Wiadomości

300 osób poszło z listonoszami

KL Lechia Gdańsk


Bogusław Barbuziński i Bogdan Morawski w strojach listonoszy poprowadzili prolog 50. Puchary Poczty Polskiej. Na zaproszenie Klubu Lekkoatletycznego Lechia Gdańsk pozytywnie odpowiedziało około 300 osób.



Po raz trzeci KL Lechia zaprosił miłośników sportu do ogólnodostępnego chodu. By wziąć udział w "Chodzie z Listonoszem" nie trzeba było płacić wpisowego. Każdy uczestnik otrzymywał za darmo pamiątkową koszulkę, a na mecie pakiet regeneracyjny.

- Chód nie cieszy się jeszcze taką popularnością jak bieganie, ale trzeba być konsekwentnym, z roku na rok budować frekwencję. Wystartowała podobna liczba osób jak przed rokiem. Po cichu liczyłem na więcej. Jednak nadal zamierzamy budować markę tej imprezy, bo widać, że ten start sprawia radość uczestnikom - podkreśla Stanisław Lange, dyrektor Klubu Lekkoatletycznego Lechia, który był starterem w prologu 50. Puchary Poczty Polskiej.
Ze startu uczestników wyprowadzili Bogusław Barburzyński i na co dzień mieszkający we Francji, Bogdan Morawski. Byli oni przebrani w stroje listonoszy.

- Po raz kolejny mam przyjemność otwierać tę imprezę. Tym razem w towarzystwie wychowanka Konradii Gdańsk, czyli klubu, który w przednich latach organizował te zawody. Nasz klan Barbuziński tradycyjnie też jest tutaj licznie reprezentowany. Poza mną startują dwaj bracia, w tym jeden mieszkający na co dzień w Danii. Ja w tych zawodach biorę udział od 1978 roku - przypomina Bogusław Barbuziński.
Około 300 osób spróbowało sił w chodzie sportowym.
Około 300 osób spróbowało sił w chodzie sportowym. fot. Maciej Czarniak/trojmiasto.pl


Ta rodzinnie wpisywała się idealnie w scenerię prologu. Wiele było bowiem także innych rodzin, w tym z małymi dziećmi. Z oferty marszu na 800 metrów skorzystali zresztą także biegacze.

- To mój 40. start w tym roku, ale pierwszy w chodzie. Zabrałem ze sobą dwóch synów - podkreśla Antoni Cichończuk, wielokrotny medalista mistrzostw świata weteranów w maratonie.
Trasę liczącą 800 metrów każdy pokonywał własnym tempem. Nie był mierzony czas, nie sporządzano klasyfikacji, ani nie wyłaniano najlepszych. Zwycięzcami byli ci, którzy zdecydowali się na start. Wśród wszystkich uczestników rozlosowano także nagrody.

Opinie (3) 2 zablokowane

  • fajna imprezka

    • 4 3

  • Listonosze Poczty Polskiej?

    To oni jeszcze żyją? Myślałam, że z głodu umarli przez kochaną dyrekcję.

    • 5 1

  • 0:31 Prawdziwy zawodnik nie jakiś podrabianiec!!!!

    A mina tej Pani za nim - bezcenna

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane