Wiadomości

Trener mentalny Monika Najda o akceptacji nowej rzeczywistości przez sportowców

Monika Najda (z lewej) to trener mentalny, który współpracuje m.in. z siatkarzami Trefla Gdańsk. Na zdjęciu z rozgrywającym - Marcinem Januszem.
Monika Najda (z lewej) to trener mentalny, który współpracuje m.in. z siatkarzami Trefla Gdańsk. Na zdjęciu z rozgrywającym - Marcinem Januszem. fot. Trefl Gdańsk

- Im dłużej się na coś czeka, tym bardziej tego chcemy. Istnieje iskierka nadziei, że będziemy oglądać idoli, a co za tym idzie - będziemy znów na wysokim poziomie emocji i adrenaliny. Wrócimy do normalności, to na pewno, ale z drugiej strony, będzie ona już inna, niż ta poprzednia. Umiejętność szybkiej adaptacji w nowych warunkach, kreatywne nastawienie i pozytywizm, sprawią, że realiści będą lepsi od konkurencji i wrócą do treningów, meczów silniejsi mentalnie i fizycznie - mówi Monika Najda, trener mentalny, który współpracuje m.in. z siatkarzami Trefla Gdańsk.



Damian Konwent: Gdzie można szukać pozytywów w pandemii koronawirusa? Czy np. sportowcy, którzy do tej pory czekali na udowodnienie swojej wartości, teraz nagle "odpalą"?

Monika Najda: To wszystko zależy od tego, jak wykorzystaliśmy czas pandemii. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie "co zrobiłem dla swojego rozwoju?". Nie mogłem trenować, ale moi rywale również, więc nie mogę się porównywać. Ale co zrobiłem dla swojej fizyczności, czyli czy zadbałem o swoją motorykę, czy przeczytałem jakąś książkę motywacyjną, która nakręci mnie do działania, a może obejrzałem film, który sprawił, że w momencie gdy mi nie szło, dziś zamknąłem kartkę niepowodzeń i co mogę zrobić, żeby teraz było lepiej, bo innym się udało, a też byli w takiej samej sytuacji. Pytanie - jak poprawić nasze czynniki psychologiczne i znów - czy ja wychodzę silniejszy z pandemii? To bardzo znaczący czynnik - jak wykorzystałem ten czas.

Psycholog Lechii Gdańsk Paweł Habrat: Koronawirus zmieni sport



Dobrze wiemy, że kibice mogą być motorem napędowym dla sportowców. Co w sytuacji, jeśli teraz zabraknie ich na trybunach?

Wiele zależy od dojrzałości emocjonalnej sportowca. Często pytam sportowców "co sprawia, że chcą żyć?". Kiedy pada odpowiedź "sport", to jakie ma znaczenie to, czy po drugiej stronie masz kibiców. Trzeba sobie odpowiedzieć na to, czy robimy to dla kibiców, czy dla siebie. Jeżeli dla siebie, to za co chcesz być zapamiętany. Fani i tak będą oglądać cię w telewizji, ale jeżeli dochodzi do sytuacji, w której to tylko oni cię napędzają, to znowu trzeba zmienić swój tok myślenia, żeby grać z silną motywacją dla siebie samego. Swój cel jest nadrzędnym, a nie to, co inni sobie o nas pomyślą. To jest dojrzałość, którą możemy również nazwać dojrzałością emocjonalną na boisku.

Sportu brakowało nie tylko sportowcom, ale też kibicom. Czy da się wytłumaczyć to, co czuliśmy w ostatnich tygodniach?

To zależy od tego, jak bardzo ze sportem jesteśmy związani. W momencie, gdy nie mieliśmy szans oglądania idoli na boisku, to zaczęliśmy oglądać ich w internecie i mediach społecznościowych, w jaki sposób odnajdują w tej sytuacji i się z nimi asymilować na danym poziomie. Jeżeli sport jest ważną dziedziną w naszym życiu, to czujemy jedność z naszymi ulubieńcami. Z jednej strony uderzyliśmy w social media, z drugiej zaś próbowaliśmy nadrobić swoje zaległości i zaczęliśmy więcej ćwiczyć. Sportowcy nas do tego zachęcali, więc trochę się adoptowaliśmy i byliśmy w tym razem. Im dłużej się na coś czeka, tym bardziej tego chcemy. Istnieje iskierka nadziei, że będziemy ich oglądać, a co za tym idzie - będziemy znów na wysokim poziomie emocji i adrenaliny. Wrócimy do normalności, to na pewno, ale z drugiej strony, będzie ona już inna, niż ta poprzednia.

Cofnijmy się o kilka tygodni. Przychodzi pandemia, obostrzenia i zakazy. Co myśli sobie sportowiec, któremu nakazują nie wychodzić z domu, a przyszłość rozgrywek, w których uczestniczą, jest niepewna?

Okres w którym się znaleźliśmy "wywrócił do góry nogami" między innymi, również świat sportu. Stąd też w mentalności sportowców możemy zaobserwować trzy narracje. Podzielmy je na optymistów, pesymistów i realistów. Co to konkretnie znaczy? Ci pierwsi, często non-konformiści, wbrew opinii publicznej, wierzą w pozytywne zakończenie całej sytuacji. Poświęcają obecny czas na relaksacje, odpoczynek, odrabianie zaległości. Mają pozytywne nastawienie i czekają na dalszy rozwój wydarzeń. Natomiast pesymiści, zamartwiają się obecną sytuacją i nie wierzą w powrót do normalności. Strach, lęk i obawa paraliżują działanie i wybierają konstruktywne spojrzenie na sytuację. Obawiają się, czy wrócą do formy sprzed marca 2020, jak przerwa wpłynie na ich taktykę i technikę. Podsumowując krąży wokół tych sportowców wiele negatywnych emocji. I na koniec mamy realistów, którzy pomimo lęku i obaw, włączają tzw. zarządzanie kryzysowe i zasadą ekwifinalności, będą dążyli do osiągnięcia założonego celu. Umiejętność szybkiej adaptacji w nowych warunkach, kreatywne nastawienie i pozytywizm, sprawią, że dokładnie te osoby będą lepsze od konkurencji i wrócą do treningów, rozgrywek, meczów silniejsi mentalnie i fizycznie.

Arka Gdynia. Motoryka przygotowana. Łukasz Radzimiński: Kluczowe wydolność i odnowa



Podczas rozmowy ze sportowcami dostrzegłem różne nastroje. Czy oni przechodzili przez pandemię etapowo?

To jest trochę też tak, że po pierwszych tygodniach euforii luzu i fizycznego i psychicznego, oczywiście zaczęło brakować codzienności, rutyny, a nawet dyscypliny. Sport wymaga od nas poświęcenia, motywacji, determinacji. Z drugiej strony pamiętajmy o powtarzalności czyli: sen, jedzenie, trening, odpoczynek. To wszystko zostało zaburzone w pierwszym etapie pandemii. Dlatego też przyszedł moment tęsknoty za codziennością, która była wcześniej. Powoli zaczęły uruchamiać się systemy motywacyjne i wielka ochota na powrót choć minimalny do trenowania. Budził się duch sportowca, który wskazywał, że nie można tylko się relaksować, ale należy wykorzystać ten czas. W zależności, od tego jak szybko zareagowaliśmy na tę sytuację, tak szybko przyniosła ona rezultaty. Widzieliśmy sportowców, którzy potrafili zrobić własną siłownię, ale też widzieliśmy takich, którzy chwalili się, który poziom gry komputerowej już osiągnęli. Dzisiaj, powoli wracamy do treningów i rozgrywek, dlatego też szybko zweryfikujemy, kto i w jaki sposób, lepiej wykorzystał ten "inny" czas.

Czy zgłaszał pani ktoś objawy depresji?

Miałam okazję rozmawiać z jednym ze sportowców, który przygotowuje się do igrzysk olimpijskich. To jest ta grupa sportowców, która chyba najtrudniej przechodzi czas pandemii, ponieważ przez ostatnie 4 lata bardzo ciężko pracowali, żeby osiągnąć najwyższy poziom swojej możliwości fizycznych, przygotowując się do jednego z najważniejszych wydarzeń sportowych. To będzie kolejny trudny i ciężki rok wyrzeczeń, treningów, walki ze swoimi słabościami i uciekającą motywacją. Nie oszukujmy się, przygotowując się do igrzysk, każdy dzień jest wypełniony po brzegi planem treningowym. Dla nich to będą kolejne miesiące dyscypliny, wyjazdów, rozłąk z najbliższymi i pokonywania własnych słabości. Tutaj mamy duże pole, aby pracować nad obszarem mentalnym, aby dać sobie szansę na jeszcze lepszy start.

Innym z kolei taka sytuacja stworzyła szansę na udział w igrzyskach olimpijskich, szczególnie w sportach drużynowych, gdyż mają dodatkowy rok na pokazanie się z lepszej strony. Co zrodziło się w ich głowach, gdy poznaliśmy decyzję o zmianie terminu tejże imprezy?

Sport jest jak biznes. Tam gdzie większość widzi zagrożenie, należy zobaczyć szansę dla siebie. I dokładnie Ci, którzy mają takie nastawienie, sięgają po najwyższe. Dla młodych sportowców, którzy będą mieli zaszczyt reprezentowania naszego kraju, to ten rok jest dodatkowym czasem na przygotowania, na budowanie lepszej wersji siebie. Z drugiej strony, dla sportowców, którzy chcieli pożegnać się ze sportem dokładnie po igrzyskach olimpijskich, ten rok, będzie wyjątkowo wymagający, nie tylko pod względem uwarunkowań fizycznych, ale nade wszystko mentalnych.

Lechia Gdańsk będzie przygotowana. Mariusz Szymkiewicz: Rotacja naszym atutem



Ostatnie tygodnie mogły być czasem pokory dla sportowców?

Zdecydowanie. W trakcie sezonu, jako sportowcy, możemy poczuć się gwiazdami. W momencie, gdy nas zamknięto i przestaliśmy trenować, to usiedliśmy w fotelach i zaczęły się rodzić pytania "co dalej"? Czy ja nadal będę pożądanym i rozpoznawalnym sportowcem, czy nadal będę zarabiał te same pieniądze, które zarabiam do tej pory i co w sytuacji dalszych kontraktów. Myślę, że pokora przyszła i dała do myślenia każdej ze stron.

Chciałaby pani na koniec przekazać sportowcom i kibicom?

Powiedziałbym, żebyśmy zawsze parli do przodu. Nie osiadajmy na laurach, bo to, co zdobyte nie jest szczytem. Nieważne jak dobry już jesteś - zawsze możesz być jeszcze lepszy. Jednocześnie zaakceptujmy to, co się dzieje koło nas i sytuację, w której się znaleźliśmy, a nade wszystko wybierzmy odpowiednią ścieżkę do realizacji postawionych sobie celów. Nieważne jak wielkie kłody są nam rzucanepod nogi, znajdźmy swój sposób na ich odrzucenie, by wejść na szczyt mistrzowski, bo mistrzami są ci, którzy są silni psychicznie.

Opinie (33) 1 zablokowana

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane