Wiadomości

stat

Jabłoński trzeci w Energa Sopot Match Race

Zobacz jak wyglądają regaty Energa Sopot Match Race, które zaliczane są do cyklu żeglarskich mistrzostw świata



Nicolai Sehested triumfował w Energa Sopot Match Race. Duński żeglarz za zwycięstwo w czwartej eliminacji cyklu mistrzostw świata zarobił 50 tysięcy dolarów. Drugi był obrońca tytuły Ian Williams (W.Brytania). Na 3. miejscu regaty ukończył Karol Jabłoński, który wcześniej okazał się najlepszy w eliminacjach.



Ostatniego dnia zmagań w sopockiej eliminacji cyklu World Match Racing Tour pozostało już tylko czterech z dwunastu sterników, którzy w środę przystąpili do walki. Jak informowaliśmy - już samo znalezienie się na liście uczestników było wielkim zaszczytem. W tym roku zaledwie 6 miast może gościć matchracingowe mistrzostwa, w których łączna pula nagród dochodzi do 1,5 miliona dolarów.

Rywalizacja była niezwykle widowiskowa i łatwa do obserwowania. Trasa ustawiona maksymalnie blisko molo, oczywiście na tyle, na ile pozwoliły warunki. Równocześnie ścigały się dwa jachty. Ten który dotarł do mety jako pierwszy, wygrywał.

Każdemu sternikowi towarzyszyło trzech członków załogi. Wszyscy korzystali z tych samych jachtów klasy Diamant 3000, które mają 10,6 m długości oraz 2,5 m szerokości, rozwijają prędkość do 18 węzłów, a ich powierzchnia żagli to: grot - 30, fok - 15 oraz spinaker - 85 m kw. Na poszczególne wyścigi są one żeglarzom przydzielane w drodze losowania. Nikt zatem nie narzeka na sprzęt, a wygrywa rzeczywiście najlepszy z najlepszych.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ O WORLD MATCH RACING TOUR

W sobotę zaplanowano wyścigi, które ustaliły klasyfikację na miejsca 1-4. W stosunku do harmonogramu powstało opóźnienie, gdyż nie sprzyjał wiatr. Ostatnie pojedynki, które ustaliły kolejność na podium odbywały się tylko do dwóch zwycięstw.

W półfinałach pięciokrotny mistrz świata w match racingu Ian Williams (W.Brytania) z łatwością poradził sobie z Bjoernem Hansenem (Szwecja), wygrywając wszystkie trzy starty.

Natomiast aż pięć biegów musieli rozegrać Karol JabłońskiNicolai Sehested (Dania). Polak rozpoczął tę rywalizację od zwycięstwa, ale potem dwukrotnie uległ rywalowi. Po czwartym starcie nasz reprezentant doprowadził do wyrównania. Niestety, w decydującym boju górą był Duńczyk.

Zwycięzcy popłynęli w finale. Pięciokrotny mistrz świata także nie dał rady Sehestedowi. Williams przegrał tę rywalizację 0-2.

Jabłoński o 3. miejsce stoczył ciężki bój z Hansenem. Polak wygrał inauguracyjny i trzeci start, kończąc pojedynek ze Szwedem wygraną 2-1. Był lekki niedosyt, gdyż wcześniej Karol nie miał sobie równych w eliminacjach, gdy każdy żeglował przeciwko każdemu.

OFICJALNA STRONA REGAT

- Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się wpłynąć od razu do najlepszej czwórki imprezy. Wynik jednak nie przyszedł łatwo, bo warunki i rywale byli bardzo wymagający. Nie spodziewaliśmy się, że w rundzie kwalifikacyjnej wygramy aż 9 pojedynków. To ogromny sukces - podkreśla po tej fazie regat polski żeglarz, który jako jedyny od razu zakwalifikował się do półfinału.
Jabłoński ma 53 lata, a już można go z powodzeniem zaliczyć do legend polskiego żeglarstwa, a na pewno do grona najbardziej wszechstronnych w tej dyscyplinie. Na koncie ma dziewięć tytułów mistrza świata w... bojerach, w tym jest aktualnym championem, gdyż kolejne złoto zdobył w tym roku w Kanadzie.

Ponadto wygrywał w Admiral's Cup i startował w Pucharze Niemiec. Piękną kartę zapisał także w match racingu. W latach 2002-04 zdobył komplet zdobył medali z mistrzostw świata, w tym złoto w 2002 roku. Był także mistrzem (2003) i wicemistrzem Europy (1999). Przez 18 miesięcy liderował światowemu rankingowy sterników.



W eliminacjach, tzw, round robin, gdy każdy rywalizował z każdym, najlepszy okazał się właśnie Jabłoński. 1. miejsce Karol zawdzięczał doskonałej żegludze drugiego dnia regat. Wówczas warunki były najtrudniejsze (m.in. porywisty i często zmieniający kierunek wiatr), a 53-latek pokazał cały swój kunszt. Gdy na jachcie kierowanym przez Davida Gilmoura (Australia) pękał maszt, Polak nic nie robił sobie z przeciwności aury. Wygrał komplet pięciu wyścigów.

Dzięki temu prześcignął lidera po inauguracyjnym dniu zmagań Szweda Hansena, mimo że w bezpośredniej walce uległ Szwedowi.

Łączny bilans Jabłońskiego w eliminacjach to 9 zwycięstw i 2 porażki. Dzięki niemu od razu awansował do półfinałów.

Miejsca o 8. do 12. w Energa Sopot Match Race zajęli:
8. Matthew Jerwood
9. Eric Monnin
10. David Gilmour
11. Reuben Corbett
12. Sam Gilmour

PEŁNE WYNIKI ROUN ROBIN, CZYLI ELIMINACJI ENERGA SOPOT MATCH RACE


Po kwalifikacjach z dalszej rywalizacji wyeliminowali zostali sternicy z pozycji 8-12. Natomiast ci co uplasowali się na miejscach 2-7 w trzech parach przystąpili do ćwierćfinałów. Ostatnim szczęśliwcem okazał się Tarnacki, który wygrał 5 z 11 biegów. Poza nim dalej mogli żeglować: Hansen (bilans: 8 wygranych - 3 porażki), Williams (7-3), Berntsson (7-4), Sehested (6-5) i Aschenbrenner (6-5).

W ćwierćfinałach walczono do trzech zwycięstw. Najszybciej przez tę fazę przebrnął Williams, który pokonał Joachima Aschenbrennera (Dania) 3-0.

Tarnacki mierzył się z Hansenem. Jak się okazało była to najbardziej wyrównana para. Polak wygrał pierwszy i trzeci wyścig. Szwed odpowiedział sukcesem w drugim, czwartym i - niestety - piątym decydującym wyścigu. Przypomnijmy, że Hansen okazał się zwycięzcą trzecich tegorocznych regat w ramach World Match Racing Tour. Triumfował u siebie, w Marstrand, w Szwecji.

Stawkę półfinalistów uzupełnił Sehested, który pokonał Johnie Berntssona (Szwecja) 3-1, mimo że tę rywalizację rozpoczął od porażki w pierwszym wyścigu.

Opinie (3) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane