• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Puchar Polski - niespodzianki nie było.

30 maja 2001 (artykuł sprzed 21 lat) 
Opinie (1)
Nie było niespodzianki w Gdańsku. W meczu o awans do turnieju finałowego Pucharu Polski, który 8 i 9 czerwca odbędzie się w Elblągu, miejscowe piłkarki ręczne Naty AZS AWF przegrały z Monteksem Lublin 23:29 (15:14). Gwiazdą pojedynku była Izabela Czapko, która na listę strzelczyń wpisała się aż 14 razy.

Siedem spośród dziesięciu lublinianek, które posłał wczoraj do boju Andrzej Drużkowski, miało prawo być zmęczonych po meczach barażowych Polska - Hiszpania. I Montex rozpoczął, tak jakby liczył na taryfę ulgową. Jednak już pierwsze akcje gospodyń pokazały, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Agnieszka Truszyńska, a po chwili Monika Puczek wyprowadziły Natę na 2:0. Po raz pierwszy otrzymaliśmy sygnał, że to bedzie dzień Izabeli Czapko. Była zawodniczka EB Startu zdobyła trzy kolejne bramki, wyprowadzając swój zespół na 3:2. Gdańszczanki nie dały za wygraną. Nie speszyła ich nawet kontuzja kolana, której w 3 minucie w wyniku starcia z Moniką Marzec nabawiła się kołowa, Beata Orzeszka. Miejscowe, dobrze dyrygowane przez Truszyńską, szarpnęły raz jeszcze. W 17. minucie ich przewaga - po kolejnym trafieniu Puczek - wzrosła do największych rozmiarów (10:7). Lublinianki potrzebowały pięciu minut, aby zniwelować te straty. Po rzucie Dagmary Kowalskiej mieliśmy znowu remis - 11:11.
Przez kolejny kwadrans (nie wliczając w to przerwy) żadnej z drużyn nie udało się uzyskać dominacji. Po raz ostatni stan równowagi pojawił się na tablicy świetlnej, gdy na 17:17 skuteczną akcją popisała się Karolina Tomaszewicz. Gdańszczanki zaczęły popełniać coraz więcej błędów, co było zapewne wynikiem zmęczenia, ale też chyba nie do końca wierzyły, że tak utytułowanego rywala można pokonać. Inna rzecz, że trzeba było, lublinianki wrzuciły piąty bieg i stopniowo zaczęły "odjeżdżać". Początek końca miał miejsce między 36 a 39 minutą, gdy Czapko, Wioletta Luberecka i Renata Żukiel poprawiły wynik na 20:17.
Po spotkaniu trener Drużkowski nie ukrywał, że jego podopieczne są zmęczone sezonem i w Gdańsku nie szafowały siłami. - Wygraliśmy tyle, ile było trzeba - któtko stwierdził.
Z kolei Jerzym Cieplińskim targały sprzeczności. Trener akademiczek był zadowolony z postawy swoich podopiecznych, które skapitulowały dopiero przed doświadczeniem rywalek, ale martwiła go kontuzja Orzeszki.

Nata AZS AWF Gdańsk - Montex Lublin 23:29 (15:14)

Nata: Piłatowska, Sadowska - Truszyńska 6, Tomaszewicz 1, Orzeszka 3, Puczek 9, Golińska 2, Kapelusiak, Piątkowska 1, Tiesler 3, Kapała, Madler 1.

Montex: Pabich, Chemicz - Luberecka 6, Włodek 1, Czarniecka, Czapko 14, Kowalska 3, Marzec 3, Żukiel 2, Wolska.

jag.



Głos Wybrzeża

Opinie (1)

  • Drużkowski łże!

    Rozluźnienie sezonem? bzdura.. Widać było, że Montex gra na maksa... tego typu teksty zabijają istotę i ducha sportu. A tak nawiasem, AZS miał dużo cięższy sezon. Podniecanie się pucharem Monteksu nie ma sensu, był to \"puchar pocieszenia\" z \"Ligi Mistrzów\" odpadły w przedbiegach. Jak jest każdy widzi.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE