Wiadomości

stat

Pękł lód. Gdynianin nie pobiegnie w polarnym maratonie

Piotr Suchenia już był w samolocie, który miał wylądować na Biegunie Północnym. Musiał jednak zawrócić, gdyż nie miał możliwości wylądowania. Gdynianin wraca do kraju.
Piotr Suchenia już był w samolocie, który miał wylądować na Biegunie Północnym. Musiał jednak zawrócić, gdyż nie miał możliwości wylądowania. Gdynianin wraca do kraju. fot. facebook

Piotr Suchenia nie pobiegnie w tym roku w najzimniejszym maratonie świata. Zawody North Pole Marathon nie wystartowały ani w pierwotnym terminie 9 kwietnia, ani podczas kolejnych prób 12 i 14 kwietnia. Pęknięcia lodu na pasie startowym w bazie Barneo uniemożliwiły wylądowanie na Biegunie Północnym wszystkim uczestnikom. - Wracam do domu. Czy maraton się odbędzie? Myślę że tak, tylko nikt nie wie kiedy - poinformował gdynianin.



Pierwotnie Piotr Suchenia w zawodach North Pole Marathon miał wystartować 9 kwietnia. Gdynianin chciał zostać czwartym Polakiem, który ukończy najzimniejszy maraton świata i pierwszym który stanie na podium imprezy, której uczestnicy biegną po krach pływających po Oceanie Arktycznym.

GDYNIANIN W NAJZIMNIEJSZYM MARATONIE ŚWIATA

Organizatorom postawiły się jednak siły natury. Najpierw bieg przełożono o 3 dni, następnie rozważano jego przełożenie o kolejny tydzień lub odwołanie. Ostatecznie podjęto decyzję, że zawody odbędą się w czwartek.

Suchenia rozważał wycofanie się ze startu w tym roku i powrót do Polski. To dlatego, iż przerastały go koszta pobytu w Norwegii i oczekiwania na ostateczny termin startu. W czwartek znalazł się jednak na pokładzie samolotu, który miał wylądować na pasie startowym bazy polarnej Barneo. Pierwszy transport dotarł do celu, ale drugi, w którym znalazł się Suchenia, musiał zawrócić.

POLARNY MARATON SIĘ OPÓŹNIA. SUCHENIA CZEKA NA START

- Sytuacja bez precedensu. Piloci starali się żebyśmy wylądowali, ale okazało się, że w pasie startowym i to na jego środku zrobiła się wielka wyrwa i niemożliwe jest ani wystartowanie z niego, ani wylądowanie na nim. Wracamy na lotnisko. Szczęście w nieszczęściu, bo miałem lecieć pierwszym lotem. Ta ekipa została na Barnego i teraz są w czarnej, a raczej białej... nieciekawej sytuacji. Utknęli i nie wiadomo kiedy ich podejmą. Chyba sobie nie pobiegam. Z siłą natury się nie wygra. Wracam do ojczyzny, życie - wyjaśnił za pośrednictwem Facebooka Suchenia.
Nie wiadomo jeszcze czy maraton odbędzie się jeszcze w kwietniu. Jeśli tak, na pewno bez Sucheni, który swój cel musi przełożyć przynajmniej na następny rok.
Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (4)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane