Wiadomości

stat

KSW 49. Gala nokautów w Ergo Arenie. Materla i Kaszubowski pokonani

Rewanż w wykonaniu Michała Materli nie został dokonany. Scott Askham pokonał Polaka po raz drugi i podczas gali KSW 49 zdobył pas wagi średniej.
Rewanż w wykonaniu Michała Materli nie został dokonany. Scott Askham pokonał Polaka po raz drugi i podczas gali KSW 49 zdobył pas wagi średniej. fot. KSW

W pojedynku wieczoru KSW 49 Michał Materla przegrał ze Scottem Askhamem po technicznym nokaucie. Jednym z głównych wydarzeń w Ergo Arenie była również spektakularna wygrana Roberto Soldicia, który powalił Krystiana Kaszubowskiego już w 1. rundzie. Natomiast debiutant Damian Grabowski wygrał przed czasem z Karolem Bedorfem. Poniżej zapis relacji, którą prowadziliśmy na żywo.



Zobacz bijatykę chuliganów przed galą walk KSW w Gdańsku



77,1 kg: Roberto Soldić - Krystian Kaszubowski (KO, 1. runda)



Roberto Soldić to mistrz KSW w wadze półśredniej. Nigdy nie został poddany. Wygrywał z Borysem Mańkowskim, Lewisem ongiemDricusem du Plessis. Gdyński wojownik, Krystian Kaszubowski w KSW zadebiutował w 2018 roku podczas gali nr 42. Wówczas to znokautował Christophera Henze. Jeszcze nigdy nie przegrał, a przygodę ze sportami walki zaczynał w wieku 16 lat od kickboxingu. Co ciekawe, pomiędzy walkami pracuje na pełen etat.

Rywale zaczęli od małej wymiany ciosów. Walka zakończyła się jednak już w pierwszej rundzie, gdy jeden z nich potężnie trafił w szczękę Kaszubowskiego. Zamroczony Polak znalazł się na macie, a sędzia natychmiast zakończył pojedynek. Chorwat tym samym zapewnił sobie kolejne zwycięstwo przez nokaut, a w sobotę zdobył pas wagi półśredniej.

83,9 kg: Michał Materla - Scott Askham (TKO, 3. runda)



Michał Materla to mistrz Polski w brazylijskim jiu-jitsu z 2006 roku oraz mistrz Polski ADCC z 2007 roku. W MMA walczy już 16 lat, a swoją przygodę rozpoczął od udziału w turnieju wagi średniej. w Jedną noc pokonał trzech rywali i wygrał. 4 razy udanie bronił pasa, ale w 2015 roku stracił go po przegranej z Mamedem Khalidovem. Scott Askham fenomenalnie zadebiutował na KSW 42. Błyskawicznie znokautował kopnięciami na korpus Materlę. Przez prawie trzy lata walczył dla UFC.

Pierwsza runda obu zawodników kosztowała wiele energii. Lepiej zaczął Materla, który prawym sierpowym powalił rywala na matę i w pozycji bocznej zaczął atakować głowę Askhama. Ten próbował uciec, ale bez skutku. Wyprowadzał za to ciosy łokciami w głowę i plecy Polaka. W drugich pięciu minutach lepiej zaczął z kolei Anglik. Pewny siebie wielokrotnie próbował atakować kolanem, a Polak zaczął ciężej oddychać. Role odwróciły się, gdy Materla trafił rywala w szczękę i ten znów stracił równowagę i nastąpiła szybka wymiana seria ciosów. Czara goryczy przelała się w trzeciej rundzie, gdy kolano Askhama w końcu czysto trafiło w szczękę Polaka. Ten od razu padł, a sędzia zakończył walkę. Anglik tym samym wygrał po raz drugi z Materlą, po czym odebrał pas wagi średniej.

- To była świetna walka, zabieram pas do domu. Zdawałem sobie sprawę, jakim wojownikiem jest Michał Materla, ale znałem też swoje atuty. Przeczekałem burzę i wiedziałem co dalej zrobić. Stałem, ale upadłem w pewnym momencie na mate. Wtedy dobrze wiedziałem, jak przebiegnie ta walka. Skończyłem ją przed końcem i bardzo się cieszę - mówił po walce Scott Askham.

Sprawdź relację z poprzedniej gali KSW w Ergo Arenie



120,2 kg: Karol Bedorf - Damian Grabowski (TKO, 2. runda)



Gdy Karol Bedorf szedł do KSW jego głównym celem było wygranie z Francisem Carmontem, bowiem rok wcześniej Francuz znokautował trenera Bedorfa, Piotra Bagińskiego. W 2013 roku pokonał Pawła Nastulę i wywalczył pas wagi ciężkiej KSW, a później obronił go 3 razy. Utracił go dopiero w 2013 roku, kiedy to przegrał z Fernando Rodriquesem Jr. na KSW 37. Dla Damiana Grabowskiego to debiut w tej federacji. Jest byłym zawodnikiem UFC, wielokrotnym mistrzem Polski, wicemistrzem świata i mistrzem Europy w brazylijskim jiu-jitsu.

Bardziej agresywnie zaczął Bedorf. Był klincz, kolano i wymiana ciosów. Wydawało się, że Grabowski był zmęczony i odpuścił. Ale tylko na chwilę, bo po niespodziewanie powalił rywala i zaczął okładać go kolejnymi ciosami. Bedorf zaczął uciekać do siatki i po chwili wstał. Przez większość drugiej partii Bedorf kontrolował przebieg walki, siedząc na Grabowskim w parterze. Popełnił jednak błąd i role się odwróciły. Grabowski wykonał serię uderzeń łokciem, a następnie zaczął przemiennie obijać głowę rywala, po czym sędzia zdecydował się zakończył walkę.

- Ciężko trenowałem i wiedziałem, że mój przeciwnik jest wielki, dlatego doskonale przygotowałem się. Mężczyzny nie poznaje się po tym jak zaczyna, a jak kończy. Zdawałem sobie sprawę, że Karol będzie kopał. Obaj byliśmy spoceni, udało się wyśliznąć i nie pozostało mi nic innego jak zakończenie walki. Dzięki Karol za walkę - mówił po wygranej Damian Grabowski.

74 kg: Artur Sowiński - Norman Parke (jednogłośną decyzją sędziów)



Artur Sowiński do dywizji piórkowej przeszedł w 2013 roku. Dwa lata później wywalczył tytuł mistrza w starciu z Kleberem Koike Erbstem. Pas stracił w walce z Marcinem Wrzoskiem podczas KSW 37. Jako jedyny Polak miał okazję walczyć z Conorem McGregorem. Panowie spotkali się w 2011 roku na gali Celtic Gladiator. Norman Parke 12 razy wygrywał przez poddania, z czego 4 przez nokaut. Przez 4 lata walczył w UFC i stoczył tam 9 walk. W ostatnim pojedynku pokonał Borysa Mańkowskiego.

Obaj panowie zaczęli od niskich kopnięć. Parke zapraszał Sowińskiego do parteru, ale nieskutecznie. Po kilku próbach "Kornik" jednak uległ i mimo, że był na dole, to niekoniecznie była to dla niego gorsza pozycja, bowiem cały czas kontrolował przebieg pojedynku i próbował się skręcić. Druga i trzecia partia szczególnie nie różniła się od tej pierwszej. Praktycznie do końca starcia, walka toczyła się w tej samej pozycji, choć Polak przyjmował już więcej ciosów. "Kornik" zaskoczył raz, gdy mocno uderzył przeciwnika kolanem. Po takim obrocie spraw sędziowie nie zastanawiali się zbyt długo, a Norman Parke mógł przypisać sobie kolejne zwycięstwo.

120,2 kg: Erko Jun - Akop Szostak (TKO, 1. runda)



Akop Szostak zadebiutował na KSW 45, ale walka z Jamie Sloanem skończyła się po 24 sekundach. To jeden z najpopularniejszym trenerów personalnych w Polsce, a w ostatniej walce znokautował Wojciecha Balejkę. Erko Jun specjalizuje się w kickboxingu i teakwondo. W swoim debiutanckim starciu w KSW 44 pokonał Tomasza Oświecińskiego.

Walka nie trwała długo, bo zaledwie 36 sekund. Szostak przyjął potężny cios na szczękę, po którym padł na matę, a Jun doskoczył do niego i dokonał dzieła zniszczenia. Sędzia nie miał wątpliwości i szybko zakończył to starcie.

Sprawdź jak zapowiadaliśmy galę KSW 44 w Ergo Arenie



93 kg: Martin Zawada - Thiago Silva (jednogłośną decyzją sędziów)



Martin Zawada w ringach i klatkach zasiada już 16 lat. 18 walk wygrywał przez techniczny nokaut. 23 ogólnie zwyciężał przed czasem. W swojej karierze pokonywał m.in. Łukasza Jurkowskiego, Krzysztofa Kułaka czy Jasona Jonesa. Thiago Silva stoczył 12 walk dla UFC, a 7 z nich wygrywał. Przed tą walką 14 pojedynków wygrywał przez nokauty, z czego 10 już w pierwszej rundzie.

Lepiej zaczął Brazylijczyk, który mocno trafił w lewą nogę Zawady. Obijał ją przez kolejną minutę i wydawało się, że do końca walki zostało niewiele. Polak jednak przeczekał najgorsze i wyprowadził mocny cios w szczękę rywala, który go ogłuszył. Następnie poszedł kolejny ruch, który powalił Brazylijczyka na matę. Widać było, że Silva odczuł potężne sierpy, bo przy próbie ataku sam się wywrócił.

Po gongu rozpoczynającym drugą rundę Zawada złapał wiatr w żagle i w pewnym momencie ponownie potężnie trafił rywala, jednak pomimo obitej twarzy i rozbitego łuku brwiowego Brazylijczyk stał na nogach. Wytrwał do końca drugiej partii, a chwila wypoczynku i złapanie oddechu przed trzecią pozwoliła mu na zaatakowanie. Zmęczony Polak amortyzował ciosy, ale czas działał na jego korzyść. Starcie zakończyło się w regulaminowym czasie, a sędziowie jednogłośnie jako wygranego wskazali Martina Zawadę.

61,2 kg: Antun Račić - Paweł Polityło (niejednogłośną decyzją sędziów)



Obaj panowie walczyli ze sobą już podczas KSW 40. Wówczas lepszy okazał się Chorwat, który wygrał po niejednogłośnej decyzji sędziów. Antun Račić wygrywał 13 razy przez poddania, a właśnie zaliczył serię 4 zwycięstw. Paweł Polityło żyje i trenuje w Dublinie. Jest mistrzem Irlandii ADCC oraz NAGA.

Racić próbował oddawać defensywę przy atakach Polaka. Obaj wymienili się w pierwszej fazie tej walki kolanami, a już później Polityło wciągał rywala do swojej gry. Potężnie trafił łokciem Chorwata, co postawiło go w lepszej pozycji przed drugą rundą. W niej zapłacił za swoją nonszalancję. Dwukrotnie przyjął ciosy w szczękę, a następnie przegrywał w parterze. Zmęczeni wyczekiwali końca tej partii, jednak czas działał na korzyść Racicia, który był zdecydowanie lepszej drugiej rundzie.

Chorwat do końca walki kontrował jej przebieg. Polak wystawiał się na lewe sierpowe, co rywal wykorzystał kilkukrotnie. Doświadczony Racic sprowadzał pojedynek na swoją korzyść, co przeważyło w głosowaniu sędziów, którzy uznali Chorwata zwycięzcą.

120,2 kg: Michał Andryszak - Luis Henrique (TKO, 2. runda)



Michał Andryszak do tej pory wszystkie walki kończył przed czasem, 19 razy wygrywał w pierwszej rundzie. Wraca po rocznej przerwie i porażce z Philem de Friesem w starciu o pas wagi ciężkiej. Luis Henrique stoczył natomiast pięć pojedynków dla UFC. Walczy zawodowo od 18. roku życia.

Brazylijczyk liczył, że sklinczuje walkę i powali Andryszaka na matę. Polak dzielnie się jednak bronił. W pierwszej rundzie dwa razy próbował założyć anakondę, jednak bez rezultatów. Druga runda to ciąg dalszy przetrzymywania w stójce. Od czasu do czasu obaj wymienili ciosy. Henrique w połowie drugiej rundy sprowadził w końcu walkę do parteru okładając niezbyt mocnymi ciosami zmęczonego Polaka. Andryszak chciał przeczekać rundę, jednak fajter z Rio de Janeiro zaczął dusić Polaka, przez co sędzia zdecydował się zakończył walkę.

70,3 kg: Leszek Krakowski - Michael Dubois (decyzją sędziów)



Mieszkający na co dzień w Anglii Leszek Krakowski walczył do tej pory dwukrotnie w KSW. Dla Francuza, który reprezentuje Szwajcarię był to dopiero debiut w tejże federacji.

W walce otwarcia Polak od pierwszych minut ruszył agresywnie. Dwukrotnie kładł przeciwnika na matę, wywalczając sobie przewagę. Po pierwszym gongu zdecydowanie wygrywał, bowiem lepiej wypadał w stójce, klinczu czy parterze. W drugiej rundzie również zaczął od dwóch potężnych gwoździ, ale z czasem szala przechylała się na stronę Dubois'a. Polak po drugiej partii schodził z rozciętym łukiem.

W decydującej rundzie widoczny był brak sił u Krakowskiego. Rywal lepszy był zarówno w stójce, jak i na macie. Role odwróciły się pod koniec walki, gdy Polak odwrócił Dubois'a, wywalczając sobie lepszą pozycję w parterze. Decyzją sędziów, walkę wygrał Polak, który zdobył więcej punktów.

Opinie (59) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane