reguł, także w tym sporcie zdarzają się wyjątki - przekonywała nas już w przeszłości Beata Dziadura. Ta, równie lekka, legenda gdańskich wioseł potrafiła nie tylko wywalczyć olimpijską nominację, ale i na moskiewskich igrzyskach zająć świetne szóste miejsce. A nie było wówczas podziału na wagi lekką i ciężką!

Po dwudziestu dwóch latach Beata ciągle pływa, ścigając się do niedawna (z sukcesami) z dwakroć młodszymi rywalkami. Ma na swym koncie także laury z mistrzostw świata weteranów.
- Teraz już spokojnie mogę zakończyć karierę - powiedziała eksolimpijka na wieść o sukcesach Moniki.

- Z takich ust, takie słowa: to jest wielka sprawa! - promienieje klubowy trener Moniki, Jarosław Puciata.

Zaraz jednak markotnieje, bo kto wie, czy jego podopieczna nie będzie musiała wioseł rzucić.
- Po ostatnich wynikach o Monice Myszk zrobiło się głośno. Wypytuje o nią trener kadry. Zawodniczka nie objęta dotąd centralnym szkoleniem wyrasta nagle na trzecią "siłę" kobiecych krótkich wioseł w Polsce, w sposób naturalny pretendując do miana pierwszej rezerwowej srebrnego duetu: Mokronowska - Demianiuk. I właśnie w chwili dokonania tego wielkiego skoku, u progu - kto wie czym mogącej się skończyć - prawdziwej kariery, Monika miałaby zaprzepaścić to wszystko?!
Dlaczego?

- Właśnie skończyłam szkołę - Technikum Hotelarskie. Chcę podjąć zaoczne studia na AWFiS. Ale - mówi Monika - na te studia muszę zarobić. Pojawiła się szansa wyjazdu za granicę. Pracując tam, jako kelnerka, zgromadziłabym pieniądze. Przyznaję, jestem w rozterce, ale przecież muszę poważnie pomyśleć o przyszłości. Dotąd było fajnie. Mieszkam na Przeróbce, na przystań Gedanii mam blisko. Zaczęłam, za namową koleżanki, w 1994 roku. Przyszły pierwsze sukcesy...

Trener:
- Nic dziwnego. Monika to wzór pracowitości. Sumienna "do bólu". Ambicją i pracą nadrabia brak wagi i wzrostu. Nigdy nie muszę jej pilnować, wie co i po co robi. Ale w tym sporcie bardzo trudno jest wrócić na wysoki poziom. Jeśli teraz przerwie treningi, to zaprzepaści osiem lat ciężkiej pracy.

Z wioślarstwa nie ma pieniędzy. W klubach bieda aż piszczy. Monika trenuje za darmo, podobnie jak za darmo - dokładając często z własnej kieszeni - pracuje z nią jej trener.
- Gdybym mógł - sam bym ją finansował, bo jest tego warta - mówi Jarosław Puciata. - Ale mnie nie stać - chodzę więc po ludziach, szukam dla Moniki sponsora. Bezskutecznie... I pomyśleć, że nie chodzi o jakieś znaczne sumy. Jakieś 500 złotych miesięcznie rozwiązałoby problem...

Gdański sport przeżywa dramatyczny okres. Walą się w gruzy potężne niedawno sekcje, uciekają zawodnicy. Jak dotąd - wciąż trzymają się na powierzchni trzy wioślarskie kluby. Być może dlatego, że zawsze były biedne. Egzystując za grosze - stale przysparzają Gdańskowi mistrzów Polski, reprezentantów kraju, olimpijczyków. Dziś ważą się losy utalentowanej zawodniczki. Czy w półmilionowym mieście znajdzie się 500 złotych, by uratować dorobek i sportową przyszłość wielkiej nadziei gdańskich wioseł? Jeśli tak - oto numer: 0-501 766 255.

Brązowa czwórka
Na rozegranej ostatnio Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży sukces odnieśli inni podopieczni trenera Puciaty. Osada czwórki podwójnej bez sternika w składzie: Piotr Jędryszek, Piotr Śmiałkowski, Paweł Barszcz i Piotr Klik wywalczyła brązowy medal.
Chłopcy, z roczników 86 i 87, trenują około półtora roku. Trener chwali ich za pracowitość. Tylko tak dalej. Gratulujemy.

Opinie (1)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane