Wiadomości

Niespodzianki w 23. GP Sopotu im. Janusza Sidły w nowych realiach dla lekkoatletów

Angelika Cichocka powróciła do startów po dwuletniej przerwie. Zawodniczka SKLA Sopot wygrała bieg na 1000 metórw w czasie 2:42.28.
Angelika Cichocka powróciła do startów po dwuletniej przerwie. Zawodniczka SKLA Sopot wygrała bieg na 1000 metórw w czasie 2:42.28. fot. Maciej Czarniak / trojmiasto.pl

W słonecznej aurze i licznie zgromadzonej publiczności, choć z ograniczonymi miejscami na Stadionie Leśnym, rozegrano 23. Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły. Dla wielu lekkoatletów czwartkowy mityng był okazją do pierwszych występów w tym sezonie, co mogło wywołać niejedną niespodziankę. Faworyzowany Adam Kszczot był tylko trzeci w biegu na 800 metrów, a Anna Kiełbasińska zajęła czwarte miejsce na dystansie 400 m. Z kolei w pierwszym starcie po dwuletniej przerwie zwyciężyła Angelika Cichocka w biegu na 1000 metrów.





23. Grand Prix Sopotu imienia Janusza Sidły było dla wielu pierwszym mityngiem w tym sezonie, co już samo w sobie było dla nich krokiem milowym po wielu miesiącach nieustannych treningów. Rozegrano 13 konkurencji z udziałem zawodniczek i zawodniczek z Polski i Europy. Były też biegi młodzieżowe, w których zaprezentowali się najmłodsi adepci "Królowej Sportu" z SKLA Sopot.

Ze względu na ograniczenia na trybunach mogło zasiąść maksymalnie 999 kibiców i niemal tyle zebrało się na Stadionie Leśnym w czwartkowe popołudnie. Wszyscy czekali najbardziej na starty gwiazd nie tylko polskiego formatu. Część z nich mogła się zawieść na Adamie Kszczocie. Mistrz Europy w zamykającym imprezę biegu na 800 metrów zajął trzecie miejsce z czasem 1 minuty 47 sekund i 9 dziesiątych sekundy. Wygrał natomiast Michał Rozmys (1:46.99), który był przed Brytyjczykiem Alexem Botterillem (1:47.09).

- Najważniejsze był powrót do startów. Po wielu miesiącach posuchy ciężko jest wystąpić na miarę oczekiwań. Bardzo zmienił się ten rok przez sytuację z koronawirusem. Większość obowiązków, które zaplanowałem na przyszły, przeniosłem na ten, więc mam za sobą ciężki okres letni. To typowy sezon na "przeczekanie". Zamiast skupiać się na sporcie, doszło dużo życiowych zadań i było intensywnie. Ze startu na start powinno być jednak lepiej - mówił nam po występie reprezentant Polski.
Świetny występ po dwuletniej przerwie spowodowanej kontuzji zaliczyła natomiast Angelika Cichocka z SKLA Sopot. Mistrzyni Europy z 2016 roku oraz halowa wicemistrzyni świata z 2014 i Europy z 2015 roku kilka godzin po powrocie ze Szwajcarii wystartowała w biegu na 1000 m i zwyciężyła, osiągając czas 2:42.28. Dokładnie o jedną sekundę gorsza była Brytyjka Alexandra Bell (2:43.28), a podium zamknęła Renata Pliś (2:43.77).

Gwiazdorska obsada 23. Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły w lekkoatletyce - zapowiedź



- Jestem niezwykle szczęśliwa, że wracam po dwóch latach. Zwyciężyłam w Sopocie, z którym mam wiele wspaniałych wspomnień, więc bardzo się cieszę. Dziękuję kibicom, którzy tak licznie się zgromadzili i dopingowali mnie w trakcie biegu - mówiła po wygranej Cichocka.


Sopoccy kibice więcej spodziewali się z kolei po Annie Kiełbasińskiej. Halowa mistrzyni Europy w sztafecie 4x400 metrów zajęła tylko czwarte miejsce w biegu na 400 m, uzyskując czas 53.74. Najlepsza była Natalia Kaczmarek (52.36), druga Brytyjka Laviiai Nielsen (52.39), a trzecia - Aleksandra Gaworska (53.27).

Dobry start po długiej przerwie zaliczył także Jakub Krzewina. Halowy mistrz w sztafecie 4x400 m z Birmingham zapisał rekord życiowy w biegu na 300 m z czasem 32.83. Wyprzedził drugiego Brytyjczyka Rabaha Yousifa (33.27) i Łukasza Krowczuka (33.41), który zamknął podium.

- Oczekiwałem wyniku poniżej 33 sekund i udało mi się. Cieszy mnie wygrana w tej stawce, bo to byli czołowi zawodnicy z Europy. Jestem zadowolony, choć czas mógłby być minimalnie lepszy, ale wydaje mi się, że warunki wietrzne były delikatnie na niekorzyść. Ostatnie miesiące nie były ciekawe, ale po to trenujemy, żeby żeby startować i sprawdzać swoją formę. To krótki sezon, więc trzeba go wykorzystać jak najlepiej - cieszył się z wygranej Krzewina.

22. Grand Prix Sopotu im. Janusza Sidły - relacja z 2019 roku



Artur Noga nie dał szans w finałowym biegu na 110 m przez płotki. Dystans pokonał z czasem 13.96, wygrywając z Dominikiem Staśkiewiczem (14.13) i Krzysztofem Kiljanem (14.15).

Warto było zwrócić także uwagę na rzut oszczepem, czyli konkurencji w której specjalizował się Janusz Sidło. Gromkie brawa wywołał także daleki rzut Marcina Krukowskiego. Zawodnik Warszawianki wycelował w odległość 87 metrów i 7 centymetrów, zdecydowanie wygrywając z resztą stawki. Drugi Cyprian Mrzygłód osiągnął wynik 79.09, a trzeci Dawid Wegner - 78.90.

Z kolei w konkursie pań równych sobie nie miała czwarta na ostatnich igrzyskach olimpijskich Maria Andrejczyk. Reprezentantka Polski rzuciła oszczepem na odległość 62.10. Druga Włoszka Sara Jemai osiągnęła wynik 54.41, a trzecia Karolina Bołdysz - 53.41.

- Zawody a trening to dwie zupełnie inne rzeczy, dlatego cieszę się, że wszyscy mogliśmy spotkać się na stadionie. W tym roku stawiamy bardziej na liczbę startów, a nie na ich jakość. Najważniejsze dla mnie w tym roku jest, aby rzucać i ustabilizować formę, by wiedzieć z czym wychodzę w nowy sezon - powiedziała po zwycięstwie Andrejczyk.

Opinie (9) 1 zablokowana

  • Impreza super (8)

    Jeśli chodzi o samą imprezę sportową to wszystko zagrało jak należy. Cieszą dobre wyniki naszych oszczepników Krukowskiego i Andrejczyk. Uwadze nie powinna też uciec kolejna życiówka Natalii Kaczmarek - która powinna się już na stałe włączać w rywalizację o miejsce w sztafecie 4x400 metrów.

    Jeden minus - zauważyłem, że obsługa miała problem z rozstawianiem płotków. Przez co program wydłużył się o pół godziny. Przydałoby się zainwestować w nowy sprzęt, którego nie będzie trzeba kopać nogą.

    • 11 2

    • No i jak się robi dekoracje, to wypada wszystkich konkurencji...

      Memoriał J. Sidły (oszczepnik), a oszczepnicy chyba jako jedyni nie mieli dekoracji...

      • 2 2

    • (1)

      Dlaczego na jedym z biegów na dwóch torach były niższe płotki?

      • 1 1

      • Nizsze płotki byly na torach po których biegali juniorzy

        .

        • 0 0

    • Ta impreza wciąż nie może doczekać się należytej organizacji

      • 1 1

    • Zmarnowana impreza na pięknym stadionie (2)

      Marna organizacja, dużo ludzi pętających się po płycie, marne sędziowanie.
      Marne prowadzenie konferansjerki przez dwóch starszych panów, nie potrafili w odpowiednim momencie skierować uwagi publiczności na odbywające się w danym momencie konkurencje.
      Nie nagradzanie wszystkich zwycięzców, a gdy już uznany nie wygrał, to wcale.
      Lekceważenie młodzieży, dopingowanie przez prowadzących znanych lekkoatletów i tych z SKLA.
      Drętwa publiczność, w ogóle niewyrobiona aby dopingować kogokolwiek, nawet lokalnych sportowców.
      Lepiej aby wstęp był płatny, przyjdą tylko ci którzy chcą i lubią lekkoatletykę. Stadion potrzebuje odnowy.

      • 0 2

      • Jakby byl platny to przyszłoby może 50 osob.

        • 1 0

      • marne życie twe

        • 0 0

    • Tez zwróciłem uwage na te problemy z plotkami.

      A wystarczy odpowiednia konserwacja sprzętu i byłoby po problemie.
      W tym przypadku wystarczy odrobina smaru

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Relacje LIVE

zobacz wszystkie relacje »

Najczęściej czytane