Wiadomości

stat

TKKF - likwidacja jest nieuchronna?

W trzeciej dekadzie września żywota dokona Zarząd Wojewódzki Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej w Gdańsku. Nadzwyczajny zjazd delegatów podpisze akt "zgonu". Agonia rozpoczęła się z początkiem roku, a w lipcu nie było już nawet pieniędzy, aby utrzymać dwa etaty oraz zapłacić za wynajem dwóch pomieszczeń w siedzibie Rady Okręgowych Związków Sportowych! Urząd Marszałkowski stoi na stanowisku, że finansować będzie tylko konkretne akcje sportowo-rekreacyjne, a nie administrację.

- Z przykrością muszę stwierdzić, że organizacja, która przez prawie 45 lat istnienia była i jest wiodącą w upowszechnianiu sportu i rekreacji na terenie województwa kończy swoją działalność. (...) Ze względu na brak skutecznej pomocy ze strony terytorialnych władz samorządowych pozostawiono jednostki organizacyjne i około 5000 członków TKKF bez merytorycznej i finansowej pomocy - informację tej treści przesłał Hans Bernard Szyc, prezes Zarządu Wojewódzkiego TKKF w Gdańsku, do Jana Zarębskiego, marszałka województwa pomorskiego.

Brak zarządu na szczeblu województwa pozbawia ogniska przede wszystkim pomocy w zakresie księgowości. Każde z nich musi przejąć na swe barki wydatki z tym związane. Dlatego ogniska gwałtownie protestują.

- Nie byliśmy nigdy tak źle traktowani przez władze terytorialne. Ognisko nasze zrzesza osoby niezamożne, których odpłatność za ćwiczenia zmusza do rezygnacji z zajęć. A do tego prowadzi likwidacja scentralizowanej księgowości - uważa Krystyna Miłowska, prezes Ogniska TKKF Gdynianka.

- Nasi członkowie są wolontariuszami i nie stać nas na zatrudnienie osób kompetentnych do prowadzenia księgowości, biura oraz śledzenia przepisów i zarządzeń związanych z naszą działalnością. Konsekwencją podjętej decyzji będzie wzrost kosztów działaności, które mogą doprowadzić nawet do ogłoszenia upadłości - dodaje Gerard Wyszecki, prezes Ogniska TKKF Doker przy Zarządzie Morskiego Portu Gdynia.

Podobne tony dochodzą z Ogniska Dębinki w Gdańsku. Prezes Edward Lazarski i sekretarz Janusz Machowiak nie mają wątpliwości: - Z dużym niepokojem obserwujemy destrukcyjne działania Urzędu Marszałkowskiego w odniesieniu do ZW TKKF. Pozbawienie nas pomocy zarządu spowoduje spowolnienie dotychczasowej działalności, a może w niedalekiej przyszłości całkowite jej zaniechanie.

Z pierwszych reakcji Urzędu Marszałkowskiego wynika, że nie ugnie się on pod wpływem tych ostrych recenzji.
- Od dwóch lat zwracaliśmy zarządowi TKKF uwagę, że nasze dotacje wykorzystuje wyłącznie na działania administracyjne. Tymczasem możemy przeznaczyć je jedynie na działania merytoryczne na gruncie sportowym. Dlatego, gdy nasz budżet został okrojony o 43 procent, cięć dokonywaliśmy w taki sposób, aby uchronić przede wszystkim akcje przeznaczone dla dzieci i młodzieży. Uważamy, że biuro TKKF powinien utrzymywać za własne pieniądze - wyjaśnia Maciej Kowalczuk, główny specjalista ds. sportu w UM w Gdańsku.

Od 1 lipca, kiedy to archiwa TKKF przeniesiono do Ogniska TKKF Stoczniowiec, zarząd wojewódzki istnieje tylko na papierze. Jeśli obie strony sporu utrzymają swe stanowiska, a nic nie wskazuje, aby było inaczej, to likwidacja jest nieuchronna. Ogniska powinny więc nawiązać pomiędzy sobą ścisłą współpracę i dla wspólnych potrzeb wynająć obsługę administracyjno-prawną. Natomiast o pieniądze do Urzędu Marszałkowskiego każde z nich będzie musiało wnioskować oddzielnie.

- Być może w przyszłym roku zostaniemy zalani wnioskami o datacje od poszczególnych ognisk. Liczymy się z tym. Zresztą już teraz niektóre z nich występowały do nas bezpośrednio - przyznaje Maciej Kowalczuk.

Jacek Główczyński



Opinie

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane