Wiadomości

stat

Chabowski mistrzem Polski na 10 kilometrów

KL Lechia Gdańsk

Zwycięzca biegu, Cosmas Kyeva z Kenii.
Zwycięzca biegu, Cosmas Kyeva z Kenii. fot. Maciej Warowny/trojmiasto.pl

Nie udało się Marcinowi Chabowskiemu po raz trzeci z rzędu wygrać kategorii elity w Biegu św. Dominika. Zawodnik Floty Gdynia podobnie jak w debiucie na gdańskiej trasie, w 2008 roku uplasował się na drugiej pozycji, zdobywając przy okazji tytuł mistrza Polski na 10 kilometrów. Jako pierwszy na Długim Targu finiszował Cosma Kyeva z nowym rekordem trasy 28 minut i 48 sekund

.

Na blisko cztery godziny w sobotę biegacze zawładnęli reprezentacyjnymi ulicami Głównego i Starego Miasta. W najliczniej obsadzonym biegu masowym w końcowej klasyfikacji sklasyfikowano aż 498 zawodniczek i zawodników. Ponadto tradycyjnie w imprezie KL Lechia Gdańsk rywalizowali niepełnosprawni na wózkach oraz VIP-y. O wynikach w tych konkurencjach poinformujemy w kolejnych publikacjach.

- Udało nam się zrealizować piękną ideę, aby Bieg św. Dominika otworzył w pełni na amatorów biegania. Mógł wystartować każdy kto zapisał się i opłacił wpisowe w terminie. Dzięki temu nasza impreza zyskała nowe oblicze. Natomiast w kategorii elity zawodnicy zademonstrowali dobre przygotowanie, udowadniając, że w scenerii gdańskich kamieniczek, przy wielotysięcznej publiczności z roku na rok można biegać coraz szybciej. Myślę, że wynik w granicach 28:30 przy dobrej stawce jest możliwy - ocenia Stanisław Lange, dyrektor biegu i KL Lechia.

Do biegu elity zgłosiło się 33 zawodników, na starcie stanęło 28, a do mety dotarło 25, czyli dokładnie tylu, ile było przygotowanych nagród finansowych. Honorowym starterem był Adam Giersz, minister sportu i turystyki, który wraz z prezydentem Gdańska fundował puchary dla najlepszych na tym dystansie.

Losy zwycięstwa rozstrzygnęły się na trzecim z dziesięciu okrążeń, gdy do ataku ruszyli Kenijczycy Cosma KyevaJohn Tanui Kibichiy. Ten pierwszy przed rokiem w Gdańsku zajął trzecie miejsce, drugi z nich zaś debiutował, ba w ogóle po raz pierwszy był w Europie.

- Zrealizowali nakreśloną taktykę. Mówiłem im, że wyniki dwóch pierwszych okrążeń nie mają żadnego znaczenia - przyznał później trener afrykańskich biegaczy Sylwester Niebudek z Bydgoszczy.

Atak był tak mocny i zaskakujący, że Marcin Chabowski w pewnym momencie znalazł się dopiero na piątym miejscu, a między czwartym a szóstym okrążeniem tracił do Kyevy po trzynaście sekund. Początkowo za Kenijczykami popędził tylko naturalizowany w Polsce Etiopczyk, Yared Shegumo. Jednak szybko też osłabł. Od szóstego okrążenia lidera ścigał już tylko Chabowski, który "połknął" drugiego z Kenijczyków, Johna Tanui Kibichiya.

Zawodnikowi Floty Gdynia udało się zniwelować straty po ośmiu sekund przed finałowym okrążeniem. Na ostatnich 940 metrach "urwał" jeszcze sekundę. Na niewiele zdał się głośny doping publiczności. Tego dnia Kenijczyk był zbyt silny. Na pocieszenie Marcinowi pozostał tytuł mistrza Polski w biegu ulicznym na 10 kilometrów.

O pozostałe medale trwała zacięta walka od siódmego okrążenia. Tracił Shegumo, który otworzył bieg zbyt mocno do zasobu sił, a do przodu przesuwali się ci, którzy biegli równym, mocnym tempem. Przez pewien moment w walce nawet o srebro liczył się gdańszczanin Radosław Dudycz. Ostatecznie na podium zabrakło drugiego biegacza z Trójmiasta, ale Łukasz Kujawski (SKLA Sopot) przebił się na czwarte miejsce.

Klasyfikacja generalna w biegu elity
1. Cosma Kyeva (Kenia) 28:48
2. Marcin Chabowski (Flota Gdynia) 28:55
3. Witalij Szafar (Ukraina) 29:15
4. John Tanui Kibichiy (Kenia) 29:35
5. Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz) 29:39
6. Arkadiusz Gardzielewski (Śląsk Wrocław) 29:41

Klasyfikacja mistrzostw Polski
1. Marcin Chabowski (Flota Gdynia) 28:55
2. Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz) 29:39
3. Arkadiusz Gardzielewski (Śląsk Wrocław) 29:41
4. Łukasz Kujawski (SKLA Sopot) 29:47
5. Yared Shegumo (Maraton Międzyzdroje) 29:48
6. Radosław Dudycz (Team Run Gdańsk) 29:52

Najlepsi powiedzieli na mecie:
Cosma Kyeva
: - Przyjechałem tutaj, aby wygrać. Wiedziałem, że najgroźniejszy będzie Chabowski. Dlatego razem z kolegą z Kenii postanowiliśmy go jak najszybciej zgubić. Na trzecim okrążeniu podkręciliśmy tempo. Nie myślałem, że już wtedy uda mi się uciec. Raczej tym atakiem chciałem przetestować siły rywali, zobaczyć na co ich stać. Ale skoro się udało, to kontynuowałem ucieczkę. Nie obawiałem się, że nie wytrzymam tego tempa.

Marcin Chabowski: - Jestem zadowolony z czasu, bo poprawiłem się o 16 sekund w porównaniu z ubiegłym rokiem. Cieszę się również z tego, że potwierdziłem dominującą pozycję w kraju. Natomiast drugie miejsce w klasyfikacji generalniej już cieszy mniej. Dziękuję publiczności, która dopingowała mnie na trasie, zapewniam, że dałem z siebie wszystko. Taka współpraca jak zaprezentowali między sobą Kenijczycy w gronie Polaków nie jest możliwa. Każdy biegnie dla siebie, patrzy na czubek swojego nosa.
Jestem obecnie w treningu pod kątem maratonu. W poprzednim tygodniu przebiegłem ponad 220 kilometrów. Dlatego nie mogę mieć takiej szybkości jak Kyeva. Dwa kilometry, które pobiegł on bardzo mocnym tempem, pozostało mi tylko przetrzymać z jak najmniejszymi startami, bo moim zadaniem było pokonanie dystansu równym tempem. Może gdyby trasa była dłuższa, to jeszcze udałoby się dogonić Kenijczyka to sukcesywnie zmniejszałem dystans

Witalij Szafar: - Lubię przyjeżdżać do Gdańska, dobrze się tutaj czuję, choć trasa nie do końca mi odpowiada. Z moim stylem nie najlepiej mi się biega po bruku. Zawody potraktowałem jako formę przygotowań do maratonu. Szybciej jej pokonać nie mogłem. W październiku w mistrzostwach Ukrainy dwóch najlepszych zdobędzie awans na igrzyska olimpijskie do Londynu i zamierzam być jednym z nich. Dlatego tygodniowo przebiegam po 200 kilometrów.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (15)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane