Wiadomości

stat

Polscy piłkarze przegrali z Hiszpanią

Reprezentanci Hiszpanii cieszą się po golu strzelonym przez Fede Vico (numer 10).
Reprezentanci Hiszpanii cieszą się po golu strzelonym przez Fede Vico (numer 10). fot. Monika Goldszmidt-Czarniak/Trojmiasto.pl

Na inaugurację turnieju kwalifikacyjnego mistrzostw Europy do lat 19 piłkarska reprezentacja Polski przegrała z Hiszpanią 0:1 (0:1). We wcześniejszym spotkaniu, które odbyło się również na Stadionie Miejskim w Gdyni, Grecja zremisowała z Chorwacją 1:1 (1:0). Do rozgrywek finałowych, które w lipcu odbędą się na Litwie, awansuje tylko zwycięzca tej grupy. Kolejne spotkania odbędą się w piątek, 7 czerwca w Starogardzie Gdańskim.



Bramka:
Vico 28

POLSKA: Pogorzelec - Kędziora, Klemenz, Horoszkiewicz, Liberacki - Murawski (74 Zieliński), Mrowca - Kacprzycki (61 Formella), Kobylański (46 Kurowski), Jagiełło - Stępiński

HISZPANIA: Blanco (53 Herrero) - Bellerin, Sanchez, Lopez, Varela - Bardonado (83 Mina), Rodriguez, Iniguez, Vadillo - Vico (73 Duarte) - Hernandez

Sędzia: Żabczenko (Ukraina). Żółta kartka: Formella (Polska). Czerwona kartka: Vadillo (Hiszpania, po drugiej żółtej w 67. minucie).


W pierwszym meczu turnieju w opałach był aktualny wicemistrz Europy do lat 19. Przeciwko Grekom dwukrotnie podyktowano rzuty karne, ale tylko jeden z nich, po przerwie Chorwaci zamienili na gola. Dlatego spotkanie zakończyło się remisem. Żartowano, że wśród około 300-osobowej widowni było więcej skautów z różnych stron świata niż kibiców.

Grecja - Chorwacja 1:1 (1:0)
Bramki:

Dimitris Goutas 12 - Tomislav Kis 66 karny


Biało-czerwonych do gry wyszli w drugim spotkaniu. Ich rywalem był aktualny mistrz do lat 19 - Hiszpania. Organizatorzy meczu liczyli na komplet widzów, czyli 8,5 tysiąca, gdyż tyle przygotowano miejsc na trybunach.

Szybko pobrano 6 tysięcy bezpłatnych wejściówek. Aby nie zabrakło ich dla tych, którzy na stadion przyszli po południu, zostawiono w kasach 2 tysiące wejściówek. Ostatecznie spiker poinformował, że na trybunach zebrało się 6625 kibiców.

Biało-czerwoni rozpoczęli odważnie. Obrońców Hiszpanii próbował niepokoić Mariusz Stępiński. W 11. minucie w dogodnej sytuacji przestrzelił Aleksander Jagiełło, któremu piłkę na 7. metr od bramki wyłożył Radosław Murawski.

Czym dłużej trwał mecz, coraz groźniejsze były jednak ataki przyjezdnych. Hasło do ataku dał Jose Rodriguez. To piłkarz, który może pochwalić się tym, że jest najmłodszym zawodnikiem Realu Madryt, który w "królewskich" barwach zagrał w Lidze Mistrzów.

Oskar Pogorzelec odbił strzał pomocnika Hiszpanii, po chwili poradził sobie również z uderzeniem Alvaro Vadillo, a po akcji Fede Vico w 24. minucie polskiego bramkarza wyręczył słupek.

Niestety, w 28. minuty Hiszpanie objęli prowadzenie. Tym razem Vico przymierzył z około 30 metrów w samo "okienko". Dziesięć minut Pogorzelec był w opałach po uderzeniu Vadillo, ale uratował się parując piłkę na róg.

Polaków spróbował do walki poderwać Łukasz Kacprzycki. Skrzydłowy Lechii najpierw pokazał rywalom, że nie unika twardej gry, dwukrotnie nieprzepisowo wchodzą w nogi przeciwników wślizgami. Natomiast w 35. minucie popisał się indywidualną akcją. Z prawego skrzydła "złamał" ją do środka i uderzył celnie lewą nogą, ale zbyt słabo, by pokonać Rubena Blanco.

W ostatniej minucie przed przerwą szczęście uśmiechnęło się do Polaków. Mieliśmy juniorską tiki-takę Hiszpanów. Kilka szybkich podań po ziemi rozerwało obronę naszego zespołu. Po podaniu Francisco Vareli z metra spudłował Vico.



Po zmianie stron znów odważnie zaatakowali Polacy. Po rozegraniu rzutu wolnego strzelał Jagiełło, ale tylko w boczną siatkę. W 53. minucie po kolejnym stałym fragmencie gry kontuzji doznał Ruben Blanco. Hiszpanie musieli wymienić bramkarza.

W jeszcze większych opałach goście zaleźli się w między 64. a 67. minutą. W tym okresie dwie żółte kartki zobaczył Vadillo. Najpierw za faul na Dariusz Formelli, a po chwili za symulowanie faulu w polu karnym, choć wydawało się, że jednak Lukas Klemenz spowodował upadek rywala.

Przy grze w osłabieniu Hiszpania skoncentrowała się na obronie wyniku. Jej ataki były już rzadkie, a na pewno nie tak groźne jak te w granicach 60. minuty. Wówczas Pogorzelec bronił strzały Vareli i Vico.

W 87. minucie przed szansą na wyrównanie stanął Stępiński. Po dośrodkowaniu Jagiełły z wolnego były napastnik Widzewa niecelnie główkował z 6. metra. Nawet jednak jeśli posłał piłkę do siatki, to gola by nie było, gdyż sędzia boczny dopatrzył się spalonego i podniósł chorągiewkę.

Po tej sytuacji biało-czerwoni podłamali się, wydawało się nawet, że stracili wiarę w wyrównanie. Sam na sam z Pogorzelcem znalazł się rezerwowy Santiago Mina. Polski bramkarz zdołał odbić piłkę.

Nadzieje odżyły znów dzięki... arbitrowi. Mecz został przedłużony aż o 7 minut. Niestety, w trzeciej minuty tego czasu na skutek faulu musiał boisko opuścić Adrian Liberacki. Limit zmian Polacy wykorzystali już wcześniej, a zatem obie drużyny grały w "10".

Gdy siły się wyrównały, znów zaatakowali Hiszpanie. W dogodnej sytuacji spudłował Mina.

Liberacki wrócił na ostatnie kilkadziesiąt minut na boisko, choć mocno utykał na lewą nogę. Były obrońca Arki, a obecnie włoskiej Regginy zdecydował się nawet na strzał, ale piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.

Jose Luis De La Fuente
Jose Luis De La Fuente
Pomeczowy komentarz trenerski
Jose Luis De La Fuente (Hiszpania):
To były jakby dwa mecze w jednym spotkaniu. Do przerwy zdecydowanie dominowaliśmy. Gdybyśmy wykorzystali wszystkie sytuacje, które sobie wypracowaliśmy, to byśmy spokojnie zapewnili sobie wygraną.

A tak w drugiej połowie, a zwłaszcza, gdy musieliśmy grać w osłabieniu, trzeba było cierpieć. Polska reprezentacja rozegrała dobry mecz.

Nie wiem, czy zasłużenie mój zawodnik dostał czerwoną kartkę. Nie widziałem dobrze tej sytuacji, a że szanuję pracę sędziów, nie będę ich oceniał. Jednak rzeczywiście zawodnicy mówili, że zamiast czerwonej kartki powinien być dla nas karny.

Marcin Sasal
Marcin Sasal
Marcin Sasal (Polska):
Zaprezentowaliśmy się godnie, ale wynik jest niekorzystny i nie ma się z czego cieszyć. Brakowało nam pewności siebie. Ale to wynikało z tego, że rzadko gramy z takim stylem. Na ogół mierzymy się z drużynami z bloku wschodniego.

Z Hiszpanią nie mogliśmy sobie pozwolić na otwartą grę. Ustawiliśmy, aby nie dopuścić rywali do prostopadłych podań. Może rzeczywiście wyglądało to defensywnie, bo graliśmy i ósemką w defensywie, ale nie mamy takiej swobody w grze jak Hiszpanie. Nasi zawodnicy też mają umiejętności techniczne, ale zabrakło im odrobiny wiary, że mogą ją sprzedać.

Brakuje nam jakości z przodu, z tyłu jest to dobrze poukładane. Gola straciliśmy przecież po strzale z 30 metrów. W drugiej połowie zaatakowaliśmy, ale brakowało większej liczby strzałów.

Stępiński w ataku nie mógł się rozpędzić. Potem wpuściłem drugiego napastnika za pomocnika, ale zdecydowanie w napadzie zabrakło indywidualności.

Nie poddajemy się jednak. W dwóch następnych meczach będziemy walczyć o zwycięstwo. To co pokazali dzisiaj Chorwaci i Grecy pokazało, że z nimi nie jesteśmy bez szans.

Typowanie wyników

mecz pucharowy
05.06.2013 godz.18:00
wartość: 3 punkty

Jak typowano

1

9%

32 typowania

x

11%

44 typowania

2

80%

297 typowań



POZOSTAŁE MECZE TURNIEJU ELITE ROUND MISTRZOSTW EUROPY U-19
7 czerwca Starogard, stadion przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich
13:00 Hiszpania - Grecja
18:00 Polska - Chorwacja

10 czerwca Gdańsk, stadion przy u. Traugutta
18:00 Polska - Grecja

10 czerwca Starogard, stadion przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich
18:00 Hiszpania - Chorwacja
zasady dystrybucji wejściówek

Opinie (28) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Plebiscyt na Ligowca Roku 2019

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane