Wiadomości

stat

E-sport. Jędrzej Smaruj przedstawia coraz większy biznes i ścieżki rozwoju

Jędrzej Smaruj jest pasjonatem e-sportu. Od wielu lat pracuje w tej branży, a jeszcze dłużej interesuje się tym zjawiskiem.
Jędrzej Smaruj jest pasjonatem e-sportu. Od wielu lat pracuje w tej branży, a jeszcze dłużej interesuje się tym zjawiskiem. fot. prywatne archiwum

- W e-sporcie jest naprawdę mnóstwo możliwości rozwoju. Jeśli dla naszych dzieci to pasja, to nie blokujmy jej, prowadźmy jedynie w odpowiedni sposób - podkreśla Jędrzej Smaruj. Dziennikarz TVP Sport, specjalizujący się w tej branży daje przykład USA, gdzie wyceny drużyn dochodzą już do 250 mln euro. Polska jest jednym z pięciu najważniejszych rynków w Europie. Inwestują ludzie z ogromnym doświadczeniem sportowym, jak na przykład byli właściciele piłkarskiej Legii Warszawa. Najlepsi krajowi gracze zaczynają zarabiać już w wieku 14 lat.



Powstają klasy o profilu e-sportowym. Sprawdź, gdzie działają w Trójmieście



Od pasji do e-sportu



Jędrzej Smaruj jest dziennikarzem TVP Sport, pracuje w dziale e-sport. Jest również członkiem ACTINA PACT, zespołu grającego m.in. w Counter-Stirke'a: Global Offensive oraz organizatorem wielu e-sportowych wydarzeń. Dawniej koordynował również akademickie mistrzostwa Polski. Poważną karierę zaczął od współpracy z agencją Top Art, która swoją siedzibę ma w Sopocie.

Cała przygoda i zafascynowanie e-sportem zaczęło się jednak dużo wcześniej.

- Od kiedy miałem komputer i internet, zawsze lubiłem grać w gry komputerowe. Jeździłem na obozy informatyczne. Później w gimnazjum trafiłem na dość popularną stronę internetową, gdzie można było obejrzeć i posłuchać transmisji e-sportowych. Grałem wówczas w Starcrafta i naprawdę wydawało mi się, że jestem dobry. Szybko okazało się, że jednak nie. Gdy zobaczyłem w akcji innych, to szybko wyperswadowałem sobie, że są lepsi. Bardzo mnie to wciągnęło, bo lubię rywalizację, nawet umysłową, bo w grach często musisz kogoś przechytrzyć, podjąć decyzję nawet na podstawie ograniczonych informacji i e-sport idealnie się w to komponuje. Z czasem byłem lepszy, wygrywałem nawet z reprezentantami Polski, ale uświadomiłem sobie, że nie zostanę profesjonalnym graczem - mówi nam.
Transmisje wydarzeń e-sportowych to część pracy, którą wykonuje Jędrzej Smaruj
Transmisje wydarzeń e-sportowych to część pracy, którą wykonuje Jędrzej Smaruj fot. prywatne archiwum

Sprawdź, kto będzie reprezentował Arkę Gdynia i Lechię Gdańsk w Ekstraklasa Games FIFA 19



Z czasem zamiłowanie przeistoczyło się w normalną pracę, którą Jędrzej dziś zajmuje się na wielu płaszczyznach. Jak sam przyznaje, podobnych ścieżek rozwoju jest mnóstwo, bo wraz z rozwijającym się w zawrotnym tempie e-sportem, potrzeba specjalistów na wielu frontach.

- Zacząłem podchodzić do tego z innej strony. Zacząłem pisać artykuły, najpierw na polskiej stronie, później przeszedłem na portale międzynarodowe. Pisałem więcej, pisałem lepiej i w końcu pojawiła się okazja wyjazdu na turniej. Uświadomiłem sobie, że mogę za to dostawać pieniądze, przeniosłem się do redakcji, gdzie miałem normalną pensję i tak ruszyła lawina. W e-sporcie jest naprawdę mnóstwo możliwości rozwoju, a niestety brakuje specjalistów - tłumaczy dziennikarz TVP Sport.

Sprawdź, gdzie w Trójmieście można spróbować sił w e-sporcie



Czy nasze dzieci powinny uprawiać e-sport?



Wraz z rozwijającym się trendem, wielu rodziców ma obawy co do przesiadywania przez swoje dzieci przed komputerem. Być może to przyszły sposób na życie dla naszych pociech, dlatego rodzice powinni z głową pielęgnować pasję dzieci.

Jako przykład może posłużyć Michał "Nisha" Jankowski, który jest członkiem najlepszego zespołu na świecie w Dota 2. Obecnie jest w klasie maturalnej. Natomiast pieniądze z tytułu grania zaczął zarabiać już w wieku 14 lat.

- Blokowanie rozwoju w każdej dziedzinie jest złe. Jeśli e-sport to pasja, to nie blokujmy jej naszym dzieciom. Prowadźmy to jedynie w odpowiedni sposób. Rzucanie szkoły nie jest dobrym pomysłem. W momencie, gdy osiągamy sukcesy na turniejach międzynarodowych, to sprawa jest prosta. Jeżeli twoje dziecko zarabia więcej od Ciebie, to robi to dobrze i wciąż chodzi do szkoły. Rozumiem obawy rodziców, gdy dziecko mówi ci, że będzie grało tylko w gry, a nie ma efektywnych wyników, czyli nie jest w profesjonalnym zespole, nie ma pensji. Do momentu, gdy nie osiągniemy światowego poziomu, to można to łączyć z edukacją. W każdym przypadku można skończyć szkołę i uprawiać e-sport. Pasję trzeba jedynie pielęgnować w zdrowy sposób - podkreśla Smaruj.

Polska jednym z największych rynków e-sportu w Europie



Wedle badań, Polska jest jednym z pięciu najważniejszych rynków e-sportowych w Europie. Jesteśmy równie ważni jak Szwecja, Niemcy czy Norwegia. W Polsce organizowany jest jeden z największych turniejów, jakim jest Intel Extreme Masters w Katowicach. Mamy ogromną rzeszę fanów i ogromne możliwości wzrostu. Jako przykład świetnie posłuży przetarg firmy Riot, producenta gry League of Legends. W Polsce w zakupie praw do wizerunku gry uczestniczyły trzy podmioty, w tym dwie telewizje. To ewenement, bowiem w innych krajach nigdy nie działy się podobne rzeczy.

- Najważniejszymi imprezami w Polsce interesuje się ok. 2,5 mln osób i jeżeli spojrzymy na Szwecję, gdzie jest tyle samo zainteresowanych, to u nas przez większą liczbę populacji jest jeszcze przestrzeń, gdzie ta liczba może wzrosnąć. Organizacja imprez w Polsce jest bardzo atrakcyjna pod względem kosztów. Wynajem obiektu, ludzi jest tańszy niż za granicą, bo opłaca się to w skali globalnego budżetu. Dodatkowo polska publiczność jest uznawana za jedną z najlepszych na świecie. Jest energiczna, żywiołowa, ciekawa i nawet potrafimy kibicować nieswoim. I pomimo, że wciąż brakuje tych specjalistów, to w Polsce pod tym kątem jest bardzo wysoki poziom - tłumaczy.

Zebrał drużynę, znalazł organizację i poleciał na turniej za granicę. Kim jest Jakub "JanaseQ" Izdebski - gracz z Gdyni?



Nieco gorzej Polska wygląda już pod kątem sportowym. Po rozpadzie najbardziej znanej załogi Virtus.Pro z Jarosławem "Pashą" Jarząbkowskim czy Januszem "Snaxem" Pogorzelskim, nie ma kandydata, który z marszu mógłby wejść w buty zwycięscy IEM-u Katowice z 2014 roku.

- W klasie średniej jest kilka organizacji, ale nie mamy typowej silnej drużyny i pewnie minie jeszcze trochę czasu aż będziemy ją mieli. To powoduje, że poziom jest niski i nie ma Polaków na największych imprezach. W LoL-u jest już lepiej. Może nie ma polskiego zespołu, ale jest paru graczu, którzy grają w najwyższej europejskiej lidze w czołowych drużynach. Gdybyśmy mieli stworzyć reprezentację Polski w Counter Strike'u i League of Legedns, to ta druga byłaby wyżej notowana - mówi ekspert.

Czy e-sport można traktować jak tradycyjne dyscypliny sportowe? Przeczytaj i sprawdź co o tym sądzą inni



E-sport coraz większy biznes



W Polsce jesteśmy na etapie rozwoju, gdzie profesjonalizacja dopiero wchodzi na wyższe obroty. Są psycholodzy, dietetycy, cały sztab, planowanie, okres przygotowawczy, terminy jak szczyt formy. Polskie organizacje są z tyłu, jednak są ludzie, którzy dążą do ich rozwoju.

W AGO esports są osoby z ogromnym doświadczeniem sportowym, które wcześniej były związane np. z Legią Warszawa, jak Bogusław Leśniodorski, Aleksander Wandziel i Jakub Szumielewicz.

Projekt devils.one tworzony jest przez wielkie osobistości, jak Wiktor "Taz" Wojtas. W Warszawie powstał cały ośrodek treningowy, dedykowany z myślą o zawodnikach, by mogli się rozwijać.

- Rozwój drużyn e-sportowych opiera się na inwestycji w nie. Wyceny drużyn amerykańskich wynoszą nawet 250 mln euro, przy paru milionach zysku, co jest oderwane od rzeczywistości. W europejskiej lidze w LoL-u wykupuje się miejsca franczyzowe, jak np. w NBA. Takie miejsce na cztery lata kosztuje ponad 20 milionów euro. To są kwoty, które przyszły z inwestycji. Polacy nie dysponują takimi budżetami i ciężko jest zainwestować 80 mln zł w momencie, gdy ktoś może zainwestować 20 mln euro, bo tak na to trzeba patrzeć. Nie zatrzymamy zawodników, którym płacimy 3-5 tys. zł, bo przyjdzie ktoś, kto da mu 1,5 tys. euro. Jeżeli chcemy zrobić drużynę, która realnie będzie rywalizować na światowym poziomie, to trzeba patrzeć na rynki globalne, trzeba stworzyć drużynę na poziomie międzynarodowym i wtedy polska organizacja może działać - ocenia Smaruj.

Były bramkarz Lechii Gdańsk zainwestował w e-sport



Gry



Nie ma wątpliwości, że Counter Strike i League of Legens to dwie najbardziej popularne gry e-sportowe na świecie. Każdy dobrze wie również, czym jest FIFA, jednak produkcja ta nigdy nie mogła się przebić na tyle, by mocno istniała na polu e-sportowym. W czym tkwi sekret, skoro każdy z nas wie lub słyszał o tej produkcji?

- Większość z nas grała kiedyś w FIFĘ, ale niekoniecznie już oglądała czyjeś zmagania i to jest największa różnica. To co odróżnia e-sport od grania, to fakt, który tworzy sportowe emocje i to, czy gra jest na tyle zróżnicowana, że można odróżnić gracza dobrego od słabego i bardzo dobrego od wybitnego. FIFA wyraźnie tego nie ma. Nie wszyscy chcą oglądać FIFĘ, dlatego nie opłaca się w nią inwestować. Gdybyśmy mieli co tydzień turniej, w którym można wygrać 5 tys zł, to wiadomo, ze 4-5 zawodników mogłoby się utrzymać - tłumaczy Jędrzej Smaruj.

Na czym polega zawodowy e-sport? Przeczytaj wywiad z Danielem "STOMP"-em Płomińskim



Czy e-sport to też sport?



Jednym z tematów tabu w tej dziedzinie to dyskusja w kwestii, czy e-sport powinien być uważany jako normalny sport. Tylu, ilu mamy zwolenników tej teorii, jest też przeciwników. Człowiek, który zajmuje się tym profesjonalnie postanowił rozwiać wątpliwości i wytłumaczył na czym polega różnica.

Jędrzej Smaruj
Jędrzej Smaruj fot. prywatne archiwum
- Nie będę z tym dyskutował. E-sport po prostu posiada wszystkie elementy sportu, jak rywalizacja, praca drużynowa, trening, przygotowanie techniczne i taktyczne, nawet doping. Natomiast nie ma elementu fizycznego.

Jeśli ktoś uważa, że e-sport nie jest sportem fizycznym, to ma jak najbardziej rację i jestem przeciwny temu, by słowo e-sport brać na poważnie. Równie dobrze możemy nazwać to "gaming" (ang. granie). Nie ma różnicy, ale nadal to będzie rywalizacja, ogromne pieniądze, biznes i duże zjawisko.

W szachach czy Formule 1 element fizyczny jest niemalże na tym samym stopniu, a nikt z tym nie dyskutuje, bo to są takie pieniądze, takie drużyny i takie zainteresowanie, że to działa - mówi Smaruj.

Imprezy e-sportowe



IEM w Katowicach to jedna z największych światowych imprez, organizowana w Polsce. Do tej pory w Trójmieście najbardziej zjawiskowym wydarzeniem z tego zakresu był Games Clash w Gdynia Arena, który odbył się we wrześniu poprzedniego roku.

- Ciężko w Trójmieście będzie zrobić podobną imprezę do IEM-u, bo nie da się rywalizować z czymś, co budowane jest przez lata, w dodatku przez największą organizację na świecie, jaką jest Electronic Sports League. Im nie jest potrzebna druga impreza w Polsce, natomiast jest wiele lig, turniejów, które już miałyby szansę zaistnienia. W Gdyni odbyła się pierwsza edycja Games Clash i fajnie to wyszło, ale chłopaki też cały czas się tego uczą i ich zadaniem teraz jest zrobić, by z roku na rok impreza była coraz lepsza, bardziej rozbudowana, żeby budować swoją pozycję. Trójmiasto jest lokalizacją, w której można robić turnieje e-sportowe na poziomie międzynarodowym - dodaje.

Przypomnij sobie relację z Games Clash 2018 w Gdyni



E-sport na igrzyskach olimpijskich?



W ostatnich miesiącach mówi się również dużo o włączeniu e-sportu do Igrzysk Olimpijskich. Zdania są podzielone, jednak patrząc od strony e-sportowej jest to kompletnie niepotrzebne.

- Według mnie e-sport nie potrzebuje igrzysk olimpijskich. To raczej może działać w drugą stronę, by chociażby odmłodzić publiczność. To nie jest konieczne, e-sport rozwija się po swojemu. Będzie ciężko zbudować kalendarz imprez, żeby połączyć to jeszcze z igrzyskami. Jeżeli mielibyśmy wybrać jakąś grę na to wydarzenie, to będzie to LoL. Ma największą szansę na rozpoznawalność, nie ma w nim przemocy. Ale na to będzie potrzebna też zgoda producenta - mówi ekspert.

Ile trzeba wydać na sprzęt dla e-sportowca? Zobacz zestawy dla początkujących i zaawansowanych graczy



Korupcja



Tam, gdzie jest rywalizacja, jest też korupcja. W poprzednich latach wychodziły na jaw przypadki ustawiania meczów. Historia pokazywała, że w momencie, gdy zawodnikom drużyny było obojętne zajęcie piątego czy szóstego miejsca, stawiali na swoją przegraną. Do dziś te osoby mają kompletny zakaz gry i brak dostępu do gier.

- Nie uchronimy się od korupcji. To kwestia rywalizacji. Wszystkie stwierdzone przypadki skończyły się dożywotnim banem. W środowisku Doty 2, popularny jest "mem 322". Dotyczy on rosyjskiego gracza o nicku "Solo", który niegdyś postawił 322 dolary i przegrał. Twórcy gier werifikują wszystkie takie przypadki i staramy się do tego nie dopuszczać. Z resztą gracze w swoich kontraktach mają zapis, że nie mogą obstawiać meczów - dodaje.

ZOBACZ E-SPORTOWE MISTRZOSTWA W TRÓJMIEŚCIE

Opinie (48) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane