Wiadomości

Alan Woś zagra w Nowym Sadzie

Przed laty juniorski TOP-12 w tenisie stołowym wygrywali Piotr Szafranek i Lucjan Błaszczyk. W minionym sezonie drugie miejsce zajął Daniel Górak. W sobotę i niedzielę w Nowym Sadzie turnieju zagra Alan Woś. Zawodnik MRKS DGT Gdańsk rozstawiony będzie z numerem 8.

17-letni Alan uczył się tenisa stołowego w rodzinnym Stroniu Śląskim. Od czterech lat trenuje w ośrodku PZTS w Gdańsku pod okiem Jarosława Kołodziejczyka i Leszka Kucharskiego, a trzeci sezon broni barw klubu z ul. Meissnera.

- Alan jest w tym sezonie liderem naszej reprezentacji w tej kategorii wiekowej. Wygrał oba turnieje ogólnopolskie, jako jedyny z juniorów gra w ekstraklasie i w dodatku jest najlepszym zawodnikiem drużyny. Jednak w europejskim rankingu jest klasyfikowany niżej niż w tym okresie przed rokiem Górak. Dlatego wobec Wosia musimy mieć mniejsze oczekiwania. Jeśli zajmie co najmniej szóste miejsce, to będzie dobrze. Siódma pozycja to nijaki występ, a wszystko co poniżej równa się porażce - mówi Jarosław Kołodziejczyk, trener juniorskiej reprezentacji Polski.

Zawodnik bardziej optymistycznie niż trener podchodzi do turnieju. W Nowym Sadzie chciałby zrehabilitować się za ubiegłoroczne mistrzostwa Europy, w których miał bardzo dobre losowania, a odpadł już w drugiej rundzie.

- Może zabrzmi to nieskromnie, ale oczekiwania mam duże. Myślę, że stać mnie na walkę o pierwszą czwórkę. Juniorzy w TOP 12 nadal grają każdy z każdym. W ciągu dwóch dni trzeba rozegrać aż 11 pojedynków. O wysokim miejscu może myśleć ten, który wygra co najmniej sześć. Może decydować kondycja. Pod tym względem jestem dobrze przygotowany. Do turnieju specjalnie trenowałem od trzech miesięcy. Najpierw były duże obciążenia i większa intensywność zajęć, które, im bliżej był rozgrywek zmniejszały się, abym odzyskał świeżość - podkreśla Woś.

Zawodnik MRKS DGT twierdzi, że nie ma idola, na którym stara się wzorować. Przyznaje, że jego najmocniejszą bronią jest gra ofensywna. Gdy decyduje się na atak, to najchętniej sięga po forhend. Alan cieszy się, że dokonano zmiany liczenia punktów. Krótsze sety (do 11 zamiast 21) bardziej mu odpowiadają.

- Tenis stołowy już dawno przestał być dla mnie zabawą. Z tą dyscypliną wiążę swoją przeszłość. Dlatego na juniorskim TOP 12, choć jest to bardzo ważny turniej, nie kończy się dla mnie świat. W tym sezonie są ostatnie dla mnie mistrzostwa Europy juniorów, a ja jeszcze nie mam medalu. Może teraz się uda? W kraju interesuje mnie złoty medal w singlu na mistrzostwach Polski juniorów. Chciałbym też powalczyć z seniorami, tym bardziej że turniej o medale rozegrany zostanie w marcu w Gdańsku - zapowiada Alan Woś.

Opinie

Walczymy z przemocą słowną

Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Twoja opinia

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane