fot. Piotr Pędziszewski/Trojmiasto.pl
Działaczom Atomu Trefla udało się przekonać reprezentantki Niemiec, aby poleciały z zespołem do Baku.
Atom Trefl w ekspresowym tempie nie znalazł pieniędzy, ale działaczom jeszcze raz udało się przekonać Małgorzatę Kożuch i Corinę Ssuschke-Voigt. Reprezentantki Niemiec, które w Sopocie wynagrodzenia nie otrzymały od października, wyruszyły do Baku. W meczu rewanżowym 1/8 finału Ligi Mistrzyń Alessandro Chiappini do dyspozycji będzie miał jedenaście siatkarek. Dorota Świeniewicz, która zrezygnowała w poniedziałek, ma zostać uroczyście pożegnana na jednym z najbliższych meczów w Ergo Arenie.
Włoski szkoleniowiec z pewnością odetchnął z ulgą, gdy w porannych ciemnościach zobaczył Kożuch i Ssuschke-Voigt. Zbiórkę sopociankom przed wylotem na mecz Ligi Mistrzyń wyznaczono już dziś o godzinie 6.00 rano. Do celu, czyli do Baku nasza drużyna dotrze dopiero po północy, gdyż po starcie z Gdańska w planie były międzylądowania w Warszawie i w Moskwie.
Reprezentantki Niemiec, które w niedzielę na znak protestu przeciwko zaległościom finansowym nie wyszły do gry (czytaj więcej), udało się przekonać do dalszych występów w Atomie Treflu, choć na razie żadnych pieniędzy nie otrzymały.
Klub czeka na zaległe transze z PGE, choć nowe władze za zwłokę nie obwiniają sponsora tytularnego sponsora, a poprzednie... władze klubu. Z tego źródła pieniędzy ponoć nie ma już od grudnia. Gdy tylko nadejdą, mają trafić do reprezentantek Niemiec oraz Megan Hodge i Alishy Glass, które za grę w Sopocie nie zarobiły jeszcze ani złotówki.
-Nie chcemy, aby dzielono drużynę na Polki i zagraniczne siatkarki, gdyż zaległości są wobec każdej zawodniczki - podkreśla Izabela Bełcik, kapitan zespołu.
Szczęściem w nieszczęściu finansowym Atomu Trefla jest zbliżający się turniej olimpijski i kwalifikacje do niego. Siatkarki, które chcą wystąpić w Londynie, raczej nie mogą sobie pozwolić na przedwczesne skończenie sezonu. Hodge i Glass z reprezentacją USA wywalczyły już awans na igrzyska, a Kożuch i Sssuschke-Voigt, podobnie jak reprezentacja Polski, o kwalifikację walczyć będą w maju w Stambule.
Obecnie rozwiązanie umowy nawet z winy klubu skutkuje tym, że zawodniczka musi udać się na przedwczesne wakacje, bo w Europie okna transferowe we wszystkich ligach są już zamknięte. Dlatego, jeśli sopocki klub nie zbankrutuje zupełnie, a na to mimo wszystko się nie zanosi, póki umowy nie zerwał sponsor strategiczny, to jest szansa, że rozgrywki ukończy w obecnym składzie.
ZOBACZ OBECNĄ KADRĘ ATOMU TREFLA
W klubie pozostało 12 zawodniczek, a do Baku ruszyło 11, gdyż było już za późno, aby wyrobić wizę dla Doroty Wilk. Wcześniej założono bowiem, że na mecz z Rabitą pojedzie kadra z Dorotą Świeniewicz. Rutynowana przyjmująca wczoraj jednak zdecydowała się opuścić klub (czytaj więcej).
W związku z wcześniejszymi decyzjami wizowymi Grzegorz Zięba, dyrektor sportowy Atomu Trefla, próbował namówić Świeniewicz, aby jeszcze poleciała do Baku, ale nic nie wskórał. Dorota ma być uroczyście pożegna podczas jednego z najbliższych meczów w Ergo Arenie, a jej absencja nie powinna ściągnąć na sopocki klub kary.
W Lidze Mistrzyń grzywna grozi tym zespołom, które do meczu nie wystawią pełnej "12". Jednak tłumaczenie, że 12. zawodniczka nie stawiła się jedynie z powodu kłopotów wizowych, powinno przekonać decydentów z CEV, aby sankcje nie zostały nałożone.
Przypomnijmy, że po wygranej w Ergo Arenie 3:1 w ostatnią środę (przeczytaj relację ) Atom Trefl jest w dobrej pozycji wyjściowej w walce o awans do najlepszej "8" kontynentu. Sopocianki znajdą się w tym gronie, jeśli wygrają w Baku mecz lub w przypadku porażki w rewanżu, będą potrafiły zwyciężyć w tzw. złotym secie.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.