Wiadomości

KKS Gedania na progu 80. urodzin.

Zdzisław Stankiewicz, nowy prezes KKS Gedania na rozmowę zaprosił nas do klubowej sali tradycji. Mając wokół siebie trofea świadczące o licznych sukcesach najstarszej organizacji sportowej w Trójmieście, która w przyszłym roku świętować będzie 80-lecie, istnienia nie sposób było nie rozpocząć od pytania:

- Stojąc na czele klubu z tak chlubną tradycją odczuwa pan radość, satysfakcję, czy może dominuje troska o dzień dzisiejszy i przytłacza pana gros problemów, z którymi przyjdzie się panu zmierzyć?

- Nadeszły ciężkie czasy nie tylko dla wybrzeżowego, ale i krajowego sportu. Mimo to, chciałbym dochować tradycji, kontynuować to wszystko, z czego Gedania słynęła. Co prawda będę pracował w nowym zespole, ale liczę na współpracę z ludźmi, którzy dotychczas działali w klubie. Mam już pierwsze deklaracje w tym zakresie, z dyrektorem Wiesławem Matczakiem na czele.

- Gedania do dzisiaj ma w nazwie: "Kolejowy Klub Sportowy". Chyba zawsze na jego czele stali ludzie związani z tą branżą. Pan zrywa z tą tradycją?

- Nigdy nie miałem i nie mam związków zawodowych z koleją. W zarządzie w ogóle nie ma byłych czy aktualnych pracowników PKP. Jednak w pełni szanuje dokonania klubowe pod szyldem kolei oraz liczę, że współpraca z tym środowiskiem nie zostanie zerwana, a ono nie straci sympatii dla Gedanii.

- Poniekąd jesteście skazani na współpracę. Jeśli jestem dobrze zorientowany, to obiekty sportowe przy ul. Kościuszki nadal należą do PKP?

- Jesteśmy na etapie wyjaśniania spraw własnościowych i te działania toczą się po naszej myśli.

- Czyli nie ma niebezpieczeństwa, że z dnia na dzień staniecie się klubem bezdomnym?

- Taka sytuacja teoretycznie istnieje. Działania, o których mówiłem idą w dobrym kierunku, ale dopiero najbliższa przyszłość pokaże, czy przyniosą one pozytywny dla nas efekt.

- Czy tylko wynajmowania obiektów klub może się utrzymać?

- Nie. Potrzebni są sponsorzy. Niestety, w ostatnim czasie jest o nich na wybrzeżu coraz trudniej, gdyż siedziby zarządów coraz większej liczby dużych firm mieszczą się poza Gdańskiem. Mimo to liczę, że jeszcze tym roku podpiszemy umowy ze sponsorami strategicznymi. W przyszłości dążyć będziemy do powołania podmiotów, które pozwolą zapewnić stabilną działalność Gedanii. Pierwszym tego typu posunięciem będzie utworzenie społecznej szkoły sportowej na szczeblu podstawowym. Osiągniemy podwójną korzyść. Czesne będzie uzupełnieniem budżetu klubu, a jednocześnie wychowywać będziemy młodych adeptów siatkówki, piłki nożnej, kto wie może wioślarstwa, którzy potem sportową karierę będą mogli kontynuować w Gedanii.

- Przez ostatnie lata przy nazwie Gedanii pisaliśmy DGT. Kilkakrotnie też pojawiały się sygnały, że ta współpraca została zakończona lub dobiega końca. Jak jest dzisiaj?

- Teoretycznie zakończyliśmy pewien etap współpracy sponsorskiej. Jednak liczę, że nowym władzom klubu, którymi kieruje, uda się znaleźć wspólny język i namówimy DGT, aby zupełnie nie wycofywała się z naszego klubu.

- Z ligowych klubów słychać głosy, że łatwiej byłoby im znaleźć sponsorów, gdyby otrzymało wsparcie od władz Gdańska. Czy Gedania przyłącza się do tego chóru?

- Fakty mówią za siebie. Rozmowy z panem prezydentem, z Panią wiceprezydent Gdańska nie przyniosły nawet żadnych obietnic. Zatem z tej strony na pomoc nie liczymy.

- Starsi kibice pamiętają w barwach Gedanii bokserów, zapaśników, a młodsi na przykład szachistów. Czy okres likwidacji kolejnych sekcji jest już za Gedanią?

- Podjęte zostaną zmiany w organizacji i zarządzaniu klubu, mające doprowadzić do jego samofinansowania. Zamierzamy utrzymać aktualnie działające sekcje, choć w piłce nożnej zależy nam głównie na szkoleniu grup młodzieżowych. Wiodącą sekcją ma być siatkówka, ale i od wioślarzy oczekujemy coraz lepszych startów na torach krajowych i zagranicznych. Gdyby nadarzyła się możliwość, a warunki finansowe na to pozwalały, to jesteśmy otwarci na poszerzenie działalności.

- Ma pan własne sympatie, jeśli chodzi o dyscypliny, które przygarnąłby pan do Gedanii?

- Nie ukrywam, że były wstępne rozmowy z działaczami sekcji koszykówki Startu Gdańsk. Klub ten nie dysponuje obiektem, na którym można rozgrywać mecze ekstraklasy, a nasza hala w pełni zadowoliłaby potrzeby drużyny.

Rozmawiał: Jacek Główczyński
więcej w środowym Głosie Wybrzeża



Opinie

Walczymy z przemocą słowną

Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Twoja opinia

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane