• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

W IV lidze

star.
26 marca 2002 (artykuł sprzed 20 lat) 
Opinie (1)
Unia odrobiła do Cartusii kolejne trzy punkty. Z dziesięciu została połowa. Tym razem było to łatwiejsze, ponieważ lider nie grał z powodu śnieżycy, która przeszła nad Kartuzami. Jednak liczby nie kłamią. A kibice IV ligi mają dodatkowy element emocji. Czy zespół Andrzeja Busslera pokona lęborczyków?

Wicelider został nastraszony w Ustce. Do przerwy było 1:0 dla gospodarzy po strzale Mirosława Iwana z rzutu wolnego z prawie 40 m. Niesiona wiatrem piłka zmyliła Piotra Opuszewicza, który jeszcze poślizgnął się. Notabene, grający trener Jantara także drugiego gola, już w samej końcówce, zdobył po rozegraniu wolnego i uderzeniu sprzed linii "16". Niespodzianki jednak nie było. W tzw. międzyczasie uniści zdobyli trzy bramki, jedną nawet w osłabieniu, po wykluczeniu Bartłomieja Dzwonkowskiego (dwie żółte kartki), któremu arbiter zarzucił wymuszanie "jedenastki". Na dniach - albowiem rynek transferowy zostanie zamknięty 31 marca - ma się wyjaśnić, czy wzmocni Unię Tomasz Borkowski. Wszystko zależy od... księgowej Lechii-Polonii.

Jantar pozostaje w strefie spadkowej, ale z pewnością humor poprawia mu rychłe wykluczenie rezerw L-P. Dzięki temu zyska trzy punkty, ponieważ wyniki meczów z udziałem biało-zielonych zostaną anulowane. A tylko Jantar przegrał z gdańszczanami. Zaprotestował przeciwko temu Jarosław Kotas, grający menedżer Wierzycy: "Tylko w Polsce jest możliwe, aby nagradzać kogoś za słabość. Jeśli w Gdańsku ta śmieszna drużyna faktycznie poszła w rozsypkę, to niech jej następni przeciwnicy otrzymają walkowery. Tymczasem wszystkim zabierze się punkty, oprócz Jantara, który jesienią jako jedyny przegrał z "cieniasiami".

Gdy tak się już stanie, pod kreskę spadnie właśnie klub ze Starogardu. Akurat w sobotę wyrwał się stamtąd po dramatycznym spotkaniu z Radunią. Do 80 min goście prowadzili 2:0! Kwadrans wcześniej wszedł na boisko 20-letni Piotr Wiśniewski, jeden z najbardziej utalentowanych napastników na tym szczeblu. I zdążył popisać się hat-trickiem. Zwycięski gol padł w doliczonym czasie. Kotas cieszył się, że Wierzyca zagrała po niemiecku. Andrzej Zgutczyński upatrywał przyczyn tak nagłego zwrotu w postawie swoich podopiecznych: "Zaczęli się bronić, stanęli we własnym polu karnym i to musiało się tak skończyć." Uczestnika mundialu w Meksyku poprosiliśmy przy okazji o ocenę postawy dawnego kolegi z Bałtyku, Andrzeja Goleckiego, który prowadzi starogardzian. - Sam po sobie wiem, że łączenie tych funkcji utrudnia ocenę wydarzeń. To oczywiste, iż Andrzej potrafi zagrać piłkę, jak nikt inny w drużynie i że prawdopodobnie gra z konieczności, jednak Wierzyca poradziłaby sobie także wtedy, gdyby stał, jak ja, za linią boczną. W IV lidze istotna jest kwestia siły.

Strefa spadkowa rozszerza się. Praktycznie zagrożona jest połowa ligowców, a każdy z nich trzyma kciuki za nasze kluby III ligi. Spadek Lechii-Polonii, Gryfa, Kaszubii bądź Chojniczanki (odpukać) spowoduje lawinę. Wątpimy w to, że uratuje się cały kwartet. Walka więc będzie ostra.
Głos Wybrzeżastar.

Opinie (1) 3 zablokowane

  • http://lechiapolonia.w.interia.pl

    Zapraszam na ciekawą stronę.

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Trójmiejskie drużyny

Relacje LIVE