Wiadomości

Ja z Niemiec, Ty z Madagaskaru...

Tenisowy turniej Polonii to nie tylko mecze, rywalizacja na korcie o zwycięstwo. Ta unikatowa impreza jest okazją do zawiązania nowych znajomości, a nawet przyjaźni. Takich, jaka przed sześcioma laty zawiązała się pomiędzy Tadeuszem Klausem z Niemiec i Zbigniewem Kasprzykiem z Madagaskaru. Los nie był dla nich szczęśliwy, gdyż często w tej imprezie kojarzył ich już w pierwszej rundzie. Nie przeszkodziło im to jednak w stworzeniu znakomitego duetu deblowego.

- Częściej nasze pojedynki wypadały mniej więcej remisowo, ale ostatnio to ja byłem górą - chwali się Tadeusz Klaus (na zdjęciu po prawej). Jednak zaraz obaj dochodzą do wniosku, że w żaden sposób nie można porównywać ich możliwości rozwoju tenisowych umiejętności. Dodajmy jedynie, że mieszkający w Hanowerze Klaus regularnie występuje w zespole ligowym TV Barsinghausen, z którym zdobył nawet halowe mistrzostwo północnych Niemiec. - O sobie mogę powiedzieć, że jestem jedynie zawodnikiem niedzielnym. Ze względu na pracę nie mam takich możliwości treningu. A na Madagaskarze dużą popularnością cieszą się także: jazda konna, gra w bule i siatkówka - opowiada Zbigniew Kasprzyk (na zdjęciu po lewej).

Obaj panowie bardzo dawno, bo 18 i 17 lat temu, wyjechali z kraju ojczystego. Dziś nie żałują decyzji o pozostaniu na obczyźnie. - Na pewno na Madagaskar nie trafiłem jak na zesłanie - żartuje Kasprzyk. - Przyjechałem na tę wyspę jako ekspert EVO, specjalnej komórki ONZ do spraw wyżywienia. Dokładnie rzecz biorąc, zostałem szefem projektu pomocy przy tworzeniu struktur rybołóstwa - mówi mieszkaniec Madagaskaru.

Z czasem założył swoją firmę zajmującą się wyławianiem tarlaków krewtek. Dziś jest szanowanym biznesmenem. - Ale jeszcze nie gubernatorem wyspy - zastrzega żartem.
Sukces zawodowy w znacznie bliższych nam Niemczech osiągnął Tadeusz Klaus. Jest jednym z najlepszych specjalistów w firmie konsktrukcyjnej TBS Szramka w Hanowerze. - Właśnie obchodzę piętnastolecie pracy w tej firmie - chwali się pan Tadeusz.

A jak Polska jest postrzegana w obu krajach? Nasi rozmówcy, rzecz jasna, mają zupełnie odmienną opinię na ten temat, bo i mieszkają w krajach o różnych kulturach. - Może zaskoczę pana, ale nie można powiedzieć, że na Madagaskarze nie słyszeli o Polsce. Pewnie jednak nasz kraj jest dla mieszkańców tej wyspy równie egzotyczny, jak Madagskar dla Polaków - twierdzi Kasprzyk.

Najbardziej popularnymi postaciami z Polski wśród elity Madagskaru są papież Jan Paweł II, Lech Wałęsa oraz... Zbigniew Boniek, Grzegorz Lato i Włodzimerz Lubański. Nie brak również ludzi zakochanych w muzyce Szopena. - Polacy na pewno nie są dyskryminowani na wyspie. Gdy staję do biznesowego przetargu, jestem traktowany na równi z miejscowymi, czy też francuskimi firmami - twierdzi polonus z wyspy położonej poniżej równika.

Inaczej sprawa wygląda z podejściem Niemców do Polaków miejszkających za Odrą. - Mówiąc delikatnie, jest z tym różnie. Najważniejsze, że chcą u nas inwestować, czego przykładami są fabryki samochodów w Gliwicach i Poznaniu - konstatuje gość z Hanoweru.

Obaj tenisiści nie ukrywają, że wraz ze swymi rodzinami przez lata wrośli w swe środowiska, ale nie wykluczają też możliwości powrotu do kraju ojczystego. Na razie są zadowoleni z tego, co osiągęli na obczyźnie. Zarówno Kapsrzyk, jak i Klaus, są szanowanymi postaciami. Na Madagaskarze i w Hanowerze, ciężką pracą zdobyli szacunek i uznanie rdzennych mieszkańców. Nie zapomnieli jednak o Polsce. - Przede wszystkim mówimy w domach po polsku. Moje latorośle chodzą jednak do szkoły francuskiej i pewne rzeczy jest im łatwiej powiedzieć w tym języku - zdradza pan Zbigniew. - Mamy paszporty niemieckie i dla rdzennych Niemców chyba na zawsze pozostaniemy Polakmi. My się jednak nie wstydzimy swojej polskości. Zresztą w domu mówimy po polsku, bo i w naszym języku jest się łatwiej kłócić - żartuje na zakończenie pan Tadeusz.

Krystian Gojtowski

----------

Turniej mężczyzn

Fazę ćwierćfinałów osiągnęli już zawodnicy rywalizujący w kategorii open XIII Światowego Turnieju Tenisowego Polonii, rozgrywanego na kortach Sopockiego Klubu Tenisowego. Dużą niespodzianką jest porażka w drugiej rundzie Mariusza Czerkawskiego z Pawłem Malskim z Berlina 6:0, 2:6, 4:6. Po dwóch pojedynkach grający z numerem pierwszym Wojciech Fibak ma na koncie dwa stracone gemy.

Zgodnie z zapowiedziami, reprezentujący Monako Fibak nie lekceważył rywali. Demonstrując wiele efektownych zagrań wygrywał pierwsze sety do zera, a w drugich, zarówno Andrzejowi Moesowi ze Szwjacarii, jak i Stefanowi Rykowskiemu ze Szwecji, oddał zaledwie po gemie. Znacznie bardziej szczodry dla rywala był Mariusz Czerkawski. Hokeista New York Islanders wygrał pierwszego seta gładko do zera i nic nie zapowiadało, że w kolejnej partii może mieć kłopoty. Rywal z Niemiec wyczuł jednak kort, a tym bardziej znanego przeciwnika i po ciężkiej walce wydarł 29-letniemu Czerkawskiemu dwa sety. - Nie martwię się, bo to tylko zabawa. Przecież nie żyję z tenisa, tylko z gry w hokeja. Przynajmniej teraz będę miał więcej wolnego czasu - mówi hokeista.

Do ćwierćfinału awansował także faworyzowany Tomasz de Larzac z Kanady, który odprawił nieźle grającego Pawła Matyska z High School w Los Angeles.

Grubo ponad dwie godziny na korcie spędzili Marcin Jezierski z An der Ruhr i Alexander Foxenius z Goeteborga walczący o półfinał kategorii do 30 lat. Wygrał zawodnik grający na co dzień w niemieckim zespole ligowym KMTC Muhlen 6:0, 5:7, 6:1, ale ile się przy tym... Mało tego, nie brakowało nawet rzutów rakietą w siatkę. Po zwycięstwie Jezierski był już dla wszystkich nadzwyczaj milutki. - Po tym jak rywal wyrównał w setach, przestraszyłem się, że może się powtórzyć sytuacja z turnieju w kategorii open, gdzie po wygraniu pierwszej partii przegrałem mecz z Czechem Dudzikiem. Stąd te nerwy - tłumaczy 19-letni Jezierski.

O cztery lata starszy od niego Alexander Foxenius przyczyn porażki doszukiwał się w działaniach pozasportowych. - Nie mam kondycji, gdyż piję za dużo piwa. Średnio wypijam cztery puszki dziennie - wyjaśnia bez ogródek agent ubezpieczeniowy z Goeteborga.

Pierwszym finalistą w kategorii powyżej 50 lat został Zdzisław Milżyński z Essen, który pewnie pokonał Grzegorza Szczepańskiego 6:3, 6:4. W drugim półfinale spotka się, jak niemal co roku, para przyjaciół: Tadeusz Klaus i Zbigniew Kasprzyk (stracił w turnieju tylko jednego gema).

Krystian Gojtowski

-----------

Turniej kobiet

Jako pierwsza tytuł mistrzowski XIII Światowego Turnieju Tenisowego Polonii na kortach SKT zdobyła Urszula Święcicka z Anglii, która w ostatnim pojedynku (grano systemem grupowym) kategorii powyżej 55 lat pokonała Iwonę Kupłais z Łotwy 6:0, 6:2.

Najważniejszy mecz tej grupy trwał ledwie 42 minuty, a Iwona Kupłais nie była zaskoczona takim obrotem sprawy. - Przegrywam z nią bardzo często, więc nie widziałam szansy, by właśnie dzisiaj znaleźć na rywalkę sposób - mówi Łotyszka. Bardzo niekorzystny wynik znalazł swe usprawiedliwienie. - Czy to ważne, że zdobędę dwa lub osiem gemów. Porażka jest zawsze porażką, a ja nie mam w zwyczaju biegać po korcie do upadłego - twierdzi Kupłais. Zajęcie przez Łotyszkę z Rygi drugiego miejsca jest dla niej największym sukcesem w historii dwunastu startów w sopockim turnieju (wspólnie z Teddym Krawczykiem dzierży palmę pierwszeństwa pod względem liczby startów w tej imprezie).

Również rywalka nie była zaskoczona wysokim zwycięstwem. Sukces Angielki jest wstępem do zapowiadanego przez nią rychłego powrotu do kraju ojczystego po 33 latach pobytu na obczyźnie. W tym czasie aż przez 27 lat prowadziła Teatr Polski w Londynie. - Zawsze mówiłam, że kiedyś wrócę do Polski. Teraz nadszedł taki moment. Zamierzam mieszkać w Warszawie i w Sopocie. Czuję się jednak bardziej sopocianką, gdyż tutaj się wychowałam, a w Gdańsku skończyłam gimnazjum - opowiada zwyciężczyni.

Faworytką rywalizacji najmłodszych pań (do lat 40) jest 21-letnia Katarzyna Finkowska, która broni w Sopocie tytułów zdobytych przed dwoma laty w grze pojedynczej i podwójnej. - Nie ukrywam, że pewne umiejętności tenisowe posiadam. Od 13 do 19 roku życia trenowałam w warszawskiej Merze i mam w kolekcji kilka medali mistrzostw Polski - mówi uczennica collegu w Beaumont w stanie Teksas. W swym pierwszym meczu Finkowska rozgromiła Ewę Ptaszyńską z Australii 6:0, 6:1. Mało tego, pani Kasia stanęła także do rywalizacji w kategorii open, gdzie w pierwszej rundzie ograła... Marcina Gronowskiego (także USA) aż 6:2, 6:1. Urodziwa tenisistka ma wszelkie dane, by awansować do ćwierćfinału, gdyż jej kolejnym przeciwnikiem będzie piwosz ze Szwecji, Alexander Foxenius.

Finalistkami grupy powyżej 40 lat zostały: startująca po raz pierwszy w Sopocie Dunka Małgorzata Nielsen oraz Niemka Dorota Foks. Obie panie w drodze do finału nie straciły ani jednego seta.

Kryst.

----------

Koszykówka

Koszykarze Polonii Wilno wyrastają na głównego faworyta X Światowych Igrzysk Polonijnych. W swym czwartym meczu polonusi z Wilna nie dali szans zespołowi z Święcian, wygrywając 70:51 (22:22, 17:6, 17:5, 14:18).

POLONIA: A. Olenkowicz 32, Klimaszewski 19, Podgaiski 10, Sienkiewicz 4, S. Olenkowicz 3, Babrauskas 2, Konecki, Błażewicz, Grzybowski.

ŚWIĘCIANY: Zenkiewicz 16, Razmys 13, Bitin 10, Guiga 9, Wytkowski 3, Beperszcz, Podwoiski.

Wyrównany przebieg miała jedynie pierwsza kwarta meczu rozgrywanego w nowoczesnej hali im. 100-lecia Sopotu. Później dzięki znakomitej skuteczności Andrzeja Olenkowicza goście z Wilna uzyskali bezpieczną przewagę. Było to ich czwarte kolejne zwycięstwo. Na pozycję wicelidera awansował Sokół Grodno po zwycięstwie nad rywalami z Dyneburga 83:69 (26:15, 18:19, 22:18, 17:17). Najlepszym graczem w drużynie zwycięzców był Trejgo.

SOKÓŁ: Trejgo 16, Dudzek 9, Kosko 7, Iwaszkiewicz 6, Zimincki, Guiniuk.

DYNEBURG: Kezik 15, Jegorow 12, Donik 12, Parums 10,n Ruskuł 7, Andrzejewski 5, Naumow 3, Woronko 3, Łapkowski 2.

W innnym meczu: Monachium - Tomsk 71:20 (19:11, 15:7, 22:2, 15:0!).

1. Wilno 8 350-224 4 0
2. Grodno 8 427-348 3 2
3. Święciany 7 291-249 3 1
4. Dyneburg 6 346-261 2 2
5. Monachium 6 251-267 2 2
6. Soleczniki 5 292-324 1 3
7. Tomsk 5 189-473 0 5

----------

Na rowerze

Wczoraj rywalizowali także kolarze górscy, którzy mieli do pokonania bardzo trudną trasę wytyczoną wokół stadionu Sopockiego Klubu Lekkoatletycznego. Najtrudniejszym punktem trasy był wjazd na Zajęcze Wzgórze, najwyższe wzniesienie w okolicach Sopotu. Zawodnicy startujący w kategorii 20 lat i młodsi mieli do pokonania trzy pętle po 4650 metrów każda, a kolarze z grup wiekowych 21-45 lat oraz 46 lat i starsi - po cztery pętle o identycznej długości.
Wśród najmłodszych zwyciężył 19-letni Mikołaj Chewuk z Grodna, w kategorii 21-45 lat - Rene Sikora z Czech, a wśród najstarszych triumfował inny czeski kolarz, Bronisław Kabot.

-----------

Przy piłce

Mecze ćwierćfinałowe rozgrywali piłkarze. Do 1/2 finału awansowała Polonia Wilno po zwycięstwie na Sokołem Lida 3:1 (A. Rudzieniak, W. Rudzieniak, Borelka - Więcka). Do najlepszej czwórki awans wywalczyli także piłkarze Ceramica Wiedeń, którzy pokonali Zaolzie Czechy 2:1 (Brożek dwie - Szlauer). W tym ostatnim meczu sędzia obdarował obie drużyny czterma czerwonymi i 14 żółtymi kartonikami.

Kryst.



Opinie

Walczymy z przemocą słowną

Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Twoja opinia

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »